Jennifer Lopez – Brave (2007), recenzje Łukasza Mantiuk


Jest kilka takich rzeczy na świecie, których w stanie nie jestem zrozumieć. Właściwie to jest ich bardzo wiele, ale jakoś tę recenzję zacząć musiałem. Jedną z takich rzeczy jest to, dlaczego nikt nie lubi albumu Brave? Wybitny nie jest, ale ma swoje perełki.

Patrząc na dyskografię Jennifer Lopez, krążek Brave uznawany jest za najgorsze, najmniej ciekawe i najmniej sukcesywne dzieło wokalistki. Dlaczego? Nie wiem, głównie pewnie przez okropnie słabą sprzedaż, wszyscy zamiast zakupić / pobrać album, stwierdzili, że skoro tak się słabo rozchodzi to pewnie jest do dupy. Nie jest.

Album posiada kilka perełek, które wielbię. Przede wszystkim tytułowy utwór Brave. Z tym utworem wiążę wiele negatywnych wydarzeń w moim życiu, a jednocześnie to on pomógł mi się „podnieść”, kiedy było źle. To on – i kilka innych – napawał mnie optymizmem i budował wolę walki. Naprawdę, jakkolwiek to dziwnie zabrzmi, muzyka mi pomagała i to właśnie taka muzyka. Właśnie ten utwór Jennifer Lopez. I głównie dlatego, zawsze będę miał sentyment i do tego albumu, i do tego utworu. Mało tego, Brave umieściłbym na trzecim miejscu wszystkich moich ulubionych kawałków w całej muzycznej twórczości J. Lo.

[divider]

Ale to nie wszystko. Kolejne kawałki, które uwielbiam to Hold It Don’t Drop It – dynamiczne, ciekawe, zwariowane – oraz posępne i tajemnicze Mile in Those Shoes. Co prawda ten drugi ma debilny tekst, ale nieważne. Sam w sobie jest ciekawy, fajny. Singlowe Do It Well to utworek również przyjemny, chociaż ja na singla bym go nie wybrał pod żadnym pozorem.

Idąc dalej, nie wolno też zapominać o przepięknej balladzie Never Gonna Give Up czy optymistycznym I Need Love. Piosenki na tym albumie są proste, ale ciekawe. W bardzo udany sposób kontynuują dyskografię Lopez i wpasowują się we wszystko to, co do tej pory nagrywała. Dlaczego zatem płyta nie odniosła sukcesu? Kto wie, chyba każdy artysta w swojej dyskografii musi mieć przynajmniej jeden flop album (No ok, Aguilera ma już dwa xD).

[divider]

Podsumowując, w dyskografii Jennifer, Brave znajduje się u mnie na miejscu czwartym – za hiszpańskim Como ama una mujer na miejscu pierwszym i Love? i J. Lo dopełniającymi podium. To jest naprawdę dobry album z kilkoma fantastycznymi perełkami i przegenialnym, tytułowym Brave.

Jennifer Lopez Brave

[divider]

Cała dyskografia Jennifer Lopez wg Łukasza Mantiuk

[one_half] Albumy

  • On the 6 – 7.2/10
  • J. Lo – 8/10
  • This Is Me… Then – 6.5/10
  • Rebirth – 6/10
  • Como ama una mujer – 9/10
  • Brave – 7.3/10
  • Love? – 9/10
  • Dance Again… The Hits – 6.9/10
[/one_half][one_half_last]10 najlepszych utworów Jennifer

  1. Ain’t No Funny
  2. Until It Beats No More
  3. Brave
  4. Baby I Love U!
  5. Louboutins
  6. Love Don’t Coast a Thing
  7. Que hiciste
  8. Te voy a querer
  9. (Can’t Believe) This Is Me
  10. On the Floor
[/one_half_last]
Previous Jennifer Lopez - Como ama una mujer (2007), recenzja Łukasza Mantiuk
Next Madonna – Music (2000), recenzja Łukasza Mantiuk