Epoka lodowcowa 4: Wędrówka kontynentów 3D (2012)


Owszem, „Shrek” był pierwszy, jednak to „Epoka Lodowcowa” dolała oliwy do ognia. Potem już poszło z górki, wszystko zaczęło się, cały ten szał na „dorosłe” animacje i inteligentne dialogi.

W czwartej części „Epoki Lodowcowej” mamy wędrówkę kontynentów. Kontenenty się przemieszczają, przez co Maniek i Sid odzielają się od Eli i Brzoskwinki. Cała fabuła polega na tym, że będą próbowali się odnaleźć. Po drodze poznamy nowe postacie: babcię Sida, tygrysicę i kilka innych dziwnych stworzonek. Będzie się działo, ale czy warto było?

To już nie to samo. To już dawno nie jest to samo. Te nowe animacje starają się być jak ich pierwowzory, jednak niestety, to trochę jak wyrób czekoladopodobny próbuje być czekoladą. Cała ta historia była po prostu nudna i nijaka. Zabrakło smaczków, odnośników i ciekawych dialogów. Wszystko zostało spłaszczone do granic możliwości, a jedyne, co bez przerwy dało się usłyszać w myślach to: kasa, kasa, kasa…

Bo jedyny promyk tej nijakiej opowieści to Sid i jego babcia. Sid zawsze był świetlisym promykiem całej tej serii, jednak wczesniej Maniek i Diego byli tuż za nim. Niestety, rodzinka Mańka działała mi na nerwy, a nowa kochanka Diego to kompletny nie wypał. Udała się jedynie babcia Sida, jeszcze bardziej zwariowana niż sam Sid.

Zadowolone na pewno były dzieci. Nie po raz pierwszy piszę ten sam akapit przy nowych animacjach: zabrakło tej iskry, tego faktora X, który wcześniej – przy okazji pierwszy częsci Epoki czy przy pierwszym Shreku – pozwalał na znakomitą zabawę zarówno dzieciom jak i ich rodziacom (i gdzieś po środku nastolatkom, studentom itd.). Teraz to już jest zwykła bajka dla dzieci, a dorośli są świadomi tego, że to po prostu maszynka do zarabiania pieniędzy.

Zarobiła mnóstwo – 158 milionów dolarów w USA i 679 milionów dolarów poza Stanami. Łącznie 837 milionów dolarów, a przeciaż wciąż zarabia. Trzeba też zauważyć, że każda kolejna część Epoki Lodowcowej zarabiała więcej niż jej poprzednik – to akurat ewenement wśród animacji.

  • Epoka Lodowcowa” (2002) / 176 mln USA / 206 mln Świat
  • Epoka Lodowcowa 2” (2006) / 195 mln USA / 460 mln Świat
  • Epoka Lodowcowa 3” (2009) / 196 mln USA / 690 mln Świat
  • Epoka Lodowcowa 4” (2012) / 158 mln USA / 679 mln Świat

Tak więc na 96% zobaczymy w kinie „Epokę Lodowcową 5”, a nawet śmiałbym powiedzieć, że na 80% zobaczymy także „Epokę Lodowcową 6”. W koncu nie zabija się kury znoszącej złote jajka.

Ja jednak jestem totalnie rozczarowany, a na kolejne części – obiecuję to sobie, obiecuję! – na pewno nie pójdę do kina. Zobaczę je w domu, ale w telewizji… może.

Previous Nowy film o Supermanie – czego oczekuję?
Next Nelly Furtado - The Spirit Indestructible (2012), recenzja
  • Panie Szanowny, literówek pełno 🙂

  • zgadzam się. film strasznie słaby i zrobiony właśnie jedynie dla kasiory! mdły, nijaki, nawet mój ulubiony temat piratów wciśnięty tutaj na siłę nie uratował animacji. w ogóle nie śmieszny, choć muszę powiedzieć, że poruszający. nie tego się spodziewałam w kinie.

    Pozdrawiam

  • Nooo, tak to już z wszelkiego rodzaju animacjami i cyferką za tytułem.
    Cóż, kusiło w kinie, i dobrze że nie skusiło.

  • Słabizna, nawet mój syn słabo ocenia. Oblałem się Colą na dodatek 😉