FOX – FOX (2013), recenzja Łukasza Mantiuk


Gdy usłyszałem Go Ahead z Pauliną Przybysz to sobie pomyślałem: Matko! Co to jest?! Kocham to!. Chwilę potem zacząłem szukać więcej informacji –  kim jest Fox? Z czym to się je, skąd się to wzięło? Niedługo po tym cały krążek trafił w me ręce.

Go ahead, slap my face!

Kim jest FOX? Artystą, Polakiem, który trafił pod skrzydła wytwórni Kayax. Okazuje się, że wcale nie jest to jego debiut – w 2010 roku wydał album Box. Fox zatem jest jego drugim wydawnictwem (nie mówiąc o innych projektach pod innymi nazwami). Skupiając się jednak tylko i wyłącznie na tym krążku – dostałem po ryju. Dosłownie. Gdyby nie fakt, że mamy tutaj Paulinę Przybysz, Tomka Organka z zespołu Sofa czy Natalię Lubrano, pomyślałbym, że jest album jakiegoś europejskiego lub amerykańskiego producenta. Brzmi to zjawisko – dynamicznie, światowo – cudownie. Dziesięć kompozycji, gdzie tylko jedną wyrzucił bym w ogóle (instrumentalne Ya-Ma-Ha), a druga jest lekko odstająca od innych (Communication Breakdown). Reszta? Geniusz.

Co mnie zachwyciło? Przede wszystkim ŚWIEŻA fala dźwięków. Guetta non stop odświeża te same melodie, inni również dysponują wciąż tymi samymi sample’ami, jedynie Calvin Harris coś tam stara się nowego stworzyć (chociaż też we wszystkim słychać inspiracje We Found Love’em). A co robi FOX? Wariuje. Rozwala mi umysł. Zachwyciło mnie BMW, a jeszcze bardziej z tekst po polsku. Bustle Around mimo mocnego bitu jest niesamowicie chilloutowe. Regret – drugi numer z Pauliną Przybysz – jest jeszcze bardziej zwariowany, jeszcze bardziej dynamiczny niż poprzednik. Stop This Music – zresztą jak większość kompozycji na tym krążku – śmiało może konkurować z największymi hitami europejskich dyskotek.

Każdy utwór jest inny. Mimo, że w dwóch jest Paulina Przybysz, a w czterech Tomek Organek nic to nie szkodzi. Brzmią oni w każdym z kawałków inaczej, każdy numer jest stworzony inaczej. Na swój sposób każdy jest najlepszą piosenką na płycie. Owszem, na pierwszym miejscu pewnie bym mimo wszystko postawił Go Ahead, bo od tego zaczęła się moja przygoda z FOXem, ale… Nie wolno zapominać o reszcie. Tę płytę chłonie się w całości (no może poza dwoma wcześniej odrzuconymi). Doskonale nadaje się na prywatki, domowe imprezy, ale nawet długą podróż samochodem. Wiem, bo testowałem – pasuje idealnie.

Album Fox jest zjawiskiem na polskiej scenie muzyki elektronicznej. To wielkie dźwięki, nowe i świeże. Ciekawe, zapadające w pamięć. To muzyka do której chce się wracać. To muzyka idealna na wiosnę (która nadeszła) czy na przebojowe lato. Muzyka, która mogłaby być grana w radio, ale nie jest. Czemu? Nie wiem. Mam nadzieję, że tą recenzją przynajmniej kilkoro z Was sięgnie po ten album (jest w całości na Spotify i Deezerze) i zachwyci się tak, jak zachwyciłem się ja.

[one_half ][/one_half][one_half last=”last”][/one_half]

fox

Previous OneRepublic - Native (2013), recenzja Łukasza Mantiuk
Next will.i.am - #willpower (2013), recenzja Łukasza Mantiuk
  • To naprawdę dobry album, cieszę się, że go zrecenzowaliście. Wyróżnia się na tle tego całego chłamu jakim atakują nas radiostacje. Recenzja jest świetna, bardzo szczera („dostałem po ryju”), jednak czytając Twoje wcześniejsze recenzje każda z nich taka jest. Bardzo to lubię, bo czyta to się świetnie. Ostatnio jednak zauważyłem, że mniej recenzji piszesz, Marta więcej, przypadek czy zmęczenie materiału?