LemON – LemON (2012), recenzja Łukasza Mantiuk


Nie oglądam Must Be the Music. Nie lubię tego programu. Jednak o Lemonie usłyszałem właśnie stamtąd. Ich wykonania na żywo – przede wszystkim utworu Dewiat – dawały nadzieję na odkrycie roku. I tak się właśnie stało.

Co prawda singiel Będę z Tobą rozczarował – nie jest zły, jednak jego radiowa wersja jest koszmarna. Dużo bardziej podoba mi się wersja z teledysku czy z albumu. Są bardziej zadziorne, głośne i dynamiczne. Ale przejdźmy do samego krążka.

Jest niesamowity. Serio. Jest to zdecydowanie jeden z najlepszych debiutów ostatnich lat oraz jeden z lepszych albumów roku 2012. Nie przesadzam. Naprawdę jest tak dobry. To co go wyróżnia spośród innych albumów to przede wszystkim ładunek emocjonalny. Emocje po prostu kipią z utworów, wylewają się z głośników, a wszystko za sprawą Igora i jego wokalu. Każdy utwór śpiewany przez niego jest prawdziwy, uczuciowy, momentami nawet bolesny.

Zdecydowanie najlepszym kawałkiem z krążka jest Napraw. To ten utwór wzbija się na wyżyny, tekst jest doskonały, wokal jest perfekcyjny, ciężki, emocjonalny i cierpiący. Zaraz obok postawiłbym utwór Lżejszy, który mimo swojego przekornego tytułu jest najmocniejszym i najdynamiczniejszym utworem na całej płycie. Genialne jest również Wiem że nie śpisz ze swoim zabawnym, ironicznym tekstem. Nie spodobało mi się pocięcie Litaj ptaszko, tak aby spokojny początek stał się prologiem otwierającym płytę. Mimo wszystko, jako całość, jest to doskonała kompozycja. Kolejnym singlem powinien stać się Dewiat, bo i jest już znany publiczności, i jest genialny.

Doceniam łemkowskie elementy i słowa na całej płycie, jednak jest ich za dużo. Wolałbym dwa czy trzy utwory w całości w tym języku i to wszystko. A tak przewija się to przez cały krążek, co jest lekko męczące. Chciałbym usłyszeć Dewiata w całości po polsku, podobnie z Litaj ptaszko. Być może dobrym rozwiązaniem byłoby wydanie dwóch wersji albumu – polskiej i łemkowskiej. Myślę, że mimo debiutu taka propozycja była by ciekawa i odniosłaby sukces.

Ciężko jest pisać o tym albumie, ponieważ ilość emocji, które on ze sobą niesie są po prostu nie do przekazania. Ciężko ubrać to w słowa. Zdecydowanie lepiej po prostu posłuchać. Próbkę owych emocji dało się poczuć podczas występów zespołu w Must Be the Music, szczególnie przy faworyzowanym przeze mnie utworze Dewiat. Na żywo jest jeszcