Gdzie wyjechać z Polski? Gdzie wyemigrować? Opinie Polaków z zagranicy

Od jakiegoś czasu rozważam opuszczenie naszego pięknego kraju. Powstało pytanie: gdzie? Zadałem owe pytanie na grupę Imponderabilia i odzew był zaskakująco dobry. Postanowiłem dogłębnie rozgrzebać ten temat.

We wpisie zadałem kilka podstawowych pytań, właściwie te, które mnie najbardziej interesują. Później w komentarzu, ktoś dorzucił jeszcze pytanie o służbę zdrowia i bezpieczeństwo. Zatem każdy odpowiadał mniej więcej na takie pytania:

  • czy w tym kraju łatwo o pracę? jak dobrze płatną?
  • jak traktuje się tam Polaków?
  • czy da się pracować znając tylko j. angielski, a nie ojczysty danego kraju?
  • czy za przeciętną średnią pensję wynajmę w dwie osoby a) pokój b) kawalerkę c) mieszkanko – jak tak to gdzie, blisko centrum daleko centrum?
  • jak wypadają zakupy w sklepach na tle polskich sklepów? chodzi mi o jakość mięs, warzyw itp. w sklepach, co by samemu gotować
  • dopisuję: jak jest z opieką zdrowotną? bezpieczeństwem?
  • mieszkając w mieście X, za czym najbardziej tęsknicie z polski, czego Wam najbardziej brakuje (prócz rodziny)?
  • mieszkając w mieście X, jaki jest największy plus, zaleta?

Udało mi się zebrać prawie 35 wartościowych komentarzy od różnych autorów, z różnych krajów. Dodatkowo napisałem również na różnych grupkach i pozyskałem dodatkowe relacje z Hiszpanii, Włoch, a nawet Egiptu. W sumie mamy tutaj prawie 50 różnych relacji, z różnych miejsc na świecie. Powstało świetne kompendium wiedzy.

Dodatkowo na część odpowiedzi z grupek „Polacy za granicą” nadal czekam, więc ten wpis będzie aktualizowany.

Jeszcze raz na wstępie zaznaczę – wszystkie poniższe odpowiedzi należą do ich autorów, autorów macie po prawej stronie wymienionych z imienia i nazwiska. Pisownia jest oryginalna, poprawiłem jedynie literówki i dodałem polskie literki tam, gdzie ich nie było.

Pod tym linkiem, znajdziecie oryginalny wpis na Imponderabilia w razie, gdybyście chcieli znaleźć autora wpisu i dopytać się o więcej szczegółów.


Belgia, Mechelen

liczba ludności 86,304

autorka komentarza – Daria Grohs
11 Great Things to Do in Mechelen, Belgium | Urban Pixxels

Mieszkam tu ponad rok.

  • bardzo dużo agencji, duże zapotrzebowanie na dział IT i wszelkie wyuczone zawody, mechanika jakaś tam, elektryka… płacą dobrze, najlepiej pracować nie poprzez agencje. Haczyk taki, ze jeśli zrobisz powyżej XXX dajmy 1700e na papierze masz taki podatek, ze nie opłaca się pracować ponad normę… Państwo zabiera ok. 57% Twojego przychodu. Dla kobiet praca przy sprzątaniu jest z a w s z e.
  • szukasz wielokulturowości? Tu tu! Dotychczas nie spotkało mnie nic nie miłego, bo mam polskie pochodzenia, a nawet dużo osób uśmiecha się 🙂
  • spokojnie da się pracować znając angielski, w samej Belgii ludzie operują min 3-ma językami, praktycznie każdy zna podstawowy ang.. co nie zmienia faktu, że zawsze warto uczyć się języka tubylców.
  • w dwie osoby pracujące spokojnie można znaleźć dom z podwórkiem do wynajęcia 🙂 są tu bardzo duże apartamenty, większość powyżej 60m2 spokojnie, sporo duplexów i piękne szerokie okna przez które wpada ogrom światła 🙂 Osobiście mieszkam 5 minutek od centrum w apartamencie z tarasem 20m2 i „stać Nas” bez problemu na to. (oczywiście kwestia kto na co przepierdala pieniążki 😉 ) w Brukseli nie na problemu z wynajęciem mieszkania/kawalerki w kwocie 600e.
  • zakupy w sklepach ok, arabi maja najlepsze owoce i warzywa 🙂 Co do mięsa – nie mam zdania. Chlebek średni. Spoko sklepy ze zdrowa żywnością (cena adekwatna) słodycze mają okropne. Średnio można się zmieścić 200e/mies na osobę na zakupy do domu. Co do reszty sklepów.. Belgowie lubią luksus i to widać, pod względem aranżacji sklepów jak i cen. Często ceny urządzeń do domu/urody/dekoracji są totalnie nieadekwatne. (Nie licząc chińszczyzny)
  • Co do bezpieczeństwa.. Zaznaczę, że mam blond włosy i niebieskie oczy. Belgia staje się krajem muzułmańskim i to widać na każdym kroku. Na początku czułam dyskomfort spowodowany, że każdy się patrzy. I zostałam rasistka. Tak jest różnica miedzy wzrokiem białego faceta a muslima zza rogu 🙂 ALE mieszkam na muzułmańskiej dzielnicy i czuje się bezpiecznie myślę, że tylko dlatego, ze od początku chodziłam z głową do góry jak gdybym mieszkała tam od zawsze i była jednym z nich. Dodatkowo mam psa. Muzułmanie nie lubią psów, wiec schodzą Nam z drogi. Wielkim plusem jest dużo patroli na ulicach, gdy tu przyjechaliśmy był jakiś stopień zagrożenia terrorystycznego, z karabinami stali na dworcach i czułam się bezpiecznie. Po 3 mies. przyjechaliśmy na dworzec główny w Brukseli nie było już karabinów, zleciała się polska menelnia. Lecz gdy zaczepili mnie, w 3 sek ochrona dworca była obok mnie, więc na plus. Jak wszędzie kto nie szuka problemów to ich nie ma. Francuskie sebixy w czapeczkach Gucci na hulajnogach rozwożący różne substancje – ilość ponad normę 😃
  • obowiązkowe ubezpieczenie podstawowe, które trzeba wykupić, osobno ubezpieczenie szpitalne i dentalia. W razie szpitala zwracają Ci lub dopłacasz, zależnie od wysokości ubezpieczenia. Na bóle paracetamol jak wszędzie. Jak dotychczas ośrodki zdrowia widziałam bardzo zadbane a personel przyjazny.
  • w sumie to tęsknię tylko za widokami Polskimi.
  • Mechelen to same zalety! Znajduje się pomiędzy Bruksela, a Antwerpia – 15min pociągiem do obu miast. Samo w sobie nie jest małe. Piękna architektura, czysto na ulicach(!) Kanał oraz rzeka, co daje niepowtarzalny klimat. Infrastruktura rowerowa bardzo rozbudowana. Robię 90km tygodniowo kursując do pracy i z pracy. Możesz nosić i być kim chcesz 🙂 Mini minus za brak śmietników dla przechodniów.
Przewiń do góry ↑↑↑

Czechy, Brno

liczba ludności 381,346

autorka komentarza – Olga R
From top: The Liberty Square, Cathedral of St. Peter and Paul, Lužánky Park, Villa Tugendhat, Ignis Brunensis, Brno Exhibition Centre, Špilberk Castle

Widzę że na blogu masz już opisana Pragę to dodam tutaj drugie co do wielkości czeskie miasto – Brno. Żyje tu już od pięciu lat, mój facet już od ośmiu.
Odpowiem po kolei na Twoje główne pytania (i biorę w nawias tegoroczną sytuację)

  1. Dużo tu korpo, więc o jakąkolwiek robotę łatwo. Nie zawsze jest super płatna, ale zawsze coś na start, da się wyżyć. Potem można zacząć się rozglądać za czymś lepszym, jak się pozna lepiej rynek pracy i możliwości.
  2. Z tym bywa różnie, mówią, ale osobiście nie spotkałam się nigdy z nieprzyjemnym traktowaniem. Często jak w rozmowie wyjdzie że jestem z Polski to wielu ludzi a) wspomina aferę z solą drogową b) wspomina swoich dawnych znajomych z Anglii, c) wspomina zakupy w Cieszynie bo mieliśmy lepsze produkty
  3. Tak, da się pracować. Żeby załatwić jednak coś więcej to dobrze jest coś tam znać. Moja koleżanka ma taki trick że zawsze zaczyna zdanie po czesku i kończy po polsku i załatwi wszystko. Jak zacznie po polsku to nie. Z angielskim w urzędach bywa bardzo trudno…
  4. Ceny mieszkań są w Brnie dosyć histeryczne, jest tu za dużo ludzi więc właściciele mieszkań mogą robić co chcą. Znalezienie mieszkania dla 2 w spoko cenie jest możliwe, ale wymaga czasu. Najlepiej jest się wstrzelić w czas wyjazdu studentów i pod żadnym pozorem nie szukać mieszkania w październiku, bo to jest po prostu niewykonalne. I tak, można próbować w centrum, ale miasto jest tak doskonale skomunikowane, że i poza nim jest też fajnie żyć.

5 Jedzenie w marketach jest takie sobie, niedrogie i zjadliwe. Polecam lepiej chodzić na targi i do lokalnych sklepików. No i czeskie wędliny są bez smaku, nie ważne skąd. To ich znak rozpoznawczy 😉

  1. Opieka zdrowotna jest dużo lepsza niż w Polsce. Lekarze są dostępni, badania bez problemu wykonywane, nie ma ogromnych kolejek i nie spotkałam się z prywatnymi praktykami na takiej zasadzie jak u nas. Są rzeczy, których ubezpieczalnia nie pokrywa i trzeba dopłacić, ale nie jest to ani trochę porównywalne z cenami prywatnych wizyt w PL.
  2. Nie mają tutaj cheetosow. Nie i już. Wielka strata
  3. Lokalsi mówią, że Brno to taka trochę większa wieś. Niby duże, dużo ludzi i dużo się dzieje ale jakoś tak i tak po chwili znasz już tyle ludzi, że zawsze ich przypadkiem spotykasz i w efekcie każdy każdego zna. Ja nie lubię wielkich miast i Brno jest takie w sam raz. I nie ma aż tylu turystów, a jak są to nie zakłócają życia tak jak w Pradze. I stąd jest dosyć blisko do Polski. Jak chcesz wyjechać na wakacje to możesz przebierać w okolicznych lotniskach (Katowice, Praga, Pardubice, Wiedeń, Bratysława – na każde z nich dojedziesz bez problemów.) Dla lubiących przyrodę – Brno jest otoczone lasami, skałkami, jaskiniami i setkami wież widokowych, jest co robić:)
Przewiń do góry ↑↑↑

Czechy, Praga

liczba ludności 1,324,277

autorka komentarza – Karolina Ruszczyk
Clockwise from top: panorama with Prague Castle, Malá Strana and Charles Bridge; Pankrác district with high-rise buildings; street view in Malá Strana; Old Town Square panorama; gatehouse tower of the Charles Bridge; National Theatre

Mieszkam od ponad roku w czeskiej Pradze. W normalnych czasach pracę można dostać bez problemu bez znajomości języka czeskiego, w pandemii jest nieco trudniej. Wiele międzynarodowych korporacji ma tu swoje oddziały, w których zatrudniają specjalistów od obsługi klienta z różnymi językami: angielskim, niemieckim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, a także polskim. Można oczywiście znaleźć pracę również w swoim zawodzie i znajomość czeskiego na pewno pomoże, a naukę polecam tym bardziej, że dla Polaków nie jest to trudny do nauczenia się język.

Zarobki w Pradze są raczej wyższe od tych w Polsce, jak i od tych w innych częściach Czech, jednak i życie jest nieco droższe. Moim zdaniem komfort życia jest wyższy, niż w Polsce. Spokojnie za dwie średnie pensje można wynająć fajne 2-pokojowe mieszkanie w przyjemnej okolicy.
W Pradze jest wielu obcokrajowców (co również wpływa na wzrost cen mieszkań), w tym wielu Polaków. Polska społeczność jest zawsze niesamowicie pomocna. Raczej nie ma tu typowych polskich sklepów (jak na przykład w Anglii, USA), ale wielu rodaków jeździ na weekend do Polski autem i zawsze można poprosić o przywiezienie leków, słodyczy, czy nawet polskich książek.

Niestety jakość jedzenia nie jest tutaj najwyższa. Byłam przyzwyczajona, że w Warszawie chodziłam w weekendy na różne targi po świeże owoce i warzywa, które były śmiesznie tanie. Tutaj na targach jest dużo drożej niż w supermarketach. Ciekawostka! Niemal niemożliwe jest znalezienie jarmużu w Czechach. Na Facebooku na expatowych grupach tak często padało pytanie o ten produkt, że powstała grupa „KALE PRAGUE”.

Praga jest cudownym miejscem do zamieszkania! Jest nieco zatłoczona przez turystów, z którymi władze trochę walczą, jednak ilość zieleni, natury, parków, stara przepiękna architektura i ogólny luz Czechów wynagradzają wiele.

Przewiń do góry ↑↑↑

Dania, Aarhus

liczba ludności 280,534

autorka komentarza – Marta Jack
Aarhus, Denmark

Pisze z Aarhus, Danii. Aarhus to drugie największe duńskie miasto (ok. 350 000 mieszkańców), zaraz po Kopenhadze.

Wyjechałam z Polski tuz po maturze, ponieważ w ostatniej klasie liceum wymarzyłam sobie studia po angielsku. UK była zdecydowanie zbyt droga, wiec po przeczytaniu (w tym czasie jeszcze mało-dostępnych) wszystkich dostępnych źródeł padło na Danię. Dania jak może wiecie tez nie jest zbyt tania, ale uniwersytet jest już za darmo, wiec ten koszt odchodził. Jeśli chodzi o studia, to Duńczycy maja stypendia dla każdego studenta (zagraniczni studenci musza wyrobić ok. 42h w tyg pracy by się zakwalifikować), więc od drugiego roku studiów byłam już na własnym utrzymaniu, nie dostając pieniędzy od moich rodziców (stypendium wynosi ok. 5000 dkk (3000pln) + pensja z pracy minus podatki).

Jeśli chodzi o zdobycie pracy wtedy, to nie było to łatwe z różnych powodów. Jeden to na pewno jeżyk. Pomimo tego ze praktycznie każdy Duńczyk mówi po angielsku, szybciej dostanie się prace kiedy mówi się po duńsku. Dlatego tez od samego początku chodziłam na zajęcia z duńskiego (szkolą językowa, bezpłatne zajęcia), aby nie być w tyle. Co do innych powodów, dla których nie łatwo znaleźć prace, to np. Ilość studentów w danym mieście. W Aarhus jest ich bardzo dużo, a co za tym idzie – większa konkurencja nawet o prace na zmywaku. Ja przez rok pracowałam w hotelu, a później każda kolejna praca była już związana z moim kierunkiem studiów (w Danii firmy zatrudniają studentów jako student assistant. Pracuje się wtedy ok. 10h tyg a przy okazji zdobywa doświadczenie).
Jak już studia skończyłam, to zdecydowałam się zaaplikować na doktorat I obecnie jestem w trakcie jego kończenia. Doktorat, w przeciwieństwie do innych państw, traktowany jest w Danii jako praca, wiec dostaje sie normalna pensje. Trudno jednak jest mi powiedzieć, czy w takim razie łatwo czy trudno jest dostać prace, bo doktorat to raczej bardzo specyficzna sytuacja.

Mój partner skończył inżynierie wodna i szukał ok. Roku pracy, ze względu na to ze jego duński nie byl wtedy zbyt dobry, miał mniejsze doświadczenie zawodowe po studiach i ogólnie firmy, do których aplikował wymagały tego jeżyka poza angielskim. Jeśli jest sie w branży IT, to zdecydowanie łatwiej jest znaleźć prace tylko w jeżyku angielskim, ponieważ zazwyczaj idzie to w parze z zatrudnieniem w dużej korporacji.

Jeśli chodzi o zarobki, to są bardzo dobre. Nie ma tutaj minimalnej kwoty, aczkolwiek umownie mówi się ze jest to 100 dkk (przed podatkiem) za godzinę pracy, ale jest to praca fizyczna. Jesli chodzi o prace „biurowa”, to średnia płaca jako inżynier to na początek ok. 40 000 DKK (ok. 25 000 DKK po podatku).

Great Runs in Aarhus, Denmark. Note: For the Full Guide to Running in… | by  Mark Lowenstein | Great Runs | Medium
ARoS Kunstmuseum, Aarhus

Traktowanie Polaków
W swoim gronie nie mam Polaków, a ja osobiście nigdy nie spotkałam się z żadnego rodzaju dyskryminacja ze względu na pochodzenie z Polski. Nie wiem, czy inni Polacy byly w tak komfortowej sytuacji jak ja 🙂

Praca a duński
Wspomniałam juz o tym wyzej i tylko by podsumowac, to powiem, ze naprawde duzo zalezy o jakiej pracy mowimy i gdzie. W mniejszych miastach na pewno lepiej znac dunski, ale w Kopenhadze powinno dac rade bez. Z drugiej strony na studiach pracowalam w firmie, gdzie dunski byl wymagany, pomimo tego ze firma byla blisko Aarhus.

Mieszkanie i inne wydatki
Za pensje, która sie dostaje mozna zyc I jeszcze odlozyc. Podam na moim przykladzie – mamy mieszkanie w miare blisko centrum, dwa pokoje, placimy ok. 7000 DKK za calosc + internet. Im nowsze/wieksze mieszkanie, tym drozsze.

Zakupy
Trudno jest mi porownac jakosc, bo rzadko jestem w Polsce I mowiac szczerze przyzwyczaiłam sie do jedzenia, ktore jest tutaj. Kupuje glownie zywnosc organiczna I ekologiczna, gotujemy zazwyczaj wspolnie w domu, a na weekendach jemy na miescie.

Opieka zdrowotna
Nigdy nie musialam zbyt martwic sie o moje zdrowie, wiec nie moge opisac ekstremalnych przypadkow. Osobiscie jestem zadowolona z opieki zdrowotnej. Wszystko jest zdygitalizowane (nie przez covid), wiec recepty, konsultacje z lekarzem, etc. sa zawsze przez aplikacje w telefonie, co znacznie usprawnia proces. Raz zdarzylo mi sie byc w szpitalu na operacje I zostalam wypisana tego samego dnia. Podczas tego dnia dostalam mega dobre jedzenie (nawet dostowane pod diete weganska), I wlasciwie tyle bo zanim sie nie obejrzalam, wychodzilam juz do domu 🙂

Photo by Thomas Peham

Tęsknota za… ?
Nie jestem w stanie niczego wymienić oprócz rodziny.

Plusy/minusy mieszkania w Aarhus

  • Plusy: w miarę dużo się dzieje, miasto jest otoczone I tez ma w sobie dużo zieleni. Ogólnie Dania to rowerowe państwo, wiec pełno bezpiecznych ścieżek rowerowych. Wszędzie mogę dojechać na rowerze.
  • Minusy: tak jak cala Dania jest raczej „plaska”, tak Aarhus dostało chyba wszystkie możliwe górki, pod które czasem ciężko podjechać rowerem 😉
Przewiń do góry ↑↑↑

Dania, Kopenhaga

liczba ludności 794,128

autor komentarza – Michał Jaworski
  • czy w tym kraju łatwo o pracę? jak dobrze płatną?
    • Wszystko zależy od umiejętności, doświadczenia i branży, w jaką ktoś celuje.
    • Najłatwiejszym rynkiem jest gastronomia, hotele, gdzie próg wejścia jest niższy.
    • Są branże, które przygarniają równie szybko, ale trzeba tu umiejętności i wiedzy, jak np. IT. Zarobki w DK są dobre, pracując nawet na najmniej płatnych stanowiskach jest szansa na dość godne życie.
  • jak traktuje się tam Polaków?
    • Jest nas w DK dość dużo (przyrównując do całej populacji kraju). Spotkałem dość wielu rodaków. Nie spotkałem się z ogromem ksenofobii, jedynie sporadyczne dowcipy z serii “polak = budowlaniec” lub przewracanie oczami po usłyszeniu skąd pochodzę. Nie wyczuwam jednak tego codziennie czy w ostatnich kilku miejscach pracy.
  • czy da się pracować znając tylko j. angielski, a nie ojczysty danego kraju?
    • Tak. Spędziłem w Kopenhadze prawie 3 lata i od zmywaka, przez bycie kelnerem/barmanem, aż do obecnej pracy jako designer nie musiałem posługiwać się językiem duńskim.
  • czy za przeciętną średnią pensję wynajmę w dwie osoby a) pokój b) kawalerkę c) mieszkanko – jak tak to gdzie, blisko centrum daleko centrum?
    • Niestety, większość osób z zagranicy wynajmuje pokoje z ludźmi. Problemem nie jest czynsz za kawalerkę czy mieszkanko, który da się ogarnąć dostając średnią krajową. Dramatem w Danii jest wysokość depozytu za mieszkanie, który waha się między 18 a, sic!, 45 tysiącami złotych.
  • jak wypadają zakupy w sklepach na tle polskich sklepów? chodzi mi o jakość mięs, warzyw itp. w sklepach, co by samemu gotować
    • Mniej opcji do wyboru, mniej wegańskich opcji niż np. w Warszawie. Dostęp do warzyw, owoców jest głównie sezonowy.
  • jak jest z opieką zdrowotną?
    • Publiczna, utrzymywana z naszych podatków. Nie mam dość dobrych doświadczeń z lekarzami – są niechętni do wypisywania “zbędnych” recept na leki, lub pisania skierowań do innych specjalistów. Często żartuje się, że nasi lekarze zwalają wszystko na stres a najlepszym lekiem na wszystko jest paracetamol.
  • jak jest z bezpieczeństwem?
    • Bardzo bezpiecznie, dość spokojnie.
  • mieszkając w mieście X, za czym najbardziej tęsknicie z polski, czego Wam najbardziej brakuje (prócz rodziny)?
    • Ostatnio tęskniło mi się za metrowcem mamy i babcinym rosołem.
  • mieszkając w mieście X, jaki jest największy plus, zaleta?
    • Dużo szans na rozwój, darmowa edukacja. Możliwość godnego życia, pracy posługując się jedynie angielskim.
Przewiń do góry ↑↑↑

Finlandia, Turku

liczba ludności 193,089

autor komentarza – Mariusz Stanisz
Top row: Aerial view of Turku from atop Turku Cathedral 2nd row: Statue of Per Brahe, Turku Castle, Turku Cathedral 3rd row: Turku Medieval Market, The Christmas Peace Balcony of Turku, Twilight on the Aura River Bottom row: Summer along the Aura River, view of Yliopistonkatu pedestrian area
Turku, Finland

Mieszkałem właśnie w Turku i o życiu nie mogę złego słowa powiedzieć. Co prawda było to 7 lat temu, ale to był dla mnie trochę szok. Studenckie stołówki z obiadami po 2,60 euro, wydzielone sekcje wege, wszędzie jeździło się rowerami (używane można nawet było za 30-40 euro kupić), w akademikach każdy miał własny pokój. W 2013 roku to wszystko było dla mnie nowością. Raz jak mnie cholernie ucho bolało to o 22 na SORze największym problemem było znaleźć drzwi wejściowe, potem przyjęto mnie bez problemu.

Jeśli „lewackość” wam odpowiada to w Finlandii póki co rządzi lewica, choć antyimigrancka skrajna prawica jest dość blisko objęcia rządów, więc nigdy nic nie wiadomo. Mimo to np. równouprawnienie stoi na niewiarygodnie wysokim poziomie. Obecnie w rządzie fińskim większość stanowią kobiety. Co ciekawe w języku fińskim nie istnieje rozróżnienie na rodzaje, nie ma osobnych słów na on i ona, jest jedno – hän.

Jeśli chodzi o język to trochę zajmuje się go nauczenie. Ja mówię płynnie, ale to nie jest hiszpański czy włoski, który można opanować w kilka miesięcy. Fiński ma bardzo logiczną, ale zupełnie inną gramatykę od tej, którą znamy z języków indo-europejskich. Ponadto „czystość” języka powoduje, że jest tam dużo słów, które w polskim już są brane z angielskiego, a Finowie tak czy siak je tłumaczą, np. LCD to nestekidenäyttö, smartfon to älypuhelin itd.

Natomiast muszę przyznać jedną rzecz. Polska jest przedstawiana w fatalnym świetle w fińskich mediach i w komentarzach pojawia się nie tyle co litość, ale coraz częściej hasła typu „Sami sobie wybrali” „Żegnaj Polsko” etc. Powiedziałbym, że dominuje współczucie dla osób, które przez obecne rządy cierpią, ale jako naród zaczynamy być odbierani jako religijni fanatycy. No cóż.

Przewiń do góry ↑↑↑

Francja, Lille

liczba ludności 1,191,117

autorka komentarza – Agnieszka Stopa
From top to bottom, left to right: the Lille Tower, some towers of Euralille, the Rue de la Clef in Old Lille, the Place du Général-de-Gaulle, the Shangri-La tulip sculpture for Lille 2004, the Porte de Paris with the belfry of the City Hall and Lille-Flandres train station
Lille, France

Mieszkam we Francji, na północy, w Lille. Pracuje (a raczej pracowałam, bo jestem na przebranżowieniu) legalnie, w korpo.

Z pracą, jest średnio, zwłaszcza teraz, ale da się znaleźć dla chcącego, najczęściej jednak trzeba jako tako kumać język, bo wiadomo angielski nie jest najmocniejsza strona Francuzów. Za średnia pensje jak najbardziej wynajmiesz w dwie osoby. Ja mieszkam w centrum miasta z chłopakiem, z rachunkami już, dobrym Internetem, z parkingiem, TV płacimy ok 1000€, czyli 500€ od głowy za 60m2. Budżet na jedzenie to ok 50€ na tydzień na nas dwoje, jedząc co się ma ochotę.

Jakość produktów jest super. Tutaj nie ma polskich sklepów (za to dużo jest w Belgii), nie ma tutaj twarogów, kompotu, kisielów, takich rzeczy. Największą zaletą tego miasta jest położenie – 30 minut pociągiem do Brukseli, godzina do Londynu, blisko do Amsterdamu, Luksemburgu, godzina pociągiem do Paryża, bliskość lotnisk itd.

W samej Francji etat to 35h a nie 40, bardzo dobre prawo pracownicze, nie istnieją tu śmieciowki, w ciągu dnia pracodawca musi ci zapewnić przerwę na posiłek, więc nie ma siedzenia na głodzie albo jedzenia między klientami. opieka zdrowotna jest absolutnie zajebista, dużo refundowanych leków, dostęp do lekarzy, jakość leczenia, nie ma co porównywać. Polacy są dobrze traktowani, są ciekawi, bardzo dużo ludzi jest polskiego pochodzenia, bądź była przynajmniej raz w Polsce, ogólnie mają dobre zdanie, nie spotkała się z przykrościami.

Nie wiem jak z waszym wyznaniem, ale ponieważ zdecydowana większość Francuzów jest niepraktykująca, msze są rzadziej i średnią wieku dużo wyższa niż u nas, ale jak poszłam raz z koleżanką na msze dla towarzystwa, to było bardzo miło. Księża są bardzo otwarci, każdy jest mile widziany, msza zaczyna się przywitaniem każdego wiernego w kościele. Koleżanka w wieku 25 lat wzięła chrzest, nie znała żadnej modlitwy, nie wiedziała nic o trójcy świętej, społeczność na super przywitała, ksiądz odpowiadał na każde jej pytanie, no niebo a ziemia w porównaniu z polskimi standardami w kościele.

Przewiń do góry ↑↑↑

Hiszpania, Almería

liczba ludności
Almería 196,851
Vera Playa 15,837

autorka komentarza – Marcelina Kołodziej @marcelajna
Ilustracja
Almería

Mam 23 lata i jestem tegoroczną absolwentką magisterki z Filologii Hiszpańskiej na Uniwersytecie Wrocławskim. W Hiszpanii najpierw mieszkałam w Almerii robiąc tam program Erasmus+ a od marca tego roku mieszkam w Vera Playa prowincja Almeria i tu już zostaje na stałe.

Sytuacja z pracą wydaje mi się bardzo zależna od miejsca zamieszkania, wymagań i oczywiście sytuacji globalnej bo aktualnie w czasach koronawirusa o pracę w Hiszpanii jest dość ciężko. Mówiąc o czasach sprzed pandemii to pracą którą najłatwiej było dostać to praca kelnera lub barmana (lub praca w polu przy uprawach pomidorów czy innych warzyw czego w Almerii jest pełno jednak jest to praca skierowana raczej do emigrantów z Ameryki Łacińskiej, Afryki czy Maroka). Moją pierwszą pracą w Hiszpanii była właśnie praca jako kelnerka w chiringuito na plaży i nie jest to praca należąca do łatwych ponieważ w porównaniu do pracy jako kelnerka w Hiszpanii ta pracę wykonuje się często na tarasach, na plaży, w pełnym słońcu i jest o wiele większy przemiał ludzi niż w wielu miejscach w Polsce (pracowałam w Polsce jako kelnerka przez 5 lat więc coś tam o tym wiem i mam jakiś punkt odniesienia). Szukając pracy w Almerii było ciężko. Był to bardzo mały odzew ponieważ większość sklepów raczej zatrudnia Hiszpanów przed obcokrajowcami. Wydaję mi się, że w mniejszym mieście takim jak Vera dużo robią kontakty. W mojej aktualnej pracy znalazłam się tylko przez to, że pracownik firmy mojego chłopaka zobaczył na Facebooku ogłoszenie mojego obecnego szefa o zatrudnieniu. Pracuję od ponad roku w sklepie z usługami telekomunikacyjnymi lecz powoli rozglądam się za czymś nowym choć czasy korony i wielkiego nadchodzącego kryzysu nie pomagają w poszukiwaniach.

Vera Playa Tourist Information – What to Do & See When on Holiday
Vera

Tematem wartym poruszenia rozmawiając o pracy w Hiszpanii jest zdobycie zameldowania i numeru NIE (Número de identidad de extranjero) potrzebnego do wykonywania każdej pracy. Jest to bardzo długi, męczący i skomplikowany proces a ludzie pracujący w dziale Extranjeria wcale nie są chętni do pomocy. W dużym skrócie żeby mieć pracę potrzebujesz NIE, a żeby mieć NIE potrzebujesz najpierw mieć umowę o pracę lub coś co poświadczy Twoją rezydencję w Hiszpanii (kupno domu, samochodu etc.). Potrzebujesz także zameldowania a nie oszukujmy się, że nie zameldują Cię w pierwszym lepszym wynajętym mieszkaniu bo jest to zawsze kłopot i odpowiedzialność spadająca na właściciela mieszkania. Ja miałam za sobą tatę mojego chłopaka który jest szefem większej firmy tu w Verze i gdyby nie kontakty, zameldowanie mnie u nich w domu i telefony na policje (w Hiszpanii to policja zajmuje się dokumentami, paszportami etc.) to na pewno nie udało by mi się zdobyć papierów.

Tu gdzie mieszkam jest masa emerytowanych anglików którzy osiedlają się tu na stałe więc nikt nie patrzy na mnie dziwnie bo zwyczajnie myślą, że jestem kolejną angielką.. Po zapytaniu skąd jestem dziwią się co robię w Hiszpanii, gdzie nauczyłam się Hiszpańskiego etc.. często też wspominają coś, że kojarzą Polskę z drugiej wojny światowej.. Z drugiej strony spotkałam się też z pytaniem (własnie na policji w czasie wyrabiania dokumentów) czy Polska to wg jest w Unii Europejskiej i co to wg za kraj ..) Także podejście do Polaków jest neutralne ale raczej biorą mnie tu za angielkę, rosjankę ewentualnie rumunkę..

Język
W mojej okolicy zdecydowanie nie. Bez hiszpańskiego raczej nie da rady chyba, że jakimś cudem zatrudniłby Cię któryś z Anglików mieszkających tutaj w swojej firmie jednak są oni nastawieni na zatrudnianie tylko anglików. Hiszpański jest konieczny.

Zakwaterowanie
Tak dla porównania. Ja zarabiam najniższa krajową i mam 900 euro na rękę. W małym mieście jak Vera mieszkanie kosztuje około 300euro na miesiąc + 25euro opłat + Internet około 25 euro, zakupy większe na dwie osoby to tygodniowo około 100 euro więc w dwie osoby, mając to 1800 euro razem bez żadnego problemu można mieć mieszkanie w małym mieście lub nawet wynająć domek z 3 pokojami, lub wziąć na niego kredyt i płacić ratę. Przy kupnie domu za 180 tys. euro rata miesięczna wynosi średnio około 500 euro więc nie jest to niemożliwe do spłacenia. W Almerii byłoby już o wiele gorzej. Tam mieszkanie 3 pokojowe w kiepskim stanie kosztuje około 550 euro miesięcznie (okolica plaży, centrum), koszty utrzymania też byłyby trochę wyższe.

Zakupy
Warzywa i owoce są w Hiszpanii lepsze bo są stąd i nie spędzają godzin w transporcie. Oliwki, papryki, banany kanaryjskie, winogrona, pomarańcze, szparagi, cukinie są przepyszne.. Brakuje jednak warzyw korzennych które nie są tu tak popularne. W mięsie nie zauważyłam większej różnicy poza oczywiście różnicami bardziej kulturowymi, w Hiszpanii niestety naszej śląskiej kiełbaski nie dostaniesz w każdym sklepie. Ceny są oczywiście wyższe, średnio za zakupy na 3/4 dni płacimy około 40/50 euro.

Zdrowie
Do tej pory używałam karty EKUZ i nie miałam żadnego problemu żeby umówić się w przychodni na wizytę. Co zauważyłam to, że leki na receptę są bardzo bardzo tanie (leki na zapalenie migdałów kosztowały mnie 2.30euro..). Czekam właśnie na moja hiszpańską tarjeta sanitaria i od tego momentu powinnam już mieć mojego lekarza przydzielonego na cały czas mieszkania tutaj.

Bezpieczeństwo
I w Almerii i w Verze czuję się o wiele bezpieczniej niż czułam się przez 4 lata mieszkania we Wrocławiu. W Almerii wychodziłam sporo na imprezy i do klubów i nigdy nie widziałam żadnej bójki pod klubem. Kiedy ochrona widziała chociaż najmniejszy czyjś ruch na parkiecie od razu interweniowała i wywalała z klubu z zakazem wejścia przez następne dobre parę tygodni. Oczywiście w Almerii jest też dzielnica cyganów gdzie sypią się narkotyki i inne takie sytuacje ale jeśli Ty tam się nie będziesz pchał to nic się nie stanie. Po prostu nikt tam nie zagląda a oni sobie żyją w swoim mini świecie de gitanos.

Things to do in Almeria : Museums and attractions | musement
Almeria

U nas pogoda jest genialna. Żyje się o wiele wiele wiele lepiej mając codziennie słońce i czyste niebo. W ciągu roku pada u nas może 10 dni w sumie.. aktualnie (19 listopada) mamy 20 stopni w dzień, w słońcu nawet więcej, a w nocy około 13 także nie służy to do wchodzenia w świąteczny nastrój haha. W lato zdarzają się tygodnie, że jest strasznie gorąco i generalnie masz wrażenie, że wychodząc na dwór wsadzasz głowę do piekarnika a w aucie pozostawionym w słońcu możesz śmiało smażyć jajka na desce rozdzielczej. Chociaż czasami mi jako polce tęskni się za dźwiękiem deszczu i zapachem deszczu na betonie.

W Verze zdecydowanie brakuje mi polskich produktów, białego sera, polskiej wędliny, ogórków kiszonych itp. Zawsze jak jadę do Polski to wracam z walizkami pełnymi jedzenia.. Tęsknie za zapachem deszczu, za zapachem polskiej wiosny, za wyjściem ze znajomymi do baru we Wrocławiu albo do moich ukochanych wrocławskich restauracji. Tęsknie za tym do czego byłam przyzwyczajona przez całe moje życie. Tęskniłam też za polską telewizją ale już ogarnęłam wszystkie potrzebne subskrypcję i mogę oglądać tv w Hiszpanii. Ma się czasami po prostu potrzebę żeby ktoś pogadał do Ciebie po polsku a nie cały czas po Hiszpańsku. (Mój chłopak jest Hiszpanem, pracuję z Hiszpanami, nawet do psa mówię po Hiszpańsku..) Zawsze wkurza mnie, że ludzie myślą, że życie w Hiszpanii to bajka i wieczne wakacje. No nie, jest też praca, tęsknota i walka z poczuciem, że nie jest się tak naprawdę u siebie.

Największym plusem jest fakt, że mieszkamy w resorcie wakacyjnym, jest morze, są palmy, za 550 euro miesięcznie możemy mieszkać w domu w urbanizacji z basenami, kortami do padla, siłownią, ogrodami itp. i praktycznie nie mamy sąsiadów bo są to raczej domki wakacyjne osób z Madrytu czy Barcelony). Uwielbiam to, że wychodzę z pracy i pierwsze to co widzę to morze i palmy. Minusem jest to, że jest to małe miasto i żeby iść do kina czy kupić ubrania itp. trzeba jechać tą godzinkę do Murcji czy Almerii.

Tak jeszcze dla wytłumaczenia jak znalazłam się w Hiszpanii. W 3 dzień mojego Erasmusa poznałam na Tinderze mojego chłopaka, zakochałam się i można powiedzieć, że rzuciłam wszystko co miałam w Polsce żeby móc mieszkać na stałe w Hiszpanii. W lutym tego roku miałam wrócić do Polski na pół roku żeby dokończyć magisterkę ale kiedy zaczęła się już cała akcja z koronawirusem spakowałam się i 14 marca, dzień przed zamknięciem granic, wyleciałam do Hiszpanii, w czerwcu kupiliśmy dom, pieska i tak już miejmy nadzieję, że zostanie :))

Przewiń do góry ↑↑↑

Hiszpania, Majorka (Palma de Mallorca)

liczba ludności 896,038 (cała wyspa),
Palma de Mallorca 409,661

autorka komentarza – Stefa na walizkach @Stefa_na_majorce
Palma de Mallorca

Mieszkam w Hiszpanii, a dokładnie na wyspie Balearów – Majorce. Mimo, że to wciąż Hiszpania, niektóre rzeczy różnią się znacznie od tych na lądzie. Cieszę się bardzo, że mogłam pomóc. Długie wieczory i w pandemii. To nic tylko pisać!

  • czy w tym kraju łatwo o pracę? jak dobrze płatną?
    • Na Majorce „wyż” jeśli chodzi o znalezienie pracy pojawia się w lato, w sezonie, kiedy turystyka wypełnia i jednocześnie utrzymuje tę wyspę. Hotele, restauracje, bary, czyli tak zwana hostelería, następnie biura podróży i wypożyczalnie samochodów, zawsze można tam znaleźć pracę w sezonie. Właśnie. W sezonie. W zimie raczej nie ma pola do popisu, ale jeśli pracowało się latem, dostawało dobre napiwki – można spokojnie przeżyć zimę. Można przejść na hiszpański zasiłek dla bezrobotnych – paro – to 70% wynagrodzenia z ostatniego półrocza pracy.
    • Plusem są języki obce jeśli chodzi o pracę, i też znajomość hiszpańskiego oczywiście. Choć ja swój pierwszy sezon pracowałam bez znajomości języka hiszpańskiego w hotelu w którym jakieś 60% to byli Anglicy i jedynie stuff posługiwał się w języku hiszpańskim.
      Czy dobrze płatna? To chyba działa jak wszędzie, zależy od pozycji jaką zajmujemy, jaki zawód wykonujemy, ale jak na moje nie ma tragedii, przykładowo mój chłopak kiedy pracował jako barman zarabiał 1500 euro na rękę.
  • jak traktuje się tam Polaków?
    • Polaków jest tutaj bardzo dużo, ale oprócz tego jest równie dużo innych narodowości – Włochów, Bułgarów, Niemców, Anglików itd. Mieszkańcy wyspy chyba już się do tego przyzwyczaili, że Majorka jest „multi kulti”. Zawsze znajdzie się ktoś kto nie lubi innych narodowości ale na co dzień nie ma z tym większego problemu.
  • czy da się pracować znając tylko j. angielski, a nie ojczysty danego kraju?
    • To zależy gdzie. Choć zawsze przyjdzie jakiś moment kiedy trzeba zetknąć się twarzą w twarz z językiem hiszpańskim. Znam ogrom ludzi, którzy mieszkają tutaj kilka lat i wciąż nie znają dobrze hiszpańskiego.
  • czy za przeciętną średnią pensję wynajmę w dwie osoby a) pokój b) kawalerkę c) mieszkanko – jak tak to gdzie, blisko centrum daleko centrum?
    • a) pokój – jak najbardziej choć z perspektywy mamy już sobie tego nie wyobrażam i nie biorę pod uwagę
    • b) można znaleźć fajna kawalerkę za 400 euro, ale można też za 600
    • c) mieszkanko to zależy ile metrów, jaka ilość pokoi, ja mam dwa pokoje i dwa tarasy, kuchnie, łazienkę i płacę 650 euro. Wolę powiedzieć z własnego doświadczenia niż wprowadzić kogoś w błąd. Teściowa naprzeciw w pierwszej linii od morza płaci 700. We dwójkę to jest już lujo, czyli luksus… 😉
    • Także to wszystko tworzy jedna odpowiedź – zależy gdzie pracujemy i ile zarabiamy, ale ogólnie nie jest źle.
  • jak wypadają zakupy w sklepach na tle polskich sklepów? chodzi mi o jakość mięs, warzyw itp. w sklepach, co by samemu gotować
    • Jestem z tych osób, które dużo gotują w domu. Jednego dnia pojawia się nasz niedzielny tradycyjny rosół, ale już innego dnia robię hiszpańskie lentejas – soczewice. Jednak co do warzyw, dla mnie zdecydowanie brakuje mi polskich warzyw i przede wszystkim włoszczyzny. W tackach z warzywami na zupę brakuje według mnie pora i przede wszystkim selera. O zgrozo! Dlatego wolę kupować warzywa i owoce na lokalnych mercadillos czyli ryneczkach, gdzie jakość jest klasa i jest o wiele taniej niż w przysłowiowym Aldiku czy Lidlu.
  • jak jest z opieką zdrowotną?
    • Moim zdaniem zdrowotna opieka publiczna jest dużo lepsza niż prywatna. Korzystałam wiele razy z publicznej służby zdrowia na Majorce, rodziłam też tutaj dziecko, i tylko raz miałam zastrzeżenie, w dobie pandemii zdarzyła mi się jedna nieprzyjemna sytuacja.
    • Problem pojawia się z dentystą bo nie wchodzi w publiczne ubezpieczenie, jedynie wyrwanie zęba. Wszelkie „remonty” w jamie ustnej – słono kosztują.
  • jak jest z bezpieczeństwem?
    • W zimie, kiedy Majorka pustoszeje nie jest źle. W lato, kiedy buzuje letni szał trzeba na siebie uważać, ale tutaj się powtórzę – jak wszędzie. Są miejscowości typowo imprezowe jak Magaluf, gdzie ktoś niespodziewanie może nam wyjąć coś z torebki lub kieszeni. Polecam uważać na siebie wszędzie, pracowałam też w innych państwach i zawsze podkreślałam to swoim turystom, nawet w najbezpieczniejszym miejscu ktoś może nas niespodziewanie okraść lub zaczepić w chamski sposób.
  • jak oceniasz pogodę, lato, zimę?
    • Pogoda… Wszyscy myślą, że Majorka to wieczne lato. Choć faktycznie w tym roku mamy piękną jesień i praktycznie nie pada. Jednak zima potrafi dać w kość ze względu na wilgoć. Zwłaszcza w mieszkaniach jest nieprzyjemnie i często trzeba samemu inwestować w ogrzewanie.
    • Lato upalne i długie, idealne na wymarzone wakacje.
  • mieszkając w mieście X, za czym najbardziej tęsknisz z Polski, czego Ci najbardziej brakuje (prócz rodziny)?
    • Chciałabym wymienić to co wspomniałeś w nawiasie. Oprócz moich bliskich brakuje mi tak naprawdę niewielu rzeczy. Czasami najdzie mnie jakaś ochota na polskie jedzenie. Poza tym złota jesień i atmosfera naszych Świat Bożego Narodzenia (czytaj śnieg) na pewno bardziej by się tu przydała!
  • mieszkając w mieście X, jaki jest największy plus, zaleta, a jakie największe wady?
    • Mieszkam kilkanaście kilometrów od centrum Palma de Mallorca. Plusem jest to, że mam morze po wyjściu z mojego bloku i że mogę codziennie łapać słoneczną witaminę. Moja miejscowość ma bardzo dobry węzeł komunikacyjny. Jest miejscem bardzo turystycznym ale mimo to jest w miarę spokojnie. Jako kobieta mogę się poskarżyć, że brakuje tu centrum handlowego ale czego chcieć od małej nadmorskiej miejscowości? Chyba tylko morza… No i… Błękitnego nieba!
Palma de Mallorca: the holiday guide - Lux Magazine
Palma de Mallorca
Przewiń do góry ↑↑↑

Hiszpania, Teneryfa

liczba ludności 917,841 (cała wyspa),
największe miasto: Santa Cruz de Tenerife 207,312

autorka komentarza – Kaja Łukasik @kadinaja
Tenerife Travel Guide: Best Things to do in Tenerife | Broadway Travel
Teneryfa

Od ponad 6 lat mieszkam na Teneryfie.

O prace w „normalnych” czasach jest dość łatwo. Teraz, podczas pandemii trochę trudniej – wyspa żyje głownie z turystyki.

Da się pracować znając tylko j. angielski, ale zdecydowanie łatwiej i szybciej jest znaleźć prace, mówiąc po hiszpańsku. Generalnie najlepiej mówić przynajmniej po hiszpańsku i angielsku. Wszystkie inne jeżyki obce również mile widziane.

Za przeciętna pensje (ok. 1000€) wynajmiesz mieszkanie idealne dla 1 osoby, albo ewentualnie pary (ok. 450-500€) w spoko dzielnicy. Na północy wyspy i w mniej turystycznych rejonach, da się znaleźć i taniej.

Jedzenie, woda, kawa – jest dość marnej jakości. Supermarkety importują ze stałego lądu i mamy sklepy takie jak Lidl czy Mercadona, ale i tak nie ma w ogóle porównania do jakości produktów np. w Polsce, czy Niemczech (porównuje do tych 2 miejsc bo tam wcześniej mieszkałam i robiłam zakupy).

Jeśli chodzi o PL to najbardziej tęsknie za: sklepami ze zdrowa żywnością, piekarniami, ogólnie za dostępnością wielu produktów, których tutaj raczej nie ma. Albo są, ale trudno dostępne bądź tez o wiele droższe.

Warto tez wspomniec o opiece zdrowotnej – jest masakra. Na kanaryjskim „NFZ” prędzej umrzesz niż się wyleczysz, a nawet i przy ubezpieczeniu prywatnym nie za bardzo masz dostęp do dobrych lekarzy. Kiepsko jest tez z dentystami.

Największy plus mieszkania tutaj to słonce i ludzie jacy tu są – bezproblemowi, „wyczilowani”, uśmiechnięci. Zestawienie cenowe miedzy zarobkami a „godnym” życiem tez jest bardzo spoko – jedzenie na mieście jest tanie i smaczne. Dlatego normalnością jest wyjście po pracy na piwo, czy tapas nawet kilka razy w tygodniu.

PS. Prawie nie ma u nas COVIDa, Kanary (na razie) jako jedyna część Hiszpanii jest wyjęta ze strefy ryzyka.

Przewiń do góry ↑↑↑

Holandia, Amsterdam i Haga

liczba ludności 872,680

autorka komentarza – Julita Borczyk
Amsterdam – Wikipodróże, wolny przewodnik turystyczny

Obecnie Haga Holandia, wcześniej dwa lat Diemen czyli tak prawie Amsterdam bo Diemen przyklejony do AMS.

  • czy w tym kraju łatwo o pracę? jak dobrze płatną? jak traktuje się tam Polaków?
    • zależy od branży – IT to z pocałowaniem ręki. Ja w Obsłudze Klienta znalazłam po polsku – obsługuje polskiego Klienta. Ale język obowiązujący w mojej firmie to angielski. Holandia jest bardzo otwarta na expatów, a jeśli na dodatek to firma ściąga Cię tutaj to możesz mieć 30% tax rulling gdzie przez 5 lat płacisz jakimś tam mniejszy podatek (tutaj najważniejsze info, że tym trzeba się zainteresować PRZED przeprowadzką).
    • Dużo Polaków w Holandii pracuje przez różnego rodzaju agencje, moi znajomi którzy też kiedyś mieli styczność nie polecają zbytnio, chyba że ktoś tak totalnie na chwilę przyjeżdża.
  • czy da się pracować znając tylko j. angielski, a nie ojczysty danego kraju?
    • W większości branż tak, w dużych miastach też bez problemu. Problem w małych miastach. U mnie akurat przez 3 lata dwa razy zetknęłam się z tym, że ktoś nie mówił po angielsku. Holandia jest jednym z najlepiej mówiących krajów po angielsku, który nie jest krajem anglojęzycznym. Ja się ciągle staram uczyć holenderskiego, ale jest trudno go nawet moi holenderscy znajomi wolą angielski 😀
  • czy za przeciętną średnią pensję wynajmę w dwie osoby a) pokój b) kawalerkę c) mieszkanko – jak tak to gdzie, blisko centrum daleko centrum?
    • Zależy oczywiście od standardu który się oczekuje i od tego w jakiej branży się pracuje. Ja obecnie mieszkam w samym centrum Hagi, w nowym budownictwie, natomiast zjada mi to połowę wypłaty. Ale mieszkam sama. W dwie osoby można spokojnie wynająć ładne mieszkanko w centrum – no chyba, że to Amsterdam. Tam ceny to jest dramat. Ogólnie Holandia od kilku lat walczy z kryzysem mieszkaniowym i szukają jak mogą pomocy i budują. Np. bardzo zaostrzyli prawa dla AirBnb w centrum Amsterdamu itp. Ogólnie trzeba się nastawić na to, że im się chce bliżej centrum i lepszy standard tym wiadomo więcej i może do połowy środków na życie zabrać. Trzeba się ostrożnie szukać bo jest dużo scammerow.
  • jak wypadają zakupy w sklepach na tle polskich sklepów?
    • tęsknie za polskim chlebem i ziemniakami. Jest tu o wiele lepsze mięso i różnego rodzaju warzywa. Mega łatwo jest też być wege – ceny rzeczy wege nie są o wiele większe, a czasem nawet takie same jak nie wege.
    • Holendrzy są też fanami kupowania takich „pół” gotowych posiłków – w sensie zestawów gdzie masz już wszystko zebrane i masz do tego przepis i wszystko robisz. Bardzo dużo różnego rodzaju jedzenia na wynos też jest. Nie ma tutaj takich ogromnych hipermarketów i supermarketów. Jest też dużo bazarków. Aplikacja TooGoodToGo też jest bardzo popularna.
  • jak jest z opieką zdrowotną?
    • Holandia ma obowiązkowe ubezpieczenie zdrowotne, które kosztuje od ok 100 do 150 euro miesięcznie w zależności od wybranych opcji.
  • bezpieczeństwem?
    • Ja się w Holandii czuje bezpieczniej niż np w Warszawie. Podobnie się czułam w Poznaniu mieszkając.
  • mieszkając w mieście X, za czym najbardziej tęsknicie z polski, czego Wam najbardziej brakuje (prócz rodziny)?mieszkając w mieście X, jaki jest największy plus, zaleta?
    • Ja bardzo kocham w Holandii otwartość i wolność.
    • Holendrzy są trochę takimi centusiami czasem – szczególnie jeśli chodzi o naprawy w domu – czasem trzeba powalczyć z Landlordem. Ja akurat bardzo zaliczam na plus przeprowadzkę na południe – dla mnie Amsterdam jest za pełny ludzi, ale mnie też męczyło życie w Warszawie.
    • Haga jest jednym z większych miast, ma dla mnie vibe Poznania, który bardzo kocham. W Hadze tez nie boję się jeździć rowerem a w Amsterdamie w centrum byłam dwa razy i to nie na moje nerwy 😀
    • Holandia jest małym krajem także łatwo się poruszać komunikacja publiczną – sieć pociągów jest mega rozbudowana a karta do pikania działa w całym kraju niezależnie od przewoźnika.
Przewiń do góry ↑↑↑

Holandia, Haga (relacja 1)

liczba ludności 544,766

autorka komentarza – Milena C.
Talk:The Hague - Wikipedia
Haga

Mieszkam w Holandii w mieście Den Haag.

  • czy w tym kraju łatwo o pracę? jak dobrze płatną?
    • Tak łatwo ponieważ istnieje bardzo dużo biur pośrednictwa pracy. Myślę że przeciętna pensja to około 1400 euro
  • jak traktuje się tam Polaków?
    • Holendrom ciężko zaufać Polakom ponieważ jest dużo tutaj „polskiej patologii” która robi zła opinie ludziom którzy naprawdę przyjechali tu godnie żyć a nie tylko pić i zażywać narkotyki. Ale gdy już holender zauważy że ma do czynienia z normalna osoba to traktuje go normalnie
  • czy da się pracować znając tylko j. angielski, a nie ojczysty danego kraju?
    • Tak, 90% społeczeństwa tutaj zna angielski
  • czy za przeciętną średnią pensję wynajmę w dwie osoby a) pokój b) kawalerkę c) mieszkanko – jak tak to gdzie, blisko centrum daleko centrum?
    • Wynajmiesz małe mieszkanko 5 km od centrum
  • jak wypadają zakupy w sklepach na tle polskich sklepów? chodzi mi o jakość mięs, warzyw itp. w sklepach, co by samemu gotować
    • W supermarketach jest prawie wszystko prócz kiszonych ogórków i pietruszki korzeń
  • jak jest z opieką zdrowotną?
    • Jest na wysokim poziomie. Krótkie oczekiwanie na wizyty. Szpitale dobrze wyposażone.
  • jak jest z bezpieczeństwem?
    • Jest bezpiecznie często na ulicach są patrole policyjne na rowerach, motorach lub autach.
  • jak oceniasz pogodę, lato, zimę?
    • Jest tutaj często zimno i deszczowo, mało dni ciepłych
  • mieszkając w mieście X, za czym najbardziej tęsknisz z Polski, czego Ci najbardziej brakuje (prócz rodziny)?
    • Nic mi nie brakuje. Mam całą rodzinę tutaj.
  • mieszkając w mieście X, jaki jest największy plus, zaleta, a jakie największe wady?
    • Plusy: dużo sklepów, dużo rozrywki, dostęp do morza, dobra komunikacja
    • Minusy: drogie mieszkania do kupna
Den Haag Binnenhof Hofvijver 1.jpg
The Hague
Przewiń do góry ↑↑↑

Holandia, Haga (relacja 2)

liczba ludności 544,766

autor komentarza – Dawid

Praca od 1k do 1,5k normalna praca, da się znaleźć, ostrożnie z ch**owymi biurami; 2.5k budowlanka; każdy traktuje cię jak traktuje, nie ma jednej fali hejtu czy uwielbienia, gdzieś się to wyrównuje; angielski wystarczy, ale z holenderskim znajdziesz więcej pracy.

Mieszkania drogie, ale da się żyć, szukaj z dala od centrum, bo tam najwyższe ceny są; w sklepach są dobre produkty, nie ma lipy. Bezpiecznie jest, na pewno bardziej niż w PL, po prostu trzeba się interesować swoim i nie szukać problemów. Ubezpieczenie zdrowotne jest spoko, praktycznie w prawie 100% darmowe.

Moje ulubione holenderskie miasto: Haga | Erasmusowy blog Haga, Holandia
Haga
Przewiń do góry ↑↑↑

Holandia, Katwijk aan Zee

liczba ludności 13,700

autor komentarza – Gaciej Maj
Katwijk luchtfoto 2010.JPG
Katwijk aan Zee

Holandia, małe miasteczko nad morzem – Katwijk aan Zee.

Do rzeczy – jestem tu od ponad pięciu lat. O pracę w moim rejonie bardzo łatwo, ale Holandia mimo swojej niewielkiej powierzchni dość mocno jest zróżnicowana jeśli chodzi o ceny/pracę. Język angielski jest wystarczający, ale z holenderskim dużo łatwiej o awans albo nawet podwyżkę. Co ciekawe można pracować nawet bez języka obcego, znając jedynie polski, gdyż dużo jest tutaj Agencji pracy które mają polska obsługę – co jest jakimś wyjściem kiedy chcemy zacząć pracować od razu. Na dłuższą metę nie polecam, bo zwyczajnie praca przez pośrednika jest przeważnie gorzej płatna.

Co do traktowania Polaków to urosło już niemało mitów jacy to Holendrzy są dwulicowi, jednak prawda jest taka, że tutaj ludzie oceniają Cię za to jakim człowiekiem jesteś, a nie skąd pochodzisz. To moje odczucia i ktoś może się nie zgadzać jak coś. 🙂

Co do mieszkania – ceny idą w górę cały czas. Teraz mieszkamy rodzinnie w 5 osób w wielkim mieszkaniu ponad 110m + 20m taras, 6 pokoi, płace około 50% mojej wypłaty za połowę tego mieszkania. Tylko jest tutaj haczyk – osobno płaci się za śmieci oraz ścieki, raz na kwartał przychodzi pismo z gminy i trzeba to regulować. Więc około połowa wypłaty mojej co miesiąc idzie na mieszkanie. Za drugą połowę jesteśmy w stanie spokojnie przeżyć miesiąc, więc wypłata mojej dziewczyny zostaje do odłożenia/na przyjemności. Dodam, że mieszkanko jest 2 min drogi od morza i plaży. Centrum. Ale należy pamiętać, że to małe miasto, nie Amsterdam czy Rotterdam. Wcześniej wynajmowałem mieszkanie 2 pokojowe również za połowę wypłaty, gdzie mieszkaliśmy we dwójkę. Więc spokojnie można żyć.

Katwijk - Wikipedia
Katwijk aan Zee

Co do sklepów – ja nie jestem wybredny, jedyne czego mi brakuje to jak ktoś już tu pisał – ogórków kiszonych. Ale zaopatruje się raz na jakiś czas w polskim sklepie więc tak żyje od słoika do słoika. Co do jakości – trzeba wiedzieć gdzie co kupować. Moja siostra i dziewczyna są w tym mistrzami, więc mogę zapytać w razie potrzeby. Ah, chleb też nie jest zbyt dobry. Jest po prostu inny od polskiego, bardziej pusty i mniej syty. Jadę na bułkach 🙂

Opieka zdrowotna jest ok. Obowiązkowe ubezpieczenie które sam kupujesz, a w razie wizyty w szpitalu zwracają Ci potem koszty albo dopłacasz, w zależności od właśnie wysokości ubezpieczenia. Nie wiem jak jest z lekami, bo nie miałem potrzeby, ale z tego co wiem od znajomych nie za bardzo lekarze są skorzy do przepisywania antybiotyków – raczej paracetamol i spać.

Najbardziej tęsknię za znajomymi oraz polska gościnnością – w Holandii przyjmowanie gości wygląda trochę inaczej.

Największy plus? Robię z 250 km miesięcznie na rowerze. Mega dobra infrastruktura rowerowa. I piwo bardzo smaczne. Polecam.

Edycja na prośbę, czyli jak wygląda holenderska gościnność:

  • po pierwsze, nie ma czegoś takiego jak odwiedziny bez zapowiedzi. Jeśli wcześniej nie zamówicie się w pracy albo jeśli nie zadzwonisz – nie będziesz mile widziany. Należy się tego nauczyć i już. Ja jako introwertyk nawet to doceniam.
  • sprawa druga – nie spodziewaj się u holendra suto zastawionego stołu. Przychodzisz na kawę? Będzie kawa i po jednym ciastku. Raczej nie więcej – holender wyciągnie cała paczkę albo i kilka, pozwoli Ci wybrać, a resztę schowa do szafki. To przedsiębiorczy naród
  • numer trzy czyli wesele – to dość mocno dziwi Polaków dlatego napisze – Idziesz na holenderskie wesele? Weź wolny czwartek, bo to najtańszy dzień, więc wtedy będzie impreza. I nie częstuj się sam ciastem – bardzo prawdopodobne iż liczba kawałków jest wyliczona po 1 na głowę. Zjesz więcej – ktoś nie zje wcale. Po kawie do domu, jeśli nie jesteś bliską rodziną. Jeśli jesteś, impreza potrwa do maksymalnie 23. Bez fajerwerków jak w Polsce.
Przewiń do góry ↑↑↑

Holandia, Rotterdam

liczba ludności 651,446

autor komentarza – Filip Kalinowski
Erasmusbrug seen from Euromast.jpg
Rotterdam

Od półtora roku mieszkam w Rotterdamie, Holandia. Przyjechałem na studia ze świadomością że muszę też pracować bo nie chciałem i za bardzo nie miałem też możliwości być wspieranym finansowo przez rodziców. Jeżeli nie trafisz do biura pracy dla ludzi z Europy Wschodniej to ludzie mają naprawdę ciepłe podejście do Polaków, szczególnie jeśli mówisz płynnie po angielsku. Jakość produktów i ogólnie sklepy są na super poziomie, a z samym angielskim da się znaleźć lepszą lub gorszą pracę, zależnie od wykształcenia, ale raczej nie będziesz długo na bezrobociu.

Za minimalną jesteś w stanie utrzymać się w kawalerce, we dwie osoby mieszkanie około 45m² nie powinno być problemem. Różnice w cenie są spore zależnie od położenia w Rotterdamie ale taka już specyfika tego miasta.

Opieka zdrowotna jest na top poziomie, system prywatnych lekarzy i obowiązkowe ubezpieczenie zdrowotne które sam sobie wybierasz, a jeżeli masz za niski przychód to urząd podatkowy ci pokrywa jego znaczącą część.

Czego mi brakuje? Znajomych, których wciąż namawiam na przyjazd, poza tym boli mnie to że ludzie tu raczej nie piją wódy, a ileż można żłopać piwo na imprezach (chociaż jest o niebo lepsze niż to polskie).

Największy plus Rotterdamu? Multinarodowość i to, że nie jest to Amsterdam – to największy port morski w Europie, a jednocześnie turystów jest tutaj tak mało że poznając innych cudzoziemców możesz być prawie pewien że to expaci, a nie odwiedzający.

Przewiń do góry ↑↑↑

Irlandia, Athy

liczba ludności 9,677

autorka komentarza – Daria Grohs
Duke Street
Athy

W Irlandii byłam tylko i aż 6 miesięcy.

  • stosunkowo łatwo o pracę, szczególnie w fabrykach gdzie 3/4 to Polacy na minimalnej pensji
  • Polaków traktują prawie jak swoich tyle ich tam.. starzy Irlandczycy bardzo mili, nie było wyjścia do sklepu bez zapytania któregoś z przechodniów czy mam się dobrze 🙂 gorzej z nakerkami, ale one chyba zazdrościły blond włosów, lol
  • z wynajmem z mojego doświadczenia ciężko. Uważam ze Dublin jest w c**j drogi również komunikacja miejska. Bez auta nie ma praktycznie opcji mieszkanie nie w mieście, pod miastem można wynająć spokojnie mieszkanie z tym, ze przeważnie są to stare domy/kamienice i nieumeblowane
  • wszyscy używają angielskiego, Irlandzki mało kto zna 🙂 jedynie trzeba wyuczyć się ich akcentu aby rozumieć
  • sklepy ok gdyby nie wszechobecny cukier
  • opieka zdrowotna, to skomplikowane, dużo lepiej wykupić prywatne ubezpieczenie nie każdy kwalifikuje się do Medical card, rynek leków ubogi
  • co do bezpieczeństwa.. jak wszędzie, nie szukasz problemów to ich nie masz ale samej w centrum Dublina.. nie wiem czy bym się zapuściła 😉
  • tęskniłam tam za wszystkim, w s z y s t k i m.
  • plus mieszkania w Athy… to ze było urokliwe miasteczko 🙂
  • Poza tym.. irlandzka pogoda.. jak ktoś ma skłonności do wahań nastrojów to mocno odradzam. A tak, Irlandia jest piękna zieloną wyspą… na weekend 😀
Przewiń do góry ↑↑↑

Irlandia, Cork

liczba ludności 210,000

autorka komentarza – Angelika Banach
From top, left to right: City Hall, the English Market, Quadrangle in UCC, the River Lee, Shandon Steeple
Cork

Od 2 lat mieszkam w Cork, w Irlandii.

  • O pracę łatwo, jest jej stosunkowo dużo, stawka zależna od kwalifikacji, jak wszędzie w sumie.
  • Polaków jest sporo, właściwie gdzie się nie ruszysz usłyszysz język polski także Irlandczycy są przyzwyczajeni, i podchodzą zwykle przyjaźnie, osobiście do tej pory nie spotkałam się z jakimiś przejawami dyskryminacji, aczkolwiek takie sytuacje też się zdarzają.
  • Oczywiście po angielsku się dogadasz, choć akcent może być problematyczny, zwłaszcza w niektórych regionach Irlandii, trzeba się osłuchać 😃
  • Już za minimalną pensję (aktualnie niecałe 1600euro/miesięcznie do ręki) spokojnie w 2 osoby dacie rade wynająć pokój lub kawalerkę w większym mieście, mieszkając w mniejszym/na wsi i np. dojeżdżając do pracy nie powinno być problemu z domem. Największy problem tu jest z dostępnością mieszkań w tym momencie, popyt przewyższa podaż w całym kraju, na każdą ofertę są setki odpowiedzi także nie jest łatwo.
  • Ogólnie jakość jedzenia jest niezła, duża dostępność produktów wege za przystępną cenę na plus. Najgorzej z pieczywem, lokalne jest bardzo słabe i stosunkowo drogie. Jeśli komuś zależy na polskim jedzeniu to w całym kraju jest pełno polskich sklepów, oczywiście wyjdzie drożej niż w Lidlu czy Aldim ale np. pieczywo czy wędliny wtedy pierwsza klasa 😃.
  • Najbardziej brakuje mi chyba polskiej infrastruktury miejskiej. I nie chodzi tyle o komunikacje ( choć tu jest gorzej) ale o ogólne zagospodarowanie przestrzeni publicznej, w Polsce jest więcej przestrzeni rekreacyjnej dla mieszkańców, parków, placów zabaw, chodników(!) itp. Nawet za polskimi osiedlami z wielkiej płyty zaczęłam tęsknić, choć kiedyś ich nie cierpiałam, to teraz doceniam ich funkcjonalność, wszystko masz pod ręką.
  • Cork jako miasto ma swój specyficzny urok, wszystko czego do życia potrzebuję mam na miejscu więc jest dość praktyczne i blisko do morza ale to żadna rewelacja na wyspie 😃 Ogólnie polecam, żyje się spokojniej, bez takiej spiny wiecznej.
Przewiń do góry ↑↑↑

Irlandia, Dublin

liczba ludności 554,554

autorka komentarza – Ania Piecha
Dublin

Mogę opowiedzieć z relacji mojego chłopaka mieszkającego w Irlandii 9 lat, aktualnie wrócił do Polski, ale będziemy się przeprowadzać tam z powrotem. Mam też informacje od jego rodziców, jak i od rodziców i rodzeństwa mojej przyjaciółki, więc z wielu perspektyw.

  • Praca jest, za minimalną krajową na początek spokojnie da się utrzymać mieszkając gdzieś we dwójkę, chociaż w czasie Covidu jest tam ciężej
  • Polacy są tam traktowani bardzo dobrze, osoby LGBTQ czują się tam bardzo swobodnie i traktuje się ich jak ludzi. Ogólnie narodowość jest tam mało istotna
  • Język angielski jest tam podstawowy, irlandzki prawie nieużywany, ale dużym plusem jest tam duża Polonia. Znajoma tam pracowała w sklepie osiedlowym gdzie główna klienteria to byli Polacy
  • Da się znaleźć, choć większość mi znanych przypadków wolała na początek wynająć połowę mieszkania lub część domku. Ogólnie w szerszej perspektywie rodzice mojego chłopaka wykalkulowali, że bardziej opłaca się kupić dom na kredyt niż wynajmować. Dodatkowo, ceny mieszkań, nawet w okolicy centrum potrafią być niższe ze względu na brzydszą okolicę (tu sprawdzałam oferty i pytałam mojego chłopaka)
  • Jedzenie jest sporo tańsze, jeśli porównamy procentową różnice zabierania miesięcznej wypłaty. Z moich obliczeń z pierwszej połowy roku wychodziło 200 EUR na osobę przy minimalnej 1650 (tu pytałam rodzeństwo mojej przyjaciółki i mówili że za 200 jedzą „normalnie”). Jakość bardzo dobra, przede wszystkim dużo produktów mlecznych jest tańszych, duży dostęp też do zdrowej żywności. Z tego co pamiętam to wołowina i ryby są stosunkowo tanie
  • Mój chłopak mówił że ludzie tam nie są tak barwni jak w Polsce, ale po 3 latach tutaj stwierdza, że woli spokojniejszych ludzi niż chamskich buraków. Mówił też, że technologia w Polsce jest trochę wyżej, ale to w takich codziennych sprawach jak bankowość. Jeszcze dodam, że w przypadku mieszkania gdzieś dalej nie obejdzie się bez samochodu, bo komunikacja miejska na obrzeżach Dublina potrafi być straszna (1 autobus na godzinę jadący dosłownie naokoło centrum Dublina, z relacji mojego chłopaka)
  • Łatwiej odłożyć pieniądze (z relacji praktycznie każdej osoby która tam mieszkała), lepszy system edukacji (z relacji mojego chłopaka), duża tolerancja środowiska (z relacji każdego kto tam mieszkał)
  • Ogólnie nie byłam nigdy za granicą i też jeśli z czymś się wymijam, proszę mnie poprawić, bo ostatnio to jakieś pół roku temu nad tym siedziałam i mogłam coś pokręcić, choć starałam się nie xD
Przewiń do góry ↑↑↑

Islandia, Reykjavík

liczba ludności 131,136

autorka komentarza – Kamila Lena Wojciechovska
From upper left: View of old town and Hallgrímskirkja from Perlan, rooftops from Hallgrímskirkja, Reykjavík from Hallgrímskirkja, Fríkirkjan, panorama from Perlan
Reykjavík

Mieszkam tu już prawie 2 lata. Wszyscy tu mówią dobrze po angielsku, więc znajomość angielskiego spokojnie wystarczy. Do akcji z pandemią, pracy było pod dostatkiem, nie trzeba było długo szukać. Teraz jest dramat, jak w większości miejsc na świecie.
Za najniższą krajową, jeśli jesteś sam, możesz wynająć pokój, albo kawalerkę. We dwójkę można sobie pozwolić na jakieś spoko mieszkanko.

Ogólnie, w przeliczeniu na złotówki, wszystko jest mega drogie, ale nawet ta najniższa krajowa spokojnie wystarcza, żeby się tu utrzymać i żyć komfortowo bez jakichś wyrzeczeń. Jeśli chodzi o to, jak się tu traktuje Polaków, to ja mam tylko pozytywne odczucia, choć zdania wśród tutejszej polonii są ponoć podzielone. Polaków jest tu mega dużo.

Co do spożywki, to mają super nabiał. Nie wiem, jak to działa, ale jajka, mleko, masło, czy sery mają lepsze niż w Polsce. Przepyszne. Za to mięsko jest gorsze. I dużo mniejszy wybór. Standardowe pieczywo w marketach jest moim zdaniem żałosne, a za normalny „lepszy” chleb trzeba zapłacić jakieś 20-25zl.

Z pogodą bywa różnie, potrafi przez 2 tygodnie dzień w dzień padać deszcz. Sztormy są czasem straszne, a zimą dzień trwa jakieś 4 godziny, więc jest prawie cały czas ciemno, ale da się to przeżyć. Za to latem jest jasno 24/7. Maksymalna temperatura latem to jakieś 20°C. Na słoneczku odczuwalna temperatura jest duuużo większa, więc przy 14°C spokojnie można popylac z krótkim rękawkiem i się spocić jak w Polsce przy 30°C.

Islandia to przepiękny kraj, mieszka się tu super i gdyby nie to, że rodzina i wszyscy przyjaciele zostali w Polsce, to nigdy przez myśl by mi nawet nie przeszło, żeby kiedykolwiek wracać. Braki w ludziach rekompensują mi góry, wodospady, gorące źródła i pola lawowe porośnięte grubym mchem. Nie narzekam i bardzo polecam.

Visit Reykjavik, Iceland | Tailor-Made Reykjavik Trips | Audley Travel
Reykjavík
Przewiń do góry ↑↑↑

Niemcy, Niedernhall

liczba ludności 4,091

autorka komentarza – Mała Czarna
Niedernhall - proRegion e.V. -
Niedernhall
  • czy w tym kraju łatwo o pracę? jak dobrze płatną?
    • Zależy od sytuacji i miejsca. Ja osobiście mam problem z znalezieniem pracy przez brak języka, brak prawa jazdy, dziecko w domu natomiast mąż znalazł tutaj pracę dzięki rodzinie. Jak na zawód męża pracę ma dobrze płatną ale mogłoby być lepiej.
  • jak traktuje się tam Polaków?
    • Niemcy traktują Polaków dobrze tutaj gorzej z Polakami, niestety często myślą że jak prowadzą firmę w Niemczech to mogą pomiatać pracownikami.
  • czy da się pracować znając tylko j. angielski, a nie ojczysty danego kraju?
    • Ciężko, Niemcy tutaj nie bardzo chcą komunikować się w języku angielskim wola w swoim języku.
  • czy za przeciętną średnią pensję wynajmę w dwie osoby a) pokój b) kawalerkę c) mieszkanko – jak tak to gdzie, blisko centrum daleko centrum?
    • A) raczej tak.
    • B) raczej tak ,chociaż może być ciężko ze względu na to ,że panuje tu zasada jeden pokój na każdą osobę w mieszkaniach
    • C) raczej tak ale może być ciężko z opłatami
    • Im bliżej centrum tym drożej.
  • jak wypadają zakupy w sklepach na tle polskich sklepów? chodzi mi o jakość mięs, warzyw itp. w sklepach, co by samemu gotować
    • Osobiście mięso ,wędliny ,kiełbasy nie smakują mi tak jak Polskie, dlatego jak jestem w Polsce przywożę sobie zapas. Warzywa są tu dobrej jakości, kupujemy z mężem produkty BIO
  • jak jest z opieką zdrowotną?
    • Opieka zdrowotna jest o 200 % lepsza niż w Polsce. Do specjalistów dostaje się niemalże od razu nawet pomimo trwającej pandemii, nie ma tu teleporad tylko normalnie się do lekarza dostanę a lekarz leczy póki nie dojdzie do tego co pacjentowi dolega.
  • jak jest z bezpieczeństwem?
    • Bezpieczeństwo też uważam tu na wyższym poziomie. Nie ma tu kradzieży ,obcokrajowcy nie zaczepiają ludzi, kierowcy jeżdżą przepisowo i puszczają pieszych na pasach.
  • jak oceniasz pogodę, lato, zimę?
    • Lato było o wiele cieplejsze niż w Polsce upały były niesamowite. Zima też moje dziecko więcej śniegu widziało tutaj niż w Polsce.
  • mieszkając w mieście X, za czym najbardziej tęsknisz z Polski, czego Ci najbardziej brakuje (prócz rodziny)?
    • Najbardziej brakuje mi takich typowych wyjść do kawiarni do sklepów w okolicy, tego co robiłam na co dzien z znajomymi i rodziną w Polsce.
  • mieszkając w mieście X, jaki jest największy plus, zaleta, a jakie największe wady?
    • Największym plusem w mojej miejscowości jest blisko położone przedszkole i towarzyskie sąsiedztwo.
    • Największym minusem dla mnie jest brak dużej ilości sklepów w okolicy i cisza. Lubiłam zawsze tłoczne duże miasta, w których coś się działo.
Przewiń do góry ↑↑↑

Niemcy, wieś między Bremą, a Hanowerem

liczba ludności
Bahrenborstel – 1230
Hanower – 536,925
Brema – 567,559

autor komentarza – Arkadiusz Piekarz

Mieszkam w Niemczech, o pracę bardzo łatwo, ja pierwszą pracę dostałem nie znając niemieckiego i komunikując się po angielsku, lepiej mimo wszystko jest znać ojczysty. Warunki pracy są o kilka klas lepsze niż w Polsce.

Za najniższą krajową jesteś w stanie wynajmować mieszkanie 3 pokojowe w większej wsi albo 2 pokojowe w mieście. Ale w mieście zwykle stawki za tą samą pracę są wyższe. Jak chodzi o zakupy to wszystko jest dużo lepszej jakości niż w Polsce, z wyjątkiem kiełbasy, bo Niemcy jedzą parówki i mówią na to kiełbasa 😅

Ja mieszkam we wsi niedaleko Hannoveru i fajne jest to, że wszyscy sąsiedzi są super miłymi, kulturalnymi ludźmi.

W Niemczech do lekarzy specjalistycznych czeka się tyle co w polsce do rodzinnego (max tydzień albo dwa nawet do kardiologa itp) a do rodzinnego w Niemczech masz na za chwilę albo na jutro rano. A testy na covid są gratis u rodzinnego + maseczki dostaję gratis od pracodawcy.

A tęsknię jedynie za polską kiełbasą, ale to akurat kupię w tzw. „neo markt” (taki sklep z produktami ze wschodu).

Dolna Saksonia – majówka, która spełni wszystkie oczekiwania – Długi  weekend. Na majówkę do Niemiec
Dolna Saksonia, Niemcy
Przewiń do góry ↑↑↑

Niemcy, Stuttgart

liczba ludności 635,911

autorka komentarza – Aneta Sikorska
Clockwise from top left: Staatsoper Stuttgart, Mercedes-Benz Museum, Schloss Solitude, Kunstmuseum Stuttgart, Neues Schloss, Marquardtbau, Königsbau, Stadtbibliothek
Stuttgart
  • Praca: Aktualnie trudniej niż zazwyczaj, ogólnie raczej łatwo, płace różne, raczej dobrze aż do super płatne (zagłębie motoryzacyjne Niemiec, Bosch, Daimler, Porsche, wszystko w jednym miejscu)
  • Traktowanie: Poza okazyjnymi heheszkami, że niby kradną to nie spotkałam się ze złym traktowaniem
  • Język: Gdzieś pewnie się da, ale w większości wymagany jest język niemiecki bodajże na poziomie B1 albo B2 (np nawet na linii produkcyjne mercedesa w fabryce)
  • Mieszkanie: Sam Stuttgart drogo bardzo, dużo chętnych więc szuka się długo, za to jest spoko połączenie komunikacyjne całej aglomeracji, więc można szukać poza samym Stuttgartem i jest taniej
  • Sklepy: Tańsze mają ok jakość wszystkiego poza wędlinami i serami żółtymi, ale słabszy wybór, nie narzekam. W droższych można dobrą jakość kupić i jest szeroki asortyment. Natomiast nie znam się zbytnio, a mięsa nie kupuję więc nie wiem jak to z nim jest.
  • Zdrowie: Bez problemów, wszystko super, bezpieczeństwo raczej też (ale ja to się mało po nocach szlajam)
  • Najbardziej brakuje mi zakazu palenia w miejscach publicznych, Piotrkowskiej z knajpkami, dobrej kiełbasy, twarogu itp.
  • Zalety: Dobry rynek pracy w branży technologicznej, dobra komunikacja miejska, istnienie studiów dualnych
Przewiń do góry ↑↑↑

Norwegia, Bergen

liczba ludności 283,929

autorka komentarza – Alicja Aleksandrowicz
08-08-01 Fløyen utsikt.jpg
Bergen

Mieszkam w Bergen w Norwegii. 🌧⛰🇳🇴

  • O pracę (z angielskim) jest łatwo jeśli masz doświadczenie w branży budowlanej, gastronomii, sprzątaniu, pracy na produkcji, pielęgniarstwie, hotelarstwie. Jeśli jesteś specjalistą w jakiejś dziedzinie, która nie jest związana bezpośrednio z komunikacją to też są szanse (np. IT, budownictwo). Zarobki są dobre, chociaż koszty życia też spore. (Tutaj może sprawdzić średnie miesięczną pensję brutto: https://karrierestart.no/…/2632-gjennomsnittslonn-i… )
  • Jest tu mnóstwo imigrantów z całego świata i raczej nie widzę żadnych przejawów niechęci wobec nich. Polacy z jednej strony mają opinię bardzo pracowitych i zaradnych, z drugiej oczywiście stereotypowo – miłośnicy mocnych trunków. (Wystarczy jeden lot tanimi liniami na trasie Polska-Norwegia żeby zaobserwować cały przekrój społeczności imigrantów.)
  • Da się przeżyć z jednej pensji we dwoje, wynajmując małe 2-pokojowe mieszkanko w centrum (true story).
  • Ceny żywności są ogólnie wyższe niż w Polsce. Da się samemu gotować tanio, ale cena produktów drastycznie rośnie jeśli zależy Ci na jakości.
  • Z opieką zdrowotną nie miałam do czynienia, ale z rozmów ze znajomymi wnioskuję, że niestety podobnie jak w Polsce – na specjalistów trzeba trochę czekać.
  • Najbardziej tęsknię za możliwością kupna wina po 18/16 😃 Wybór produktów spożywczych jest też znacznie mniejszy. No i za możliwością wyjścia z domu bez gumowego płaszcza i kaloszy (Bergen słynie z deszczowej pogody).
  • Największa zaleta to przyroda – miasto jest otoczone przez góry (300-700 m n.p.m.), morze, jeziora. Niezależnie od tego w którym miejscu mieszkasz w odległości kilkuset metrów zawsze znajdzie się jakaś ciekawa trasa.
    Zapraszam! (Turystom polecam się jako przewodnik-amator 😃)
Przewiń do góry ↑↑↑

Norwegia, Oslo

liczba ludności 693,491

autor komentarza – Bartek Telec
Oslo – Wikipedia, wolna encyklopedia
Oslo

Mieszkam w Oslo, w Norwegii od 13 lat.

  • czy w tym kraju łatwo o pracę?
    • To zależy, różne rzeczy się słyszy, głównie najwięcej narzekają moi znajomi bez wykształcenia, jeżeli masz jakikolwiek zawód, to raczej praca znajdzie Ciebie. Osobiście sam nigdy nie miałem problemu ze znalezieniem pracy, skończyłem zawód elektryka tutaj.
  • jak dobrze płatną?
    • To zależy, od branży, doświadczenia i wykształcenia. 450 000 NOK (~190 tys. zł) była mniej więcej średnia kilka lat temu, rocznie, oczywiście w brutto, bo warto to zaznaczyć że Polacy często mówiąc o wypłacie są zainteresowani tym ile dostają na rękę, w Norwegii zarabiamy w brutto i to ta suma decyduje o np maksymalnej sumie kredytu mieszkaniowego jaki możemy dostać.
  • jak traktuje się tam Polaków?
    • Znajdą się zacietrzewione chamy, tak jak w Polsce, jest ich jednak całkiem mało. Warto na sam początek przełknąć ego i złapać trochę dystansu do siebie, bo niektórych niestety potrafi nawet zaboleć jak się do nich powie per 'polaku’. Często słyszałem w żartach że „wy Polacy to tylko wódkę pijecie„, zazwyczaj kontrargument w drugą stronę kończył się śmiechem i miła atmosfera, nikt się tutaj o takie rzeczy nie obraża. A co do podejścia, to najważniejsze jest to co samemu się prezentuję, mnie nazywali złotym dzieckiem firmy (byłem jedynym obcokrajowcem) szczególnie dlatego że mogę się dogadać z Polakami na budowach i się staram 😉
  • czy da się pracować znając tylko j. angielski, a nie ojczysty danego kraju?
    • Zależy w jakiej branży, ogólnie tak.
  • czy za przeciętną średnią pensję wynajmę w dwie osoby a) pokój b) kawalerkę c) mieszkanko – jak tak to gdzie, blisko centrum daleko centrum?
    • Nie nastawiaj się że po przyjeździe od razu dostaniesz średnia krajową, czy tego chcesz czy nie raczej zaczniesz od niższej, ale tak ze średnia krajową dwóch osób jeżeli potrafisz zarządzać budżetem domowym to i kredyt na dom (raczej poza miastem) spokojnie opłacisz i na samochód też. Mieszkanie w centrum – różnie to bywa, można wynająć za 13000 a można i za 30000.
  • jak wypadają zakupy w sklepach na tle polskich sklepów? chodzi mi o jakość mięs, warzyw itp. w sklepach, co by samemu gotować
    • Sklepów polskich nie znajdziesz za dużo, więc raczej będziesz kupować produkty paczkowane że świętej Trójcy (kiwi, rema, Coop), co wcale nie znaczy że są złej jakości. Norwegia ma dużo wyższe wytyczne co jakości niektórych produktów niż w większości Europy w tym np wołowina, ser. Można bardzo dużo zaoszczędzić gotując samemu bo jedzenie na mieście zazwyczaj jest bardzo drogie (mimo to robotników budowlanych stać jest zjeść drugie śniadanie w jakiejś restauracji jeżeli tylko by chcieli, sami nie raz chodziliśmy na steki ubrani w robocze ciuchy o godz 11 ). Polecam używać różnych cashbackow, można dużo na tym zaoszczędzić szczególnie w sklepach spożywczych.
  • jak jest z opieką zdrowotną? bezpieczeństwem?
    • Dużo Polaków narzeka – spodziewają się że idąc do lekarza z bólem głowy czy żołądka ten od ręki wypisze im antybiotyk, a wracają z poleceniem picia wody i chodzenia na spacery. Można trafić na lepszą lub gorsza przychodnie i lekarzy, w miasteczku gdzie mieszkałem wcześniej wszystko działało jak w zegarku, wysyłałem SMS o 8 a na wizytę mogłem przyjść o 8:30, laboratorium na miejscu, żadnych kolejek, wszystko elektronicznie (naturalnie). Aktualnie w centrum Oslo jest gorzej i to pewnie wina mojej przychodni bo jak musiałem odwiedzić ich pół roku temu to czekałem 2 godziny w poczekalni mimo umówionej godziny. Wszystkie wizyty u lekarza kosztują, zawsze tyle samo – nie ważne czy złamana ręka, dwie nogi i pęknięta czaszka czy angina. Moim zdaniem to dobrze, nie ma problemu z mocherami stojącymi w kolejkach o byle co. Lekarza rodzinnego można zmienić 2 razy do roku przez Internet.
  • mieszkając w mieście X, za czym najbardziej tęsknicie z polski, czego Wam najbardziej brakuje (prócz rodziny)?
    • Mi brakuje twarogu i niektórych mniejszych produktów spożywczych, ale wiem że dużo osób – szczególnie nowych w Norwegii – skarży się na brak możliwości kupienia alkoholu gdziekolwiek i kiedykolwiek.
  • mieszkając w mieście X, jaki jest największy plus, zaleta?
    • Atmosfera, natura, otwarci ludzie, morze i góry, wieś i metropolia w małych odstępach.
10 Best Things to Do in Oslo - What is Oslo Most Famous For?
Oslo
Przewiń do góry ↑↑↑

Szwajcaria, Arbon

liczba ludności 14,631

autorka komentarza – Joanna Rutko-Seitler

Nazywam się Joanna Rutko-Seitler. Od prawie 20 lat mieszkam w Szwajcarii. Polskiego obywatelstwa się nie zrzekłam, nie mam jednak meldunku w Polsce. Mieszkam od 12 lat w Arbon, nad jeziorem Bodeńskim. Jestem blogerką i fotografką. Na moim kanale www.auslanderkawszwajcarii.com piszę o wielu rzeczach, które dotyczą Polaków, tu zamieszkałych lub planujących przybycie. Jestem także administratorką grupy Polacy w Szwajcarii i na co dzień mam styczność z problemami Polaków w tym kraju.

Grupa na FB
Domy i apartamenty wakacyjne nad Jeziorem Bodeńskim | CASAMUNDO
Jezioro Bodeńskie
  1. czy w tym kraju łatwo o pracę? jak dobrze płatną?

Szwajcaria jest krajem specjalistów. Jeżeli pracujesz w branży IT i twoim podstawowym jest język angielski – nie musisz się bać. W Zurychu, Genewie, czy Bernie – dostaniesz dobrze płatną robotę! Specjaliści od kładzenia kafelek, dachów czy podłóg, muszą znać język kantonalny, jeżeli mają doświadczenie w prowadzeniu grupy pracowniczej z językiem, też nie mają problemu…, jeśli nie operują językiem kantonalnym, są zdegradowani do pomocników…

  1. Jak traktuje się tam Polaków?

Ciężkie pytanie… tak, jak sobie Polacy na to zasłużą…

  1. czy da się pracować znając tylko j. angielski, a nie ojczysty danego kraju?

Szwajcaria ma 4 języki kantonalne. Niemiecki, francuski, włoski i retoromański. Patrz nr 1

  1. czy za przeciętną średnią pensję wynajmę w dwie osoby a) pokój b) kawalerkę c) mieszkanko – jak tak to gdzie, blisko centrum daleko centrum?

Tak, jeżeli nie będziesz przeliczać na złotówki… W Szwajcarii najtańszy pokój kosztuje 600 Franków. Czyli około 2000 zł. Takie pokoje znajdują się w niewielkich miasteczkach. W Centrum Zurychu może on nawet kosztować 1500 Franków. Mieszkania są drogie, zwłaszcza w dużych miastach.

  1. Jak wypadają zakupy w sklepach na tle polskich sklepów? chodzi mi o jakość mięs, warzyw itp.

W Szwajcarii jest dużo dyskontów, można mięso kupić taniej, ale jeśli chce się patrzeć na jakość – trzeba udać się do rzeźnika. Polacy najczęściej jeżdżą za granicę, do Niemiec i Austrii. Tam ceny są o wiele niższe. Jednak tak, czy siak, własne gotowanie wychodzi o wiele taniej, niż jedzenie „na mieście” takie jak pizza czy kebab.

  1. jak jest z opieką zdrowotną?

Kasa chorych jest obowiązkowa. Nie ma jednak takiej samej wysokości składek dla wszystkich. Każdy ma pakiet odpowiednio dobrany do swojego stanu zdrowia. I tak na przykład kobiety ciężarne mają prowadzoną ciążę w ramach podstawowego pakietu, do którego zalicza się wszystkie badania, poród, pobyt w szpitalu, a później także i położną, która przyjdzie doglądać mamę i dzidziusia. Ubezpieczenie stomatologiczne można sobie wykupić osobno, nie ma go w pakiecie w żadnej kasie chorych. Wizyty lekarskie odbywają się bez stania w kolejkach, a do specjalistów nie czeka się po parę miesięcy.

  1. jak jest z bezpieczeństwem?

Szwajcaria to bardzo bezpieczny kraj, oczywiście z małymi wyjątkami – jak wszędzie. Już przedszkolakom zaleca się samemu chodzić do placówki opiekuńczej, a później dzieciom do szkoły. Tak zwane podwożenie dzieci do szkoły jest niemile widziane ani przez nauczycieli ani przez innych rodziców.

  1. jak oceniasz pogodę, lato, zimę?

Klimat tu jest taki sam jak w Polsce, góry są jednak wyższe i dlatego jest trochę chłodniej. Przy zbiornikach wodnych, jak u mnie, przy jeziorze Bodeńskim, rzadko są opady śniegu, i żeby dzieciaki mogły się wyszaleć, trzeba z nimi pojechać parę kilometrów dalej.

  1. mieszkając w mieście Arbon, za czym najbardziej tęsknisz z Polski, czego Ci najbardziej brakuje (prócz rodziny)?

Ja w Polsce nie mam już rodziny, poumierało im się trochę. Czasem tęsknię, ale sama nie wiem za czym. Może tylko za tą garstką przyjaciół, która tam została. To tutaj założyłam swoją rodzinę i tu jest teraz mój ośrodek bytowania. Nie tęsknię za Polską. Zwłaszcza za taką, jaką widzę teraz w Internecie, choć przyznam, że gdybym miała możliwość stanęłabym na ulicy ramię w ramię z tymi ludźmi. Nie tylko z kobietami, ale także z przedsiębiorcami, rolnikami, pielęgniarkami…

  1. mieszkając w mieście Arbon, jaki jest największy plus, zaleta, a jakie największe wady?

Wadą jest to, że w zimie nie ma śniegu, reszta to same zalety: wszędzie blisko, jezioro pod nosem, dobre połączenia komunikacją miejską z resztą kraju… Mieszkam w mieście, gdzie turyści przyjeżdżają na wakacje, więc nie ma się nad czym użalać, no może trochę nad polityką gminy, ale to opowieść na inny wpis.

St. Anton, Appenzellerland, fot. https://seitlerfotographie.net/
Przewiń do góry ↑↑↑

Szwajcaria, Zurych

liczba ludności 415,215

autor komentarza – Mikołaj Szpunar
Top: View over Zürich and the lake Middle: Fraumünster Church on the river Limmat (left), and the Sunrise Tower (right)
Zurych

Przeprowadziłem się tutaj niedawno, więc mam dość świeże doświadczenie w tym aspekcie ^^

Szwajcaria generalnie jest krajem raczej otwartym na przyjezdnych, chociaż z tego co mi wiadomo – z pracą bywa różnie. Teoretycznie połowa Zurychu to migranci, ale w praktyce – sporo w nich np. tutaj studiowało, więc to, czy pracę dostać łatwo, czy ciężko pewnie bardzo zależy od tego jakiego rodzaju jest to praca.

Pracować można po angielsku, chociaż niemiecki często jest postrzegany jako duży plus. Polacy jako dość liczna w Zurychu mniejszość traktowani są bardzo ok – nie spotkałem się z żadną formą dyskryminacji. Dodatkowo urzędnicy etc. mówią po angielsku, więc stosunkowo łatwo załatwić wszystkie kwestie migracyjne.

Przeciętne wynagrodzenia w Szwajcarii są bardzo wysokie – z głodu nikt nie umrze. Dodatkowo opodatkowanie jest zależne od waszego wynagrodzenia, wieku itp. – moja stawka podatkowa to obecnie około 13%.

Jeśli chodzi o zakupy – Szwajcarzy mają obsesję na punkcie własnych produktów, więc jest drogo. Natomiast ich jakoś jest rzeczywiście bardzo dobra.

Opieka zdrowotna wygląda zupełnie inaczej niż w Polsce -> Definiujecie sumę od 300 do 2500 chf – jest to kwota, którą pokrywacie sami jak coś wam się stanie. Im wyższa ta kwota, tym niższe miesięczne składki ubezpieczeniowe. Ubezpieczenie jest obowiązkowe i przychodzi w kilku formach (np. konkretnego lekarza rodzinnego lub infolinii) – i na tej podstawie wyliczane są składki, natomiast te różnice nie są gigantyczne.

I teraz tak: Największymi obiektywnymi plusami Szwajcarii (a przynajmniej Zurychu) są: bardzo wysokie zarobki, czyste powietrze, bliskość do natury etc. Natomiast życie w Zurychu jest stosunkowo bardzo spokojne, co nie musi przypaść każdemu do gustu (w moim przypadku np. wszystkie puby, kluby i ciekawe wydarzenia to to, czego obecnie brakuje mi najbardziej i skłania do kolejnej przeprowadzki).

Przy przeprowadzce: Miejcie odłożone sporo kasy, bo jest drogo. Jest też stosunkowo ciężko znaleźć mieszkanie (trzeba mieć sporo szczęścia) i uważać na scamy. Za niektóre rzeczy trzeba płacić z góry, więc dobrze się finansowo zabezpieczyć 😉

Przewiń do góry ↑↑↑

Szwecja, Sztokholm

liczba ludności 975,904

autorka komentarza – Klaudia Zuzanna Niedzielska
Stockholm - Wikipedia, e ensiklopedia liber
Sztokholm

Szwecja, obrzeża Sztokholmu.

  • to zależy od zawodu, znajomości języka ale nie jest ciężko znaleźć. Kasa tez zależy od branży, ale nie jest źle. Ja pracując w sprzątaniu za prawie najniższa stawkę i to na pół etatu byłam w stanie przeżyć i to lepiej niż w Polsce na pełnym etacie.
  • Szwedzi są bardzo zamknięci na relacje poza rodzinne wiec ciężko załapać z nimi lepszy kontakt. Ale są mili, nie odczułam nigdy pogardy ani poniżenia.
  • jasne! Szwedzki przyda się, jeśli chcesz zarabiać więcej, ale jest pełno miejsc gdzie pracownicy porozumiewają się tylko po angielsku. Zresztą, spotkałam tylko paru Szwedów, którzy nie mówili po angielsku i byli to po prostu mocno starsi ludzie.
  • za średnia krajowa jesteś w stanie wynająć mniejsze mieszkanie w Sztokholmie albo domek na obrzeżach i do tego oczywiście jedzenie, normalne życie. Znam dużo rodzin, które utrzymują się tylko z jednej wypłaty. Im dalej od Sztokholmu tym lepiej.
  • mięso niestety jest słabsze niż w Polsce ale tragedii tez nie ma, ale to moja opinia. Chleb najlepszy w Lidlu (reszta bardzo słodka i napompowana). Owoce i warzywa tak normalnie 
  • właściwie to chyba niczego mi nie brakuje. Tu jest naprawdę super i gdyby nie rodzina to nigdy nie chciałabym wrócić.
  • nie mam porównania do innych szwedzkich miast wiec ciężko powiedzieć 

Temat ochrony zdrowia jest moim zdaniem tematem rzeką. Wśród Polaków mieszkających tu są dwie opinie. Jedni uważają, ze jest na słabym poziomie. Argumentują to faktem, ze lekarze na wszystko przepisują Alvedon (paracetamol). I coś w tym jest, o ile naprawdę nie potrzebujesz czegoś innego ale raczej antybiotyki tutaj to rzadkość. Nie chcą faszerować pacjentów lekami. Polacy często jeżdżą do specjalistów do Polski bo szwedzcy lekarze raczej nie doszukują się chorób. Stawiają najprostsze diagnozy. Często trzeba samemu drążyć, aby coś wyszło. Sama nie potrafię tego potwierdzić, to tylko informacja usłyszana od innych osób. Nie jestem w stanie powiedzieć czy i jakie ma to pokrycie w rzeczywistości. Ja osobiście mam bardzo dobre opinie. Miesiąc temu miałam małą operacje, na która czekałam 4 miesiące, a nie rok jak w Polsce. Szpitale są bardzo nowoczesne, zadbane.

Muszę koniecznie umieścić tu informacje, ze maja świetny system dofinansowań od Państwa. Generalnie mówi się, ze opieka tu nie jest darmowa, a to dlatego, ze za każda wizytę musisz płacić, ale do momentu, aż rocznie nie przekroczysz 1200kr. Powyżej tej kwoty płaci już państwo. Tak samo wygląda sytuacja z lekami, ale niestety nie pamiętam jaki jest próg. Natomiast sytuacja wygląda troszkę inaczej jeśli chodzi o stomatologię. Generalnie do 23 roku życia jest całkowicie darmowa, potem musisz płacić. Ale również są progi, powyżej których dofinansowuje państwo. Im więcej musisz wydać, tym więcej dostaniesz dofinansowania. Tylko w tym przypadku działa to na jednorazowe wizyty, a nie rocznie.
Moim zdaniem jest to genialne w swojej prostocie, bo tutaj ludzie do lekarza idą tylko kiedy naprawdę musza (nawet według prawa możesz wziąć „L4” do 5 dni roboczych bez zwolnienia lekarskiego). Nigdy nie widziałam tłumu w przychodni, jak to często jest w Polsce. Wszystko tutaj idzie jakoś sprawniej, szybciej i bez problemów. Oczywiście w moim przypadku. A i prywatna opieka raczej nie jest tak rozpowszechniona jak w Polsce, ale wynika to z faktu, ze nie ma takiej potrzeby.

Bezpieczeństwo… kurczę, chyba trochę ciężko będzie mi się wypowiedzieć na ten temat ze względu na fakt, ze mieszkam w bardzo spokojnej dzielnicy, gdzie większość to Szwedzi (co raczej jest już rzadkością). Najgorsza sytuacja jest w dzielnicach gdzie dominują obywatele krajów muzułmańskich (jestem tolerancyjna ale bardzo zmieniłam o nich zdanie, na minus niestety). Nigdy sama nie spotkałam się z przykrą ani niebezpieczną sytuacją, ale dostaje od groma informacji o zamieszkasz, wojnach gangów. Na szczęście to tylko w tych w ICH dzielnicach. Samo centrum jest raczej bezpieczne i spokojne.

Wbrew pozorom klimat jest podobny do Polski. Przynajmniej porównując Sztokholm i Gdańsk. Lato ciepłe, zima byle jaka. W praktyce wygląda to tak, ze od września do kwietnia jest szaro i brzydko. W zeszła zimę śniegu nie było, w tym roku tez się nie zapowiada. Różnice widać w ilości światła. Latem, kiedy są dni polarne, jest jasno nawet o 1/2 w nocy. I sytuacja się oczywiście zmienia na zimę, kiedy jasno robi się o 9, a ciemno o 15 😅 ale taki najgorszy moment trwa może z miesiąc, potem to naprawdę wygląda jak w Polsce. Klimat jest baaaaardzo podobny, wiec nie mogę tu nic więcej dodać. A i oczywiście im wyżej tym gorzej.

City Highlight: Stockholm - World Travel Guide
Sztokholm
Przewiń do góry ↑↑↑

Turcja, Ankara

liczba ludności 5,700,000

autor komentarza – Jakub Kuca
Clockwise, from top: Söğütözü skyline, Anıtkabir, Gençlik Parkı, Kızılay Square, Kocatepe Mosque, Atakule
Ankara

Na wstępie powiem, że w Ankarze spędziłem niecały rok na Erasmusie w latach 2018-2019. Mam tam bardzo dużo znajomych i bardzo dobrze znam też język turecki, więc miałem dużo łatwiej niż większość osób, która przyjeżdża tam z samym angielskim.

PRACA: jw, byłem tam na Erasmusie i nie mam własnych doświadczeń w tym temacie, jednakże od znajomych wiem że w dużych miastach obcokrajowiec z samym angielskim na pewno znajdzie pracę w IT, korpo itd albo jako nauczyciel angielskiego i będzie to dobrze płatna praca jak na Turcję. Turcy bardzo chętnie zatrudniają obcokrajowców, zwłaszcza z zachodu. Tureckie uniwersytety reprezentują tez raczej niski poziom, wiec jeśli posiadacie dyplom w jakiejś pożądanej na rynku specjalizacji z jakiejkolwiek Europejskiej uczelni, macie pracę w kieszeni. Brak znajomości tureckiego na pewno ogranicza możliwości. Ciężko mi jest sobie wyobrazić np pracę w gastro czy jakąkolwiek pracę w usługach, dlatego że angielski w Turcji to tragedia (ale o tym później)

Polacy: Turcy nigdy nie mają złego podejścia do Europejczyków. Co więcej, w wielu przypadkach bycie obcokrajowcem jest zaletą. Jak mówiłem wcześniej, obcokrajowiec z zachodu to w Turcji skarb. Po drugie, wejdziesz do KAŻDEGO klubu na mieście jak na wejściu tylko zagadasz po angielsku 😃 obecność obcokrajowców w wielu lokalach = wyższy standard w oczach ludzi, oraz Europejczyk = euro zostawione na barze XD

ANGIELSKI: tu zaczynają się schody. W Turcji bardzo mało ludzi zna angielski. Nawet młode osoby rzadko go znają na dobrym poziomie. Bez znajomości tureckiego (albo tureckiego pomocnika) napotkacie wiele przeszkód. Zwłaszcza w mniejszych miastach.

PENSJA: byłem na Erasmusie, więc dostawałem stypendium w wysokości €360 miesięcznie, co wtedy przeliczało się na ok 2300tl (lir tureckich; btw, teraz przelicza się na 3300 XD). Jest to jednak suma dużo mniejsza niż ta, którą można w Turcji zarobić w jakiejkolwiek pracy, jaką może wykonywać obcokrajowiec. Za 800tl wynajmowałem pokój w centrum stolicy Turcji w mieszkaniu 2 pokojowym, które miało też osobną kuchnię, duży salon, łazienkę i osobną toaletę. Było to więc spore mieszkanie jak na 2 osoby. Bo tureckie mieszkania są dużo większe niż polskie, co jest ogromnym plusem. Tam nie istnieje coś takiego jak kawalerka, przez co mam dużo znajomych, którzy mieszkają sami w 2-3 pokojowych mieszkaniach. Mieszkania w Turcji są bardzo tanie. Wiem że w Stambule są nieco droższe niż w Ankarze, ale tamtejsze ceny też nie powinny sprawiać problemu.

JEDZENIE: Mieszkając w Turcji, opłacało mi się prawie codziennie jeść na mieście 😂 Restauracje maja bardzo przystępne ceny, a nie cierpię gotować XD uważam że jakość produktów tam jest ŚWIETNA. Gdy kupowałem rzeczy w marketach nigdy nie spotkałem się z produktami złej jakości. Zwłaszcza owoce i warzywa są 10/10.

ZDROWIE: nie zdarzyło mi się trafić do lekarza, ale wiem że ich opieka zdrowotna jest na dużo lepszym poziomie w Polsce. Ludzie nie czekają w kosmicznych kolejkach do specjalistów.

BEZPIECZEŃSTWO: no i tu się robi ciężko XD Osobiście, nigdy nie spotkało mnie nic złego pomimo tego, że testowałem bezpieczeństwo Turcji do granic. Jeździłem sam autostopem po całym kraju, włącznie z terenami pod granicą z Syrią i Irakiem. Korzystałem też z couchsurfingu. Często też łaziłem sam o późnych porach po ulicy. Zdaje sobie jednak sprawę, że gdybym robił to wszystko jako kobieta, pewnie już bym nie żył. Gdy jest z wami ktoś jeszcze (zwłaszcza jakiś facet), nic wam nie grozi, jednakże późnym wieczorem / nocy kobiety nigdzie nie powinny same chodzić w Turcji. Wielu z was pewnie myśli teraz tez o zamachach terrorystycznych itp. W Turcji nie kojarzę żadnego od co najmniej 5 lat. Ale sytuacja polityczna w Turcji nie jest jakaś stabilna, wiec kto wie? Tam i wojna może wybuchnąć xd

ZA CZYM TĘSKNIŁEM: za Warszawską komunikacją miejską. Ta w Ankarze pozostawiała wiele do życzenia a uchodzi za najlepszą w Turcji. Brak świąt. Po prostu nie obchodzi się tam Bożego Narodzenia, gdyż religią w Turcji jest Islam. W wigilię miałem zajęcia na uczelni XD Ale! Spadł śnieg 😃 Alkohol. Tak jak wszystko w Turcji jest tańsze niż w Polsce, tak alkohol jest 3x droższy. „Wstawienie się” w Turcji to dość droga sprawa.

PODSUMOWANIE: Ogólnie nie polecam XD Jeżeli chcesz zamieszkać w Turcji, bo ładnie i ciepło, to z pewnością to tam znajdziesz, jednakże nie tam gdzie mieszkałem ja. W Ankarze i całej Turcji centralnej panuje klimat jedynie nieco cieplejszy niż w Polsce. Ale w Izmirze czy Antalyi zima czy jesień nie istnieją, a lata są bardzo gorące. W dodatku w Turcji dosłownie wszędzie jest PIĘKNIE. Ja pojechałem tam z zafascynowania tym krajem, ale tu trzeba wziąć pod uwagę inne bardzo ważne sprawy. Wydaje mi się ze większość odbiorców tej grupy interesuje się krajami o lepszej sytuacji politycznej niż w Polsce. Turcja nie jest takim krajem. Jeżeli nienawidzicie PiS-u, Erdoğan was rozniesie, nie chcecie tego sobie robić. Jeżeli szukasz kraju o lepszej niż w Polsce sytuacji kobiet, bądź osób LGBT – zapomnij. Ale na rok zagranicznych studiów mega polecam, bo w tym momencie stypendium w euro czy dolarach pozwoli wam tam zostać królami życia. Od momentu gdy tam mieszkałem kurs liry tureckiej bardzo mocno spadł. Jest to ciekawy kraj to zwiedzenia i poznania. Ale zdecydowanie nie do życia na dłużej.

Kocatepe Mosque
Przewiń do góry ↑↑↑

Turcja, Stambuł

liczba ludności 15,519,267

autorka komentarza – Ania Ryczkowska
See caption
Stambuł
  • czy w tym kraju łatwo o pracę? jak dobrze płatną?
    • Fizyczną raczej luźno, knajpy zawsze poszukują europejsko wyglądających i mówiących po angielsku. Ja byłam expatką w agencji marketingowej przez 2 lata, pracowałam tylko po angielsku, nie musiałam umieć tureckiego. Całkiem sporo międzynarodowych korporacji ma siedziby w Stambule, znam sporo osób, które tam pracują bez znajomości języka tureckiego.
    • Pensja: całkiem ok, mogłoby być lepiej, ale łatwo o dodatkowe projekty, albo prace dorywcze na weekend.
  • jak traktuje się tam Polaków?
    • Turcy lubią Polaków, pod Stambułem jest wioska Polonezkoy, w której wszyscy mają polsko-tureckie nazwiska, mają też polską „karçmę”, w której podają najgorszą na świecie wariację nt. pierogów. Jak w Stambule powiesz, że jesteś z Polski, to Cię najpierw zaprowadzą do domu, w którym zmarł Mickiewicz, a potem na wódkę.
  • czy da się pracować znając tylko j. angielski, a nie ojczysty danego kraju?
    • j.w.
  • czy za przeciętną średnią pensję wynajmę w dwie osoby a) pokój b) kawalerkę c) mieszkanko – jak tak to gdzie, blisko centrum daleko centrum?
    • Ceny są w miarę ok, ale jest bardzo mało dobrych ofert. Stambuł liczy prawie 20mln mieszkańców, oferty mieszkaniowe znikają w minutę. Ja mieszkałam w 6-pokojowym mieszkaniu w 9 osób i to było ekstra, stać nas było na fajną chatę w dupiatej dzielnicy, ale blisko centrum. Jakby ktoś szukał pokoju, to znajomi nadal wynajmują to mieszkanie
  • jak wypadają zakupy w sklepach na tle polskich sklepów? chodzi mi o jakość mięs, warzyw
    • Jezu, tureckie żarcie jest takie fantastyczne, mięso, warzywa, owoce, ryby, sery, o matko, jak tęsknię. W Turcji taniej wychodzi żywić się w knajpach, niż gotować samemu. W Polsce wydaję na jedzenie trochę mniej, ale to dlatego, że w Turcji ciągle chodziłam do super miejsc, żeby wszystkiego spróbować.
  • mieszkając w mieście X, za czym najbardziej tęsknicie z polski, czego Wam najbardziej brakuje (prócz rodziny)?
    • Białego sera, chrzanu, tanich fajek, piwa, które nie smakuje jak siki, taniego transportu (podróże międzymiastowe w Turcji są super drogie, autostop za to działa spoko)
  • mieszkając w mieście X, jaki jest największy plus, zaleta?
    • Plusy: Bizantyjskie posadzki obok najnowocześniejszych budynków świata. Holograficzne koncerty na tyłach 500-letnich meczetów. Ciepła, morska bryza zamiast kawy i świeże ostrygi za 80 groszy/sztuka sprzedawane na ulicy pod twoim biurem. Darmowe, wielkie, społeczne wieczerze organizowane przez miasto w każdy dzień Bayram (święta po ramadanie) odbywające się na tarasach widokowych nad Bosforem.
    • Minusy: w trakcie ramadanu władze miasta wynajmują kilkuset typków z bębenkami, którzy codziennie o 5 rano chodzą po ulicach i walą na alarm, że zaraz wstanie słońce i trzeba wstawać, zrobić śniadanie przed całodziennym postem xd
Przewiń do góry ↑↑↑

Wielka Brytania (Anglia), Bath

liczba ludności 88,859 

autorka komentarza – Kasia Konczewska
Bath, Somerset | Bath england, Travel around the world, Travel
Bath

W Bath jest dużo do roboty, jak widać po moim czasie odpisywania. Miasto jest absolutnie przepiękne, jedno z tych, które wygląda jak zdjęte z pocztówek, albo nawet i lepiej. Jest dość rozległe, ale centrum jest tak naprawdę niewielkie, jednak jeśli komuś zachce się dużego miasta, to można szybko dojechać do Bristolu.

Jeśli chodzi o pracę, to zależy, czego kto szuka. Teraz sytuacja jest wyjątkowa, wiadomo, ale normalnie spokojnie można znaleźć coś w hospitality, czy to kawiarnie, czy sprzątanie – szczególnie, że dwa uniwersytety na jedno nieduże miasto tworzą sporo miejsc pracy.

Jedyny mankament Bath, to fakt, że miasto jest dość posh. Atmosfera raczej typu „herbatka z filiżanki z uniesionym palcem” i ceny londyńskie – to chyba drugie najdroższe miasto w UK. Ale ja je polecam, jest spokojnie, bezpiecznie i przyjaźnie.

Przewiń do góry ↑↑↑

Wielka Brytania (Anglia), Burton upon Trent

liczba ludności 72,299

autor komentarza – Kuba Wilamowski
Burton upon Trent

Burton, Anglia. Dość łatwo o prace. Jak się przeprowadziłem musiałem tylko konto w banku załatwić (da się zrobić szybko przez neta), i wyrobić NIN (national Insurence number) – bez niego nic nie załatwisz. Ale dzwonisz tylko do urzędu i oni cię umawiają na wizytę. Dość szybko to idzie. Wszyscy których znam przyjechali tutaj i poszli do agencji pracy… zwykle w ciągu tygodnia jesteś już zatrudniony. Na początek pewnie najniższa krajowa. Ja po dwóch latach dostałem stały kontrakt i nie narzekam z pieniędzmi.

Jeszcze się nie spotkałem z dyskryminacja w rządem sposób personalnie. Anglicy są spoko nie maja problemów z nikim tak naprawdę, o ile pracujesz i coś wnosisz do tego kraju.

Trzeci wątek chyba mogę pominąć. Ja obecnie mieszkam z kumplem. Wynajmujemy dom. Koszt to okoli 700£/msc. Przy naszych zarobkach 1800 na głowę to naprawdę spoko. Na początek radziłbym pokój lub małe mieszkanie. Całe miasto ma zwykle ta sama stawkę za pokój – około 300£/msc. Nie wiem jak z mieszkaniami. W każdym razie wszędzie blisko nie ważne czy w centrum czy na obrzeżach. (Ps. Londynu nie polecam ze swojego doświadczenia).

Towary wydaje mi się zależy jakie będziesz chciał kupić. Najtańsze zawsze są gorsze. Mnie natomiast mierzi to ze wszystko jest pakowane w plastik w supermarketach. (Ja na początku leciałem na samym spaghetti bo kosztowało mnie około 3£ na dzień – przez jakieś 3 tyg. tak leciałem aż kasa się nie zaczęła zgadzać.) Opieka zdrowotna jak dla mnie jest taka sama jak w pl czyli kuleje ale jak chcesz coś załatwić to załatwisz. Co do bezpieczeństwa zdarzają się jakieś incydenty tak jak w Polsce. Osobiście mnie ani moich znajomych nic szczególnego nie spotkało.

A czego mi brakuje? – drożdży haha czasem da się dorwać w pl sklepach ale bardzo rzadko a ciasto chciałoby się upiec. A zaleta miasta cóż… ogrom możliwości pracy, a z czasem awansu i samych możliwości dookoła.

Przewiń do góry ↑↑↑

Wielka Brytania (Anglia), Gloucester

liczba ludności 129,128

autorka komentarza – Dagmara Jaworek
Gloucester, MA - Official Website | Official Website
Gloucester

Mieszkam już z 6 lat tutaj. Czy fajnie? Mi się podoba. Akurat w tej części kraju Polaków od groma. Ludzie względnie mili. Jeżeli chodzi o pracę to zależy od tego co chcesz robić. Np. w opiece to ciągle szukają, agencje, domy opieki czy NHS (tutejszy NFZ) są też fabryki gdzie w większości pracują Polacy. Jeżeli chodzi o sytuacje mieszkaniowa to 2 osoby spokojnie wynajmą mieszkanie lub 2 pokojowy dom z ogrodem.

Opieka zdrowotna… darmowa to po pierwsze. Najgorszym problemem są lekarze rodzinni. Większość z nich to kretyni, którzy będą leczyć wszyscy paracetamolem. Dobrych rodzinnych to jak na lekarstwo. Ale jak już się dostaniesz do specjalistów to jest o niebo lepiej, zupełnie inny poziom i podejście.

Mowie z doświadczenia jako pacjent i pracownik NHS. Polskie sklepy super zaopatrzone, tylko pogoda do kitu.

Przewiń do góry ↑↑↑

Wielka Brytania (Anglia), Luton

liczba ludności 213,052

autor komentarza – Przemysław Konieczny
Retail Unit in Shopping Centre for rent: The Mall LU1 2LJ Luton (6928) | JLL
Luton

7 lat w UK żyłem. Za średnią pensję pracując we dwie osoby wynajmowałem dwu piętrowy domek z ogrodem, kupowaliśmy w Polskich sklepach których jest sporo w UK więc jedzonko też bez problemu.

Na północy Anglii korzystniejsze ceny najmu.

Największa zaleta to jakość życia a wada to depresyjna pogoda.

Przewiń do góry ↑↑↑

Wielka Brytania (Anglia), Londyn, relacja pierwsza

liczba ludności 8,961,989

autorka komentarza – Ania Rejman
London - Wikipedia
Londyn

Powiem tak, wszystko zależy od tego, wiadomo, jakie masz wymagania i oczekiwania wobec komfortu życia. Przed przeprowadzką w sierpniu zeszłego roku byłam wcześniej straszona tym jak bardzo jest drogo i się nie da żyć, ale szczerze powiedziawszy, z perspektywy czasu, jeśli ktoś nie jest rozrzutny to naprawdę żyje się spoko. Trzeba wiedzieć jak się ustawić.

Będę odpowiadać na kolejne pytania bo będzie mi łatwiej. + musisz brać poprawkę na to że ja się wprowadzałam przed pandemią, teraz domyślam się że sytuacja w wielu kwestiach drastycznie się zmieniła 😉

  • Praca: Zależy jakiej pracy szukasz. Ja szukałam pracy w gastro chodząc po prostu po mieście w okolicach mojej dzielnicy i rozdając CV, dosłownie po dwóch godzinach takiego chodzenia usłyszałam „tak, chcemy cię, przyjdź na dzień próbny” w miejscu gdzie pracuję do tej pory. Na zarobki zdecydowanie nie narzekam. Z kolei teraz jest absolutnie chujowo z pracą, wiec jeśli się przymierzać do przeprowadzki to tylko po tym całym gównie.
  • Ludzie: Z mojego doświadczenia – ludzie mają wyj***ne. Londyn to absolutna mieszanka wszystkich możliwych kultur i nacji, wszyscy sobie żyją jak chcą, są niewolnikami brytyjskiego miłego small talku i jest chillera i utopia. Może się to różnic od dzielnicy do dzielnicy tho
  • Język: Duh. Znam ludzi którzy nawet nie znają super dobrze angielskiego a i tak dają radę. (Jak? Nie mam pojęcia)
  • Zakwaterowanie: Dużego komfortu się nie spodziewaj, częstą praktyką jest wynajmowanie pokoju w mieszkaniu z randomowymi ludźmi, w moim przypadku tak jest. Ja mieszkam na południu w super okolicy bo mam do Big Bena 18 minut piechotą, wynajmuje za 550£miesięcznie. Ale ceny w okolicy ogólnie wahają się od 500 do 800 albo 900. Przy pracy na pełny etat popracuję dwa tygodnie i mi akurat tak wychodzi mniej więcej na spłatę czynszu.
  • Sklepy: Absolutnie zajebiscie! Jestem wege i ceny warzyw i owoców mniej więcej są takie same jak w Polsce a niektóre produkty nawet tańsze. W każdym Tesco w mojej okolicy jest półka z jakimiś polskimi produktami (Papryka Słodka Prymat ❤) Mięsa nie kupuję ale trochę gorzej z tego co słyszałam niż w Polsce. Nieoczywistym plusem jest to że to jedzenie jest trochę bardziej napakowane chemią niż w Polsce więc się nie psują tak szybko 😀 (przynajmniej mi)
  • Opieka zdrowotna: Nie mam zbyt dużego doświadczenia ze specjalistami, ale na wizytę do publicznej przychodzi można trochę poczekać. W ogólnym rozrachunku mieszkania tutaj to nie jest duży problem. Ogólnie czuję się bezpiecznie, policja mega miła, ale z tego co słyszałam bardzo dużo zależy od dzielnicy. Często słyszę o kradzieży rowerów na przykład. Możesz przejść 15 minut w jednym kierunku i czuć totalnie inny vibe miejsca niż wcześniej.
  • Wady: Brak polskiego twarogu i chleba. A poza tym trochę męcząca jest dla mnie ta kultura small talku gdzie zawsze musisz odpowiedzieć „good and you?” na pytanie jak się masz + jest bardzo mało piesków 🙁
  • Zalety: Poczucie wolności, mnogość możliwości zwiedzania i poznawania ludzi z całego świata, pewien rodzaj anonimowości.
Przewiń do góry ↑↑↑

Wielka Brytania (Anglia), Londyn, relacja druga

liczba ludności 8,961,989

autorka komentarza – Ilona D.
The London Skyline - History to the future - Dalaric
Londyn, Tower Bridge
  • Też Londyn.
  • Dla mnie: czy w tym kraju łatwo o pracę? jak dobrze płatną?
    • trudne pytanie. O jakąkolwiek pracę nie jest trudno (nie było przed Covidem, teraz to wiadomo). O pracę nie fizyczną trudniej, bo liczy się doświadczenie w UK – zazwyczaj bardziej niż wykształcenie. O dobrze płatną – ja bym powiedziała, że w porównaniu do kosztów normalnego życia (nie mówimy o mieszkaniu z 15 osobami w komórce i jedzeniu sześciopaków parszywych burgerów z padliny) to trudno znaleźć DOBRZE płatną pracę. Ja mam ponad 8 lat doświadczenia, z tego 6 tutaj na miejscu w moim zawodzie i dosyć dobrą szkołę kierunkową zrobioną w tutejszym systemie i nie powiedziałabym, żeby moje zarobki powalały, zwłaszcza przeliczone na koszty życia w porównaniu do znajomych w podobnej branży w Polsce.
  • jak traktuje się tam Polaków?
    • normalnie
  • czy za przeciętną średnią pensję wynajmę w dwie osoby a) pokój b) kawalerkę c) mieszkanko – jak tak to gdzie, blisko centrum daleko centrum?
    • post-covidowo można wynająć spoko one-bed (salon + sypialnia) w całkiem spoko okolicy. Nie na tyle się liczy odległość od centrum, co dobra komunikacja, więc trudno w ten sposób to warunkować. Przed covidem powiedziałabym, że w dwie 'średnie’ pensje można było wynająć ok kawalerkę. Trzeba też pamiętać, że „nowym” będzie ciężko wynająć całe mieszkanie, bo agencje zazwyczaj chcą referencje i dowody zarobków z ostatnich 6-12 miesięcy, więc zanim to skompletujesz, raczej jesteś skazany na wynajem pokoju lub cud napotkania prywatnego wynajmującego.
  • jak wypadają zakupy w sklepach na tle polskich sklepów? chodzi mi o jakość mięs, warzyw itp. w sklepach, co by samemu gotować
    • cały czas gotuję sama, jakość produktów po tych kilku latach dla mnie jest… zwykła. Mięsa nie jem raczej, bo mnie obrzydza, ale nie wiem, czy to kwestia kraju 😃 Chleb trzeba wiedzieć, gdzie kupować, żeby był spoko. Nabiał meh – śmietana i jogurty raczej dramat, wszystko bez smaku albo dosładzane, ale jak już się zorientujesz to nie ma z tym problemu raczej.
    • Kłopot z tym, że ostatnio ceny chyba poje*ło i robiło się okropnie drogo, mam wrażenie, że za zakupy płacę dwa razy więcej niż kiedyś…
  • Za czym najbardziej tęsknicie z polski, czego Wam najbardziej brakuje (prócz rodziny)?
    • NORMALNYCH POMIDORÓW 😃
  • mieszkając w mieście X, jaki jest największy plus, zaleta?
    • minus: Londyn jest tak wielki i tak zabiegany, że bardzo trudno ogarnąć spontaniczne kontakty międzyludzkie i w ogóle relacje są jakieś takie spłycone – to będzie uproszczenie, ale wiele osób ma po prostu kij w dupie :v
    • plus: z perspektywy czasu, chyba to, że jest dużo jedzonka z różnych stron świata, chociaż trudno zidentyfikować to naprawdę spoko w tłumie przeciętniaków.

Dobra, edit – największy plus to to, że raczej nikt się do nikogo nie przypi****la za wygląd czy orientację, a nawet jak mu to nie pasuje, to nie jest społecznie akceptowalne komentowanie czy chamska dyskryminacja. Sorry, zapomniałam, że nie wszędzie to jest naturalne, me, he he

Przewiń do góry ↑↑↑

Wielka Brytania (Szkocja), Dundee

liczba ludności 148,270

autor komentarza – Jakub Bodys
Dundee

Mnie też trochę uwierały realia Polski (a nie było jeszcze wtedy tak masakrycznie, jak teraz), ale nie spodziewałem się, że coś realnie wyjdzie z wyjazdu – do decyzji mocno przyczyniła się partnerka, wyjechaliśmy i żyjemy razem, więc należy wziąć poprawkę na fakt, że poza kosztami szacunkowymi nie znam dokładnych kosztów życia w Szkocji. Warto też zwrócić uwagę, żę Dundee będzie tańsze niż Edynburg czy Aberdeen, ale droższe niż zupełne odludzia.

A teraz punktami:

  • praca: teraz sytuacja jest trudna, bo jest Covid, więc wiadomo, że wszędzie różnie. Warto jednak zauważyć, że dość łatwo się zaczepić, bo jest mnóstwo pracy w Amazonie i pochodnych, jest też sporo deliverki i podstawowej pracy w gastro. Problemy zaczynają się przy specjalizacjach – jechałem w ciemno jako fotograf, po stwierdzeniach znajomych mieszających w UK, że załapię się w ciągu miesiąca. Cóż, zaczynałem się powoli łapać po pół roku, potem przyszedł Covid  Generalnie Szkoci mają inne estetyki, szukają ludzi z trochę inną osobowością do biur itp. W zależności od specjalizacji będzie różnie – ale im mniejsze miasto, tym trudniej o niszę. Najlepszy strzał masz w Edynburgu, Glasgow i Aberdeen, ale tam znów będzie drożej, jak już wspomniałem. Podstawowe roboty to +/- 1000 funtów przy 35 godzinach w tygodniu i najwyższej minimalnej wiekowej (minimalna zwiększa się z wiekiem). O kosztach za moment, ale już przy minimalnej masz wyższy standard życia niż przy nienajgorszej w Polsce. Jak złapiesz okolice 10 funtów za godzinę, żyje się naprawdę super. Z racji korony zostałem w McDonald’s, gdzie zaczynałem zaraz po przyjeździe – nie narzekam, nie chwalę, dużo zależy od ludzi, ale z Maca realnie da się wyżyć. U mnie koszty miesięczne (mieszkanie, council tax – woda i podatek od nieruchomości, gaz i prąd, telefon, internet, Spotify, Netflix, Adobe, Legimi, Wyborcza, miesięczny autobus, zakupy co dwa tygodnie, małe zachcianki w ciągu miesiąca) to jakieś 650 funtów, max 700 funtów miesięcznie.
  • Traktowanie Polaków i w ogóle ludzi w Szkocji to bajka. Zdążają się roszczeniowe staruszki i nadęci Toryści, ale generalnie w 99% przypadków będzie niebo a ziemia. Tylko musisz się przyzwyczaić, że czasem, zwłaszcza w lecie uśmiechnięci ludzie zaczynają z dupy rozmowę na mieście, zwłaszcza w bardziej turystycznych miejscach. Pierwsze dwa miesiące autentycznie pozbywałem się polskiej podejrzliwości, której miałem pod skórą więcej, niż mogłem przypuszczać. Dużo jest też zaufania społecznego, takiego generalnego – jeśli chodzi o zabezpieczenia, opłaty itp. Choć są i osoby, które z tego korzystają bez skrupułów.
  • o języku mówiąc – 11 lat angielskiego w Polsce, jedna rozmowa na lotnisku i wiedziałem, że z moim posh oxfrod akcentem daleko nie zajadę. Szkoci raczej wolą szczery, polskawy akcent niż udawane wyrafinowanie, zwłaszcza w tej angielskiej formie. Chwilę, długą chwilę zajmuje przywyknięcie do języka, ale jest piękny, szorstki i melodyjny jednocześnie.
  • Za najniższą wynajmiesz dwupokojowe, ładne mieszkanie w niezłej dzielnicy, za średnią trzy pokoje albo domek, ewentualnie porządne mieszkanie po drugiej stronie rzeki (takie trochę beverly hills dla Dundee, idylliczna okolica ze starymi, raczej nieprzejmującymi się pieniędzmi ludźmi). Generalnie na dwóch podstawowych (u mnie wyższa, u partnerki niższa, odpowiednio 8,71 i 6,45 za godzinę) – znaleźliśmy dwupokojowe, spore, ładne i ciepłe mieszkanie w gazie (to istotne!). Rzeczy, na które trzeba zwracać uwagę przy szukaniu mieszkania (!!!) to właśnie sposób ogrzewania wody i samego mieszkania – im więcej w gazie, tym taniej, dominują tu rozwiązania elektryczne, które potrafią być kosztowne, uszczelnienie okien (tak zwany double glazing sporo daje, gdy idzie o wydajność grzewczą mieszkania) i w końcu, dzielnica.
    • Szkocja zmaga się z problemem narkotykowym – sporo jest mieszkań i dzielnic „councilowskich”, gdzie poza biedniejszymi rodzinami znajdują się osoby z problemami narkotykowymi. Piotrkowska potrafi być przy tym strzeżonym osiedlem. Rzadko idzie o zagrożenie życia, ale zdarzają się napady i kradzieże, a czasem i problem zostawianych strzykawek. Glasgow na 100% ma podobny problem jak Dundee, nie wiem, jak w innych miastach. Dla Dundee jak ognia unikaj Lochee i Hilltown, średnio bywa w Stobswell. W dobrych dzielnicach dla odmiany nie ma raczej stresu o nic, jest bezpiecznie i spokojnie. Wyjątkiem są rowery – te wszędzie znikają. Trzeba uważać, dość popularny towar do zwinięcia, zdarzają się też kradzieże samych kół, gdy rama dobrze przypięta. Mimo tego – w dobrych dzielnicach naprawdę jest spokojnie, można wyjść do parku na oglądanie gwiazd w nocy czy przejść się po prostu do osiedlaka w kapciach – można się czuć spokojnie, a mieszkania wbrew pozorom nie są o wiele droższe.
  • zakupy w sklepach są okej. Świeże warzywa są nieco droższe, mięso jest droższe (zwłaszcza drób, wołowina za to tańsza). Tanie są zamienniki roślinne (mleka i produkty niezwierzęce, a przede wszystkim jest Quorn). Ale jest dość tani Lidl, tanie Aldi, trochę osób ma swoje delikatesy i ryneczki, da się dogadać na zero waste rozwiązania  Generalnie tanie dość są mrożonki i półprodukty, ale da się samemu niedrogo gotować – zwłaszcza, jeśli lubisz włoskie, proste podejście do makaronów i generalnie prostą, świeżą kuchnię.
    • W razie czego są też naprawdę dobrze działające foodbanki – cudowna inicjatywa, markety podrzucają szamkę, która ma się zepsuć, a ludzie biorą, jeśli im potrzeba! Nikt nie ocenia, wszyscy zawsze chętnie rozmawiają w kolejce, jest miło
  • Z głowy nie powiem, czego brakuje, a co jest, ale generalnie bilans zysków i strat wychodzi w okolicach zera, a wega/wege gotują tu taniej niż w Polsce, zwłaszcza, gdy czasem jedzą coś gotowego i piją dużo mlek roślinnych. A jak nostalgia dopadnie, są polskie markety (gdzie niezmiennie zaopatruję się w chrzan, musztardę i barszcz z krakusa).
  • bezpieczeństwo rozpisałem wyżej – ogółem czuję się bezpieczniej, niż w Lublinie pracując w niektórych dzielnicach (jest lepiej niż za cukrownią i na lubartowskiej), ale bywają nieprzyjemne okolice. Często z góry wiesz, które miejsce jest słabe, więc łatwo omijać, szukając miejsca do mieszkania.
  • Z opieką medyczną jest trochę jak w Polsce – NHS jest darmowy, lekarze i badania są za darmo, co ciekawe także leki na receptę, w tym antykoncepcja hormonalna. Dość słabo jest z poziomem stomatologii, lekarze ogólni są okej, nie wiem, jak specjaliści – nie przyszło mi korzystać.

Mieszkając w Dundee chyba brakuje mi tylko lasów. Nie mam auta, tylko i wyłącznie rower i autobusy. Mamy cudowny dostęp do rzeki i parków, ale nie znaleźliśmy w zasięgu i w okolicy przystanku dużego, onieśmielającego lasu, do którego idziesz na całodniowy spacer, słuchać szumu drzew. Z autami jest ponoć łatwiej, ale jazda w Dundee to dla mnie szaleństwo – ze względu na szerokość dróg, temperament kierowców i lewostronny ruch, więc póki co muszę się obejść parkami.

Mieszkając w Dundee najbardziej kocham rzekę i jej okolicę – Tayside – absolutnie zapierające dech w piersiach miejsce, a mam szczęście mieć ten widok co dzień z okna, do kawy, ale chyba najbardziej praktyczną zaletą jest rozmiar Dundee – jest wystarczająco duże, by było w nim wszystko, a wystarczająco małe, by nie mieć PTSD z chodzenia po ulicach (Edynburg mnie przygniótł, byłem raz, do tej pory nie wracałem, Aberdeen było na skraju skali).

Mam nadzieję, że jakiś to daje obraz tego miasteczka i w ogóle mieszkania, w razie pytań o formalności w Szkocji (słynny problem z pracą bez banku i z bankiem bez pracy, NiN i załatwianie mieszkania, weryfikacja tożsamości przez agencje) śmiało wszystkich zapraszam – przeszedłem przez dużo problemów z moim odwiecznym fartem do urzędów, więc chętnie się podzielę. No i oby Brexit za dużo nie namieszał. Dla mnie, mimo codziennej tęsknoty za rodziną (jestem blisko i bardzo cenię sobie relację z rodzicami), była to najlepsza decyzja życia. Zmiana skali, patrzenia, realiów (w tym ekonomicznych), niesamowita sprawa.

fot. Jakub Bodys
fot. Jakub Bodys
Przewiń do góry ↑↑↑

Wielka Brytania (Szkocja), Edynburg

liczba ludności 488,050

autorka komentarza – Ewa Iwanowska
Edynburg, Szkocja #szkocja #edynburg #earthporn... - Pani_Asia - Wykop.pl
Edynburg

Edynburg, Szkocja, wspaniałe miejsce.

Szkoci są potwornie przyjaźni, ale ciężko o pracę teraz, pewnie jak wszędzie – wiem, że na wyższych stanowiskach może być łatwiej i że dużo pracy dla web designerów, software developerów itp.

Jest dość drogo w sklepach, ale nie dużo drożej niż w Polsce, a w stosunku do zarobków tutejszych wychodzi bardzo tanio – najniższa stawka na godzinę to ok. 42 złote.

Przewiń do góry ↑↑↑

Włochy, Arezzo (Toskania)

liczba ludności 341,766

autorka komentarza – Anna Skowronek
One Day in Arezzo | Visit Tuscany
Arezzo

Urodziłam się w Polsce, na Dolnym Śląsku, w 1969 roku. Z wykształcenia jestem humanistką (studiowałam we Wrocławiu i we Florencji). Pracowałam w wielu zawodach, zyskując cenne umiejętności. Jestem tłumaczem języka włoskiego, korespondentką polskiego portalu wiadomości Polacy we Włoszech (kategoria Moda & Shopping), promotorem kulturalno-językowym, kierownikiem Biura Tłumaczeń Lionspeech w sekcji lokalnej – Arezzo, Siena, doradcą polsko-włoskich kontaktów handlowych, doradcą projektowania mebli i aranżacji wnętrz, ekspertem w organizowaniu oficjalnych uroczystości na terenie i z ramienia Diecezji Biskupiej – Arezzo, Cortona, Sansepolcro.

Moją pasją jest sport, psychologia, literatura, historia i etnografia. Uwielbiam podróżować i poznawać nowe kultury – i to właśnie spowodowało, że zamieszkałam we Włoszech, w sercu słonecznej Toskanii. Jestem optymistką i kobietą z humorem, posiadającą niezwykłą osobowość, temperament, zaradność, lwią odwagę i umiejętność działania w ekstremalnych sytuacjach. Jestem kreatywna i lubię nowe wyzwania. Pomimo przeciwności losu udaje mi się przejść przez życie moją własną drogą. Uważam, że moim największym sukcesem jest fajny i mądry syn – reszta to drugi plan.

Mieszkam w Arezzo w regionie Toskanii. Jeśli chodzi o pracę to bardzo trudno jest (dla obcokrajowca) zostać zatrudnionym w swoim zawodzie i na dobrym stanowisku. Co prawda są ogłaszane publiczne pobory ale w praktyce aplikacje dotyczą tylko Włochów. Kobiety pracują głównie jako pomoc domowa i opiekunki dla starszych lub chorych osób. Panowie chętnie są zatrudniani w branży budowlanej. Wyjątkiem są etaty w Służbie Zdrowia. Polacy uchodzą za pracowników solidnych i dobrze wykwalifikowanych. Zasadniczo, zarobki przedstawiają się niekorzystnie. Wcześniej czyli mniej więcej 15 lat temu, praca była zdecydowanie lepiej płatna. Tylko otwierając własną dzielność gospodarcza, można spróbować własnych sil i wykazać się umiejętnościami.

Polacy są dobrze i mile widziani. Mówi się o nas, ze jesteśmy pracowici, punktualni i kulturalni. Chociaż, zdaniem Włochów, pijemy zbyt dużo alkoholu.

Arezzo | Visit Tuscany

Język angielski jest mile widziany ale nie ma szans, aby pracować bez znajomości jeżyka włoskiego.

Jedna pensja wystarczy tylko na wynajem pokoju daleko od centrum dużego miasta.

Zakupy artykułów spożywczych (mięsa, warzywa, pieczywo) w dużych supermarketach są opłacalne, a jakość produktów jest dobra.

Publiczna opieka zdrowotna jest zagwarantowana dla wszystkich obywateli włoskich, również dla osób nie zatrudnionych. System opieki zdrowotnej nie do końca jest darmowy. Za niektóre usługi pobierane są opłaty (wl. ticket). Tylko osoby znajdujące się w trudnej sytuacji finansowej są zwolnione z opłat w zakresie wizyt specjalistycznych oraz badań dotyczących danej choroby. Lekarstwa przepisane przez lekarza – nie wszystkie są bezpłatne. Dostęp do przyszpitalnych oddziałów pogotowia ratunkowego (wl. Pronto Soccorso) jest płatny w przypadku lekkich dolegliwości, nie zagrażających funkcjom życiowym pacjenta. Każdy obywatel zarejestrowany w Servizio Sanitario Nazionale (włoski odpowiednik polskiego NFZ) ma prawo do wyboru lekarza pierwszego kontaktu (wl. medico di base, medico di famiglia) oraz do pediatry. Wizyty są bezpłatne, podobnie jak w Polsce.

Bezpieczeństwo to temat uzależniony od wielkości aglomeracji miejskiej i regionu. Osobiście czuje się bezpiecznie w mieście, w którym mieszkam (99.469 mieszkańców).

Klimat Półwyspu Apenińskiego bardzo mi odpowiada. Zdecydowanie preferuje gorące lata i wyjazdy nad morze. Jestem osoba aktywna fizycznie, dlatego korzystam z pięknej pogody i w wolnym czasie chętnie wyjeżdżam nad Adriatyk lub Morze Tyrreńskie. Uwielbiam długie spacery wzdłuż plaży i wszystkie sporty wodne. Słonce i woda to mój żywioł. W okresie wiosenno-jesiennym często wychodzę na całodniowe wycieczki w góry. Toskania to region malowniczy ze względu na różnorodność krajobrazu. Znajdują się tu przepiękne bogactwa natury w postaci: licznych lasów, terenów nizinnych, wyżynnych, jezior, rzek, gór, morza i wysp. To idealna kraina do zwiedzania z punktu widzenia przyrodniczego, historycznego (ziemie Etruskow) oraz artystycznego. Po prawdzie, to co mnie najbardziej przeszkadza (z punktu widzenia klimatycznego), to duża i dokuczliwa wilgotność powietrza. Daje się odczuć „w kościach” zimowa aurę…

Willa w Toskanii do wygrania za 125 zł. Wystarczy kupić los - Radio ZET
Toskania
Przewiń do góry ↑↑↑

Włochy, Cusago (15 km od Mediolanu) (Lombardia)

liczba ludności
Mediolan 1,399,860
Cusago 3,845

Mediolan

Mieszkam we Włoszech, dokładnie rzut beretem od Mediolanu (Cusago). Przesyłam również adres mojego niedawno powstałego bloga Włoski Wehikuł Czasu wloskiwehikulczasu.com

  • czy w tym kraju łatwo o pracę? jak dobrze płatną? 

We Włoszech bardzo trudno o dobrą pracę. Moja sytuacja w tym temacie jest dość specyficzna, ponieważ ukończyłam studia humanistyczne (kierunek – Historia Sztuki/Ochrona Dóbr Kultury). Mimo tego, że Włochy słyną z bardzo dobrze rozwiniętej turystyki, a ponadto przepięknych zabytków architektury i sztuki, trudno znaleźć jest pracę zgodną z moim wykształceniem (szczególnie w czasach pandemii). W ogóle trudno o jakąkolwiek pracę. Ponadto wielu bardzo utalentowanych i chętnych do pracy Włochów ma z tym problemy. Niestety wszelkiego rodzaju sprawy biurokratyczne – zapisanie się na bezrobocie, to niekończąca się historia, która trwa miesiąc, dwa, albo i dłużej. Oferowanych jest jednak sporo staży/praktyk (często niepłatnych) i prac głównie w dziedzinie rachunkowości, informatyki, nowych technologii, designie, fundraisingu, marketingu, czy w dziale sprzedaży. Poza tym we Włoszech dobre znajomości bardzo pomagają w znalezieniu pracy. W przypadku kontraktu o pracę na cały etat przeciętne stypendium wynosi około 1000-1200 euro. Jednakże tak jak już wcześniej wspomniałam, proponowanych jest wiele staży, prac na pół etatu, za które otrzymać można często jedyne 400-600 euro. 

  • jak traktuje się tam Polaków?

Włosi są bardzo entuzjastycznie nastawieni do osób zza granicy. W większości przypadków nie mają żadnych uprzedzeń i cenią w Polakach ich pracowitość, punktualność, umiejętność posługiwania się językiem włoskim, a poza tym są ciekawi naszej kultury (która swoją drogą bardzo różni się od włoskiej).  Jednakże istnieje też grono Włochów (szczególnie po 60-tce), którzy nie wiedzą kompletnie nic na temat Polski, nawet gdzie leży na mapie. Często utożsamiają ją z Ukrainą, Rosją, a najczęściej z Rumunią, co wydaje mi się dość sporym absurdem. Osobiście nie spotkałam się z żadną dyskryminacją. Często wręcz moje doświadczenia z Polski, znajomość języków, są przez Włochów bardzo doceniane.

  • czy da się pracować znając tylko j. angielski, a nie ojczysty danego kraju?

Moim zdaniem nie da się pracować we Włoszech tylko ze znajomością j. angielskiego. Obowiązkowym jest przyswojenie, przynajmniej na początku, podstaw włoskiego. Oczywiście jeżeli ktoś pracuje w fabryce, w magazynie, czy w firmie, która wymaga tylko znajomości języka angielskiego, jest to możliwe, ale takich ofert to można szukać ze świecą. Wielu Włochów (nawet młodzież, studenci), często nie posługują się językiem angielskim, dlatego bez języka włoskiego trudno jest jakkolwiek się zintegrować, a tym bardziej pozytywnie przejść rozmowę kwalifikacyjną itp. Nie ukrywam jednak, że znajomość języków obcych to ogromna pomoc/zaleta, przy poszukiwaniu pracy. 

  • czy za przeciętną średnią pensję wynajmę w dwie osoby a) pokój b) kawalerkę c) mieszkanko – jak tak to gdzie, blisko centrum daleko centrum? 

Aby mieszkać w samym centrum Mediolanu trzeba mieć naprawdę bardzo dobrą wypłatę. Wynajem mieszkań jest bardzo wysoki – 1000-1500 euro za kawalerkę bez wielkich luksusów. Za pokój studencki można zapłacić nawet 700 euro. Ceny wynajmu kawalerki, małego mieszkanka na obrzeżach miasta (np. w mniejszych miejscowościach, 10 min od pierwszej stacji metra), podobne są do tych w centrum Krakowa (500 euro-600 euro). Do tych kwot należy oczywiście dodać wszystkie rachunki i opłaty np. za śmieci, internet, telefon.   

  • jak wypadają zakupy w sklepach na tle polskich sklepów? chodzi mi o jakość mięs, warzyw itp. w sklepach, co by samemu gotować 

Myślę, że jakość i ceny produktów są porównywalne z tymi w Polsce. W supermarketach jest bardzo dużo ofert i promocji. Natomiast mięso i ryby są bardzo drogie (ryby, owoce morza są bardzo wysokiej jakości). We Włoskich supermarketach spotkałam też wiele rodzajów owoców i warzyw z Polski np. kapusta, jabłka, pomidory. Tutaj ceni się przede wszystkim produkty regionalne, włoskie itp., które są bardzo wysokiej jakości (szczególnie wędliny, sery, wina itp.). 

  • jak jest z opieką zdrowotną? 

Opieka zdrowotna we Włoszech przysługuje oczywiście osobie, która ma podpisaną umowę o pracę. Jeżeli jej nie masz dobrze jest wykupić ubezpieczenie zdrowotne. Wydaje mi się, że poziom opieki zdrowotnej jest na dość wysokim poziomie (dobra organizacja, nowoczesny sprzęt i nowoczesne technologie). Wizyta u lekarza internisty jest oczywiście darmowa. Jeżeli lekarz pierwszego kontaktu uzna, że potrzebna jest wizyta u specjalisty, płaci się tzw. „ticket” (zawsze), który kosztuje od 20-36 euro. Najgorzej chyba u dentysty – bardzo wysokie ceny jakichkolwiek usług. Mam znajomych Włochów, którzy jeżdżą do Polski, właśnie do dentysty. Dodatkowo muszę przyznać, że leki we Włoszech są bardzo drogie i stosuje się je jedynie w konkretnych przypadkach, ponieważ większość z nich jest po prostu na receptę. 

December Events and Festivals in Milan, Italy
Zima w Mediolanie
  • jak jest z bezpieczeństwem? 

W samym Mediolanie bezpieczeństwo jest zapewnione na dość wysokim poziomie. W ogóle we Włoszech istnieje 5 rodzajów policji. W całym mieście jest wiele patroli, bardzo często w cywilnych ubraniach, tak aby się nie odróżniać i interweniować w najmniej oczywistych sytuacjach. Nawet w samym metrze istnieją komendy policji. 

  • jak oceniasz pogodę, lato, zimę?

Lato w Mediolanie jest piękne, ciepłe, wilgotność powietrza jest bardzo wysoka i dzięki niej też nie odczuwa się często tych największych upałów, choć w samym centrum „powietrze oczywiście stoi”. Natomiast w zimie z racji na wilgotność bardzo mocno odczuwa się zimno (zdecydowanie inaczej niż w Polsce, mimo że tutaj temperatura jest o wiele wyższa). Akurat w miejscowości, w której mieszkam występuje dość często bardzo gęsta mgła, ale w okresie zimowym jest też bardzo dużo dni słonecznych. 

  • mieszkając w mieście X, za czym najbardziej tęsknisz z Polski, czego Ci najbardziej brakuje (prócz rodziny)?

Oprócz rodziny tęsknię również oczywiście za:

  1. Przyjaciółmi;
  2. Łatwością w komunikowaniu się;
  3. Standardem życia, który w Polsce jest zdecydowanie wyższy – tutaj na ogród, duże mieszkanie raczej nie można sobie pozwolić;
  4. Polskimi potrawami, ale praktycznie mogę je sobie przygotować tutaj na miejscu;
  5. Bibliotekami, książkami po Polsku, konferencjami naukowymi i krakowską atmosferą.
  • mieszkając w mieście X, jaki jest największy plus, zaleta, a jakie największe wady?

Przyznam, że ciężko mi wymienić tylko jedną zaletę i jedną wadę, dlatego…

  • Plusy: pozytywne myślenie, pozytywne nastawienie do ludzi, uśmiech na twarzach, chwytanie chwili, dobra i przede wszystkim zdrowa kuchnia, minimalizm, dbanie o ekologię;
  • Minusy: problem ze znalezieniem pracy, wysokie ceny, bariera językowa, wilgoć na jesień i w zimie. 
Przewiń do góry ↑↑↑

Włochy, Tavarnelle Val di Pesa (28 km od Florencji) (Toskania)

liczba ludności
Florencja 1,012,388
Tavarnelle Val di Pesa 7,346

autorka komentarza – Olga S.
Two Days in Florence - 48-hour itinerary of Florence
Florencja

Mam 24 lata i od 9 lat mieszkam we Włoszech, dokładniej w małym miasteczku w Toskanii, blisko Florencji, nazywa się ono Tavarnelle Val di Pesa. Przeprowadziłam się tutaj jak miałam 15 lat, wiec możesz sobie wyobrazić, ze było to trochę bardziej „bolesne”. Nie znałam jeżyka i miałam tutaj tylko mamę, reszta rodziny została w Polsce, po 3 latach do nas dołączył również tata i siostra. Po połowie roku miej więcej nauczyłam się jeżyka, poznałam trochę osób i było już lepiej, ale początki były okropne. Chodzenie do szkoły nie znając jeżyka jest straszne, mimo tego ze miałam dość wyrozumiałych nauczycieli którzy bardzo mi pomagali. W edukacji są trochę cofnięci co mi pomogło w nadrobieniu materiału w ich języku. Koledzy z klasy jednak nie wszyscy byli wyrozumieli, często żartowali sobie z czegoś patrząc na mnie, i nie tłumacząc mi nic, wyśmiewali sposób w którym się wypowiadam, albo sam fakt, ze nic nie rozumiem. Było jednak kilka osób w klasie które zawsze próbowały mi tłumaczyć co się dzieje, co mam robić i jak się zachowywać, jestem im bardzo wdzięczna, bo dzięki nim dni w szkole były dużo milsze, niektóre osoby nawet zaoferowały się żeby uczyć się razem, albo wyjść po południu przejść się i spędzić czas razem.

W liceum oczywiście nauczycieli nic nie obchodziło to, skąd jesteś i jaki jest twój poziom języka, po prostu musisz sobie sama dawać rade, i tak było. Po liceum miałam szczęście od razu znalezienia pracy, i nie długo po jednym zakończonym kontrakcie, znalazła się następna i następna jeszcze praca. W ciągu dwóch lat, pracowałam w 4 innych miejscach, na krótkich kontraktach. Była to praca w barze, fabryce, sklepie i ostania w biurze, gdzie teraz pracuje nadal. Wiec szczerze mówiąc nie widziałam wielkich problemów ze znalezieniem pracy, gorzej jest ze znalezieniem pracy swoich „marzeń”, bo zazwyczaj bez znajomości ciężko jest gdziekolwiek się dostać, jednak nie niemożliwe. Pracy jest dosyć wiele, Włochy są krajem turystycznym wiec bardzo wiele sklepów, barów, restauracji szuka personelu. Wypłaty w pracach sezonowych są dosyć niska, zazwyczaj ok 7 MAX 8 euro na godzinę, i zazwyczaj robią kontrakty dla stażysty (są różne kontrakty nawet dla stażystów). Jak ma się już stalą prace, zależy gdzie, ale zazwyczaj normalna praca np w fabryce ma wynagrodzenie ok 1200€ netto, w innych miejscach pracy np biuro wyplata jest od 1.500 do 2000 € netto.

Ja, jako Polka, nigdy nie miałam większych problemów z ocena innych osób, większość ludzi mówi mi wręcz, ze znam tak dobrze język, ze nawet nie da rady zwrócić uwagi, ze jestem Polka, ale nawet jak potem wiedza, ze jestem z zagranicy nie robią sobie problemów, wręcz przeciwnie, są zawsze bardzo mili i tolerancyjni. Sadze, ze praca bez języka Włoskiego jest tu niemożliwa, musisz znać przynajmniej bazę, bo Włosi bardzo źle mówią po angielsku, wiec trudno by było się dogadać.

Toscana

Co do utrzymywania się tutaj, powiem tak, ja od 8 miesięcy mieszkam z moim chłopakiem i na początku ja zarabiałam tylko 500€ i utrzymywaliśmy się tylko z jego pensji praktycznie, z mojej robiliśmy zakupy, ale niczego nam nie brakowało.
Mieszkania jedno-dwu osobowe w okolicach w których ja mieszkam kosztują od 300 do 600€ bez dodatkowych opłat oczywiście. Moje mieszkanie ma sypialnie, salon/kuchnie i łazienkę + piwnice i płacimy 450€, mieszkamy w centrum jak gdyby starego miasta. W większych miastach jest to trochę bardziej skomplikowane, bo oczywiście wszystko jest droższe, mieszkania kosztują od 800 do 2000 € i są to zazwyczaj mieszkania stare i małe (zazwyczaj w centrum miasta).

Na zakupy we włoskich sklepach na tydzień dla dwóch osób wydaje się od 50 do 100€, w zależności ile się je, i czy na obiad i kolacje jest się w domu. Ja z moim chłopakiem wydaje ok 500 euro na miesiąc. Owoce i warzywa są zawsze świeże i bardzo soczyste i dobre, mięsa również. Choć różnorodność kiełbas i wędlin jest dużo większa w Polsce.

Opieka zdrowotna jest dosyć dobra, Badania są zawsze dostępne, ale trzeba za nie płacić tiket. Leki kosztują nie dużo, ale tez nie mało, za to antybiotyki są prawie gratis, tak jak leki które musisz brać na jakaś chorobę poważna, można dostać pozwolenia na dostęp tych leków i kosztują one mało albo nic. Badania krwi kosztują od 10€ do 120 € ale za to rezonans i tego typu badania kosztują ok 40€ .

Mieszkając w małym miasteczku mogę powiedzieć ze jest tu o wiele bezpieczniej niż w Polsce. Kradzieże się zdarzają (rzadko), ale np bójek etc praktycznie tutaj nie ma.

Pogoda jest wspaniała, oczywiście w zależności gdzie się ktoś znajduje, ale ja tutaj w Toskanii mam słonce nawet w zimę.
W lato dochodzi do 40°C a w zimę maks to -5°C. Powietrze jednak jest bardzo wilgotne wiec i zimno i ciepło jest inaczej odczuwalne. W zimę często są dni słoneczne, nawet jak jest zimno. Trochę smutna jest jesień, bo czasami pada cale dnie, ale ogólnie to pogoda pomaga bardzo w samopoczuciu, bo jest prawie zawsze słonecznie.

Najbardziej brakuje mi Polskiego jedzenia zaczynając od czipsow, paluszków, słodkości, kończąc na ziemniakach, mięsie i zupach. Niestety ale nie wychodzą tutaj takie same wspaniałe dania Polskie bo jednak wszystko ma trochę inny smak. Niektórych rzeczy brakuje np. kiełbas, ogórków kiszonych, małosolnych etc, a inne rzeczy np. ziemniaki są za „wodniste” wiec nie maja tego samego smaku.

Sadze, ze największym plusem z życia w Tavarnelle jest to jak przyjemni tu są ludzie, wszyscy się znają, pozdrawiają, pytają jak się masz. Drugi plus to pogoda, dzięki której chce ci się żyć i ostatni plus to widoki… Jezu jak cudownie jest jechać do pracy i mieć tak wspaniale widoki jak my tu mamy….

Największą wada jest to, jak daleko jesteśmy od rodziny, naszej kultury i jedzenia, faktu ze nie ma tu prawie w ogóle Polaków i tego ze nigdy nie będziesz się czuła na 100% „zaaklimatyzowana” bo jednak zawsze będzie cześć ciebie której cos brakuje.

Borgo di Tavarnelle Val di Pesa, Firenze in Toscana - e-borghi
Tavarnelle Val di Pesa, Toskania
Przewiń do góry ↑↑↑

Włochy, Werona

liczba ludności 259,608

autorka komentarza – Ewa Lawniczuk
Werona

Wyjechałam Z Polski w 1990 roku. To miały być tylko wakacje… pierwsze dwa lata spędziłam na zwiedzaniu aż w końcu zdecydowałam się zostać tutaj…Verona jest cudowna i dobrze tutaj się żyje.

O pracę nie jest tak łatwo szczególnie w ostatnich latach, no chyba ze masz znajomości…

Przed lockdownem było sporo możliwości w sektorze turystycznym: bary, restauracje, hotele. Obecnie ruszyła trochę produkcja marmurów..
W każdym bądź razie lawie znaleźć prace ręczna niż z wyższym wyksztalceniem. Średni zarobek na 8 godzin to 1200-1300 euro.

Polacy z reguły są traktowani bardzo dobrze. Mamy opinie jako dobrych i solidnych robotników. Niestety bez znajomości włoskiego nie znajdziesz tutaj pracy… przeciętny przedsiębiorca mówi wyłącznie w swoim jeżyku.

Jeżeli chcesz wynająć mieszkanie to samemu będzie raczej trudno. Pokoje są wynajmowane tylko studentom. Kawalerka jest raczej nie do zdobycia. Ceny są różne. Nie zależy czy blisko centrum czy nie. Zależy od dzielnicy. Pracując we dwójkę dacie rade znaleźć mieszkanko 2-3 pokoje, kuchnia, salon, łazienka za 500-700 euro nieumeblowane.

Zakupy w sklepach samoobsługowych w porównaniu z polskimi są raczej drogie… przeciętny to Famila, Esselunga, Rossetto, Tosano jakość jest dosyć dobra. Taniej kupisz w Eurospin jakość dobra, Lidl nie polecam.. Osobiście mięso, warzywa i owoce kupuje od rolnika.

Opieka zdrowotna jest dosyć dobra i w miarę funkcjonuje. Oczywiście jeżeli chcesz szybko jakieś badania to musisz się zwracać prywatnie. Ale jeżeli Masz jakakolwiek Patologie jesteś dobrze śledzony przed szpital który ci zapewnia wszelkie badania dotyczące danej choroby bezpłatnie.

Jeżeli chodzi o bezpieczeństwo to również Oceania pozytywnie. Oczywiście odradzam spacery w centrum jak jest tłum wycieczkowców.. kieszonkowcy są… Dosyć często zdarzyło mi się wyjść Z domu zostawiając drzwi otwarte…i nic się nie stało…sąsiedzi raczej zwracają uwagę szczególnie na obcych…

Pogoda jest umiarkowana… latem duszno, zima mgliście…wszystkim powtarzam ze wole -20 w Białymstoku niż +5 w Veronie.
Verona oferuje małe i przytulne centrum, dużo parków i zieleni, romantyczne spacery nad rzeka…niczego nie brakuje. Mieszkając w mieście plusem jest ze do wszystkiego blisko ze względu na położenie i rozbudowę miasta. Minus to korki i brak parkingów.

Przewiń do góry ↑↑↑

Włochy, Sona (Wenecja Euganejska)

liczba ludności 16,856

autorka komentarza chciała pozostać anonimowa

Od autora bloga: Autorka chciała pozostać anonimowa, ale mieszka we Włoszech 20 lat, w małej miejscowości Sona między jeziorem Garda, a miastem Werona w regionie Wenecja Eugenejska.

  • czy w tym kraju łatwo o pracę? jak dobrze płatną?   
    • W dzisiejszych czasach jest bardzo trudno o pracę, szczególnie w turystyce ale również w usługach ect. Głównym powodem jest oczywiście Covid i tak naprawdę nie wiadomo kiedy i jak to się skończy.
  • jak traktuje się tam Polaków?
    • Dobrze, normalnie jak przeciętnego obywatela unii europejskiej.
  • czy da się pracować znając tylko j. angielski, a nie ojczysty danego kraju?
    • Na pewno znalazłyby się takie prace jak np. native speaker ale ogólnie to utopia.
  • czy za przeciętną średnią pensję wynajmę w dwie osoby a) pokój b) kawalerkę c) mieszkanko – jak tak to gdzie, blisko centrum daleko centrum?
    • Możesz nawet wynająć mieszkanie ale na pewno nie w centrum, nie na starym mieście w Weronie i nie nad Gardą.
  • jak wypadają zakupy w sklepach na tle polskich sklepów? chodzi mi o jakość mięs, warzyw itp. w sklepach, co by samemu gotować.
    • Mieszkam we Włoszech od 20 lat i mam niewielkie rozeznanie co do polskich sklepów. W trakcie wizyt w Polsce odnoszę wrażenie, że ceny wyglądają podobnie. Produkty lokalne i charakterystyczne dla kraju lub regionu są tańsze np. makaron, oliwa z oliwek we Włoszech i ziemniaki w Polsce. Jakość? różnie. Paradoksalnie w Polsce jest większy i lepszy wybór warzyw i owoców. 
  • jak jest z opieką zdrowotną?
    • W naszym regionie Veneto jest bardzo dobrze. Kompleksowo i profesjonalnie. To jeden z lepszych we Włoszech.
  • jak jest z bezpieczeństwem?
    • Spokojnie. Zdarzają się okresowo włamania i kradzieże ale ogólnie jest bezpiecznie i mało jest chamstwa. Włosi piją sporo wina ale bardzo rzadko są po nim agresywni lub zaczepni.
  • jak oceniasz pogodę, lato, zimę?
    • To chyba najcenniejsza i najprzyjemniejsza korzyść mieszkania we Włoszech. Zimy są umiarkowane. Blisko są góry więc jak mamy ochotę na śnieg to też go nie brakuje. Lata są upalne i gorące ale za to na 100% lato. Cudownie jest wiosną i jesienią. Jedynym mankamentem jest bardzo wysoka wilgotność powietrza, latem potrafi być męcząca.
  • mieszkając w mieście X, za czym najbardziej tęsknisz z Polski, czego Ci najbardziej brakuje (prócz rodziny)?
    • Oprócz rodziny i przyjaciół najbardziej brakuje mi lasu. W mojej okolicy go brakuje. Najbliżej jest w górach ale to nie to samo. Brakuje mi też polskich smaków, produktów spożywczych typowo polskich.
  • mieszkając w mieście X, jaki jest największy plus, zaleta, a jakie największe wady?
    • Największą zaletą jest piękno krajobrazu i miast włoskich, serdeczność mieszkańców, kuchnia i klimat. Wady? Może to, że z miejsca w którym mieszkam, aby się przemieszczać muszę praktycznie zawsze używać samochodu. Męczące potrafią też być długotrwałe upały i konieczność chronienia się przed nimi w domach. 
Lago di Garda co zobaczyć, przewodnik po Sirmione i Grotte di Catullo
Lago di Garda
Przewiń do góry ↑↑↑



Poza Europą


Australia, Sydney

liczba ludności 5,312,163

autor komentarza – Marcin Stecewicz
Sydney

Nie jestem tu na stałe ale coś mogę już po 2 latach napisać.

Przede wszystkim rzecz pierwsza. Wiza. Jeśli masz poniżej 31 lat możesz starać się o wizę Working Holiday, to najłatwiejszy sposób żeby zostać tu rok lub max 3 i poszukać pracodawcy który by Cię zasponsorował. Jest to na pewno trudniejszy temat niż gdziekolwiek w Europie, ale jest też na pewno parę zalet jak pogoda, nastawienie ludzi, zarobki i po prostu piękny kraj w którym mnóstwo do zwiedzania. Wadą na pewno odległość i inna strefa czasowa która utrudnia rozmowy z rodziną. Jeśli chodzi o pracę – jeśli masz jakąś sensowną profesje będzie łatwo, jeśli nie.. To pracy i tak jest pełno, w gastronomii, na budowie, w dostawach, co sobie życzysz. Minimalna to 20 dolarów na godzinę czyli ok 50zl. Jeśli tylko będziesz pracować pełny etat połowę pensji odłożysz jeśli tylko nie będziesz szaleć.

Nastawienie pozytywne ponieważ jest tu cały świat, generalnie Australia, szczególnie Sydney jest bardzo otwarte na innych, to jakby nie było kraj imigrantów.

Co do opieki zdrowotnej, ja korzystałem z podróżniczej z Polski, ale można na miejscu wykupić, podstawowe to jakieś 500 aud na rok.

A tęsknię… Cóż, za rodzina i znajomymi, bo niestety łatwe podróżowanie stąd nie jest, a tym bardziej w obecnej sytuacji.

Przewiń do góry ↑↑↑

Kanada, Toronto

liczba ludności 2,731,571

autorka komentarza – Marta Jack

W Kanadzie byłam przez rok razem z moim partnerem. Byliśmy wtedy na końcu studiów, w trakcie pisania prac magisterskich. Mój partner dostał ofertę pracy jako research assistant na uniwersytecie, a ja wyjeżdżając do Kanady nie miałam pracy i w planach miałam skupić się na magisterce i aplikowaniu na doktorat. Wyszło tak, ze sama zdobyłam prace, tymczasowa ale pozwoliła mi na poznanie ludzi i robienie czegoś innego niż nauka 🙂

Mieliśmy mieszkanie z uniwersytetu, wiec było one dofinansowane i nijak tamte koszty się maja do typowych mieszkań w Toronto (my za dwa pokoje, z kuchnią i łazienką oraz tygodniowym sprzątaniem płaciliśmy 1000 CAD (~2900 zł))

Co do pracy… to było mega łatwe. Naprawdę się nie spodziewałam jak szybko można coś ogarnąć. Szukanie zaczęłam w poniedziałek, a w piątek dostałam pierwsza ofertę. Pracowałam jako „Client Care Coordinator” w jednej z większych firm nieruchomości w Toronto, gdzie głownie praca polegała na administracyjnym wsparciu agentów I analizowaniem danych. Także nic wielkiego, ale tez nie było najgorzej. Miałam płacone za godzinę ok. 20 CAD (~58 zł).

Traktowanie Polaków
Taka sama historia jak z Dania. Nie miałam żadnych Polaków w swoim gronie i nigdy nie spotkałam się z nieprzyjemnościami związanymi z moim pochodzeniem.

Język
Ponieważ byłam w tzw. części angielskiej, nie musiałam martwic się o język francuski. Wiem, ze niektóre firmy wymagały francuskiego pomimo lokalizacji w Toronto, ale zazwyczaj były to bardzo specjalistyczne firmy albo państwowe.

Pensja a mieszkanie
Tak jak wspomniałam wcześniej, trudno mi jest powiedzieć cos na ten temat, bo my nie mieszkaliśmy w „standardowym” mieszkaniu. Z opowieści znajomych myślę ze mieszkanie dla dwóch osób spokojnie można wynająć 🙂

Zakupy
O, I tutaj się schody zaczynają. Jedzenie było okropne. Jakość warzyw była raczej kiepska. Zmienialiśmy supermarkety chyba kilka razy, ciągle na jakiś droższy żeby tylko sprawdzić, czy mają lepsze jedzenie, ale tak się nie stało. Po prostu ich warzywa i owoce to jakiś inny świat. Tak samo woda. Żyjąc z Danii pije tylko wodę z kranu. Ta w Toronto smakowała jakby w basenu, a jak kupiło się mineralną, to było jeszcze gorzej 😃 Co do mięsa etc. to nie jestem w stanie się wypowiedzieć, bo sama nie jem żadnych zwierzęcych produktów.

Opieka zdrowotna i bezpieczeństwo
Opieka zdrowotna zapewne lepsza niż w USA, ale nie lepsza niż w Danii 😉 Toronto to o wiele większe miasto niż Aarhus, w którym obecnie mieszkam, wiec automatycznie zwiększa to liczbę osób, które potrzebują dostępu do opieki zdrowotnej. Ja byłam u lekarza raz, nic poważnego. Po wizycie moje ubezpieczenie zwróciło mi koszty wizyty oraz leków. Po 3 miesiącach z tego co pamiętam mogliśmy się ubiegać o kanadyjskie ubezpieczenie, ale wyszliśmy z założenia ze skoro mamy swoje ubezpieczenia, to nie potrzebujemy dodatkowo kanadyjskiego.

Co do bezpieczeństwa, to mam na swoim koncie mało przyjemna sytuację, która miała miejsce w centrum miasta. Na szczęście była to tylko jedna sytuacja, o której szybko zapomniałam. Poza tym czułam się bezpiecznie, jeśli np. szłam gdzieś samotnie. Czasem spotykało się dziwnych ludzi w metrze, ale nie byli oni niebezpieczni.

Plusy i minusy Toronto

  • Plusy: jest tyle rzeczy do zrobienia, ze nigdy nie człowiek nie nudzi. To miasto ma w sobie wszystko, czego ja na tamten czas potrzebowałam.
  • Minusy: Było raczej drogo jeśli chodzi o restauracje, bary, etc. Na pewno nie drożej niż w Danii, ale tez moje zarobki w Kanadzie porównując do Danii były mniejsze, wiec o wiele bardziej „czułam” ceny.
Przewiń do góry ↑↑↑

Egipt, Hurghada

liczba ludności 261,714

autorka komentarza – Monika U.
Hurghada
  • czy w tym kraju łatwo o pracę? jak dobrze płatną?

Ciężko jest odpowiedzieć w tym momencie na to pytanie, gdyż po wybuchu pandemii na całym świecie, raczej ciężko o znalezienie jakiejkolwiek pracy tu na miejscu. Miasto Hurghada jest typowo turystycznym miejscem, w związku ze znaczącym spadkiem odwiedzających od marca, wielu Egipcjan wróciło do swoich rodzin, które często zamieszkują inne regiony Egiptu, ponieważ sami mają trudności z zatrudnieniem. Wcześniej można było dość łatwo znaleźć pracę w hotelu, biurze podróży czy centrum nurkowym/wycieczkowym. Zarobki dla obcokrajowców są inne niż dla Egipcjan. Pracując w hotelu czy biurze podróży pensja waha się od 500$ do 1000$. Po wybuchu pandemii, większość hoteli płaci nawet do 50% mniej pracownikom. Znacznie więcej możliwości znalezienia pracy jest np. w Kairze lub Aleksandrii. Tam można znaleźć różne oferty pracy np. w szkole, w prywatnych firmach czy przedsiębiorstwach. 

  • jak traktuje się tam Polaków?

Na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że zawsze spotykałam się z sympatią i szacunkiem lokalsów. Może troszkę inaczej patrzą na kogoś kto mieszka tam na stałe, a inaczej na turystów. Ja osobiście czuję się bardzo dobrze w tym kraju, otrzymałam również dużo pomocy i wsparcia od znajomych Egipcjan w trudniejszych momentach. Co zasługuje na pewno na uwagę, to poczucie bezpieczeństwa. Nigdy nie czułam się zagrożona czy zaniepokojona na ulicy, co miało miejsce niejednokrotnie na ulicach w Polsce. Egipcjanie są zazwyczaj przyjaźnie i życzliwie nastawieni do turystów z całego świata.

  • czy da się pracować znając tylko j. angielski, a nie ojczysty danego kraju?

Język angielski to podstawa, ewentualnie język rosyjski również jest znany przez wiele osób, ponieważ wcześniej główną i najliczniejszą grupą gości byli właśnie Rosjanie. Nie trzeba znać języka arabskiego pracując np. w hotelu czy z turystami, natomiast polecam zapoznać się chociaż z podstawami, co bardzo może ułatwić życie na co dzień, nie tylko w pracy. 

  • czy za przeciętną średnią pensję wynajmę w dwie osoby a) pokój b) kawalerkę c) mieszkanko – jak tak to gdzie, blisko centrum daleko centrum?

Ceny wynajmu mieszkań w Hurghadzie są bardzo zróżnicowane, ale na pewno niższe porównując europejskie ceny. Często do wynajmu dochodzą dodatkowo opłaty za wodę i (dość sporo zwłaszcza latem) za prąd. Ze spokojem można znaleźć przyjemne mieszkanie z jedną sypialnią plus salon z kuchnią w ładnej okolicy, często również z basenem. Osobiście nie lubię centrum miasta, jest tam za głośno. Jest wiele spokojniejszych dzielnic z naprawdę fajnymi mieszkaniami. Również zakup takiego mieszkania wychodzi bardzo korzystnie. Jeśli ktoś często odwiedza to miasto, warto pomyśleć o takiej inwestycji. Gdyby ktoś z gości był zainteresowany zakupem swoich „4 kątów” w słonecznej Hurghadzie to można się ze mną kontaktować przez meila: moje.mieszkanie@interia.pl  Posiadamy w ofercie wiele mieszkań w różnych lokalizacjach Hurghady i zapewniamy obsługę prawnika, który pomoże dopełnić wszelkich formalności związanych z nieruchomościami. 

  • jak wypadają zakupy w sklepach na tle polskich sklepów? chodzi mi o jakość mięs, warzyw itp. w sklepach, co by samemu gotować

Jak to wszędzie na świecie, zależy kto co lubi i jaką dietę preferuje. Na pewno wielkim plusem życia w Egipcie jest stały dostęp do świeżych owoców i warzyw, które są stosunkowo tanie. W Hurghadzie i tak ceny są trochę wyższe porównując z mniejszymi nie – turystycznymi miejscowościami. Każdy znajdzie coś dla siebie, na pewno warto kupować świeże ryby i owoce morza jeśli ktoś jest ich amatorem. Mięso jest stosunkowo drogie. Jest wiele sklepów z europejską żywnością, kupić tam można np. kapustę kiszoną, ogórki kiszone, pierogi z różnymi nadzieniami, twaróg, chleb czy inne bardziej europejskie przysmaki. Ja gotuję dość sporo sama, a i pierogi też mi się zdarzy zrobić 😉

  • jak jest z opieką zdrowotną?

Na pewno wyjeżdżając do Egiptu, czy na wakacje czy na stałe, warto wykupić sobie odpowiednie ubezpieczenie w Polsce. Wielu pracodawców również zapewnia takie na miejscu. Sama opieka zdrowotna – szpitale czy kliniki są raczej na dobrym poziomie. Zdarzyło mi się korzystać kilka razy i jak dotąd żyję 😉 Oczywiście są tzw. szpitale państwowe, które mogą na pierwszy rzut oka odstraszać swoim wyglądem, natomiast jeśli chodzi o poziom opieki i lekarzy to jest na prawdę bardzo dobry. Ceny za świadczenia medyczne dla turystów są oczywiście inne niż dla Egipcjan czy rezydentów (osoby mieszkające tu na stałe), dlatego zalecam mieć zawsze dobre ubezpieczenie podróżując do Egiptu. 

  • jak jest z bezpieczeństwem?

Czuję się tu bezpieczniej niż w Polsce, nie miałam nigdy sytuacji w której poczułabym się zagrożona czy zaniepokojona. Wracając nawet późnym wieczorem czy w nocy, nigdy nic złego mnie nie spotkało tutaj. 

  • jak oceniasz pogodę, lato, zimę?

Klimat tutaj polecam ludziom, którzy wyjątkowo lubią upały (szczególnie latem). Zimą jest tu temperatura jak podczas naszego polskiego lata. Wieczory robią się wtedy faktycznie chłodne i kurtka plus dłuższe spodnie zalecane, a przez prawie cały rok i tak świeci słońce. Latem upały czasami na prawdę bardzo doskwierają i dochodzą niekiedy do ponad 40 stopni.

  • mieszkając w mieście X, za czym najbardziej tęsknisz z Polski, czego Ci najbardziej brakuje (prócz rodziny)?

Mieszkając w Hurghadzie najbardziej brakuje mi pewnych produktów spożywczych, kosmetycznych i ubrań. Tęskni się za pewnymi smakami niedostępnymi tu na miejscu (np, maliny, jagody, grzyby leśne). Również jeśli chodzi o garderobę czy różnego rodzaju kosmetyki – tego też tu brakuje, wybór jest raczej niewielki w porównaniu do naszych polskich sklepów i drogerii. 

  • mieszkając w mieście X, jaki jest największy plus, zaleta, a jakie największe wady?

Największym plusem jest dla mnie pogoda, klimat i bliskość morza – to właśnie dlatego postanowiłam przeprowadzić się na stałe do Hurghady. Największą wadą jest dla mnie brak dbałości o ekologię – brak segregacji śmieci, niedbałość o otoczenie. Bardzo dotyka mnie też ilość bezdomnych psów i kotów na ulicach. Niestety jest to zjawisko dość powszechne i pomimo starań miejscowego prywatnego schroniska dla zwierząt, problem wciąż istnieje. Jednak pomimo wad i tak uwielbiam to miejsce i póki co, nie zamieniłabym go na żadne inne :).

Hurghada
Przewiń do góry ↑↑↑

Recent articles

L’Arc de Triomphe, Wrapped: przybyłem, zobaczyłem, się zachwyciłem

Kilka miesięcy temu pisałem, że Łuk Tryumfalny w Paryżu zostanie owinięty mieniącą się tkaniną. Od samego początku gdzieś tam chodziło mi po...

L’Arc de Triomphe, Wrapped. Łuk Triumfalny w Paryżu zostanie w całości owinięty folią

Jesienią tego roku (jeśli pandemia pozwoli) paryski Łuk Triumfalny w Paryżu zostanie owinięty srebrzystą folią. Ten artystyczny...

Najlepsze seriale (i filmy) 2020 roku

2020 roku był przedziwny i upłynął mi głównie serialami. A oto najlepsze z nich. Najlepsze filmy 2020 roku

Najlepsze albumy i piosenki 2020 roku

fgggf Najlepsze albumy zagraniczne 2020 Ten rok zdecydowanie należał do Dui Lipy i jej albumu Future...

Gdzie wyjechać z Polski? Gdzie wyemigrować? Opinie Polaków z zagranicy

Od jakiegoś czasu rozważam opuszczenie naszego pięknego kraju. Powstało pytanie: gdzie? Zadałem owe pytanie na grupę Imponderabilia i odzew był zaskakująco dobry. Postanowiłem dogłębnie rozgrzebać ten temat.

10 rzeczy, których nie zrobiłem w Portugalii

Kilka dni temu minął rok odkąd zakończyła się moja 9-dniowa podróż po Portugalii. Zwiedziłem, a właściwie zwiedziliśmy, wiele pięknych miejsc. Zakochałem się...

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.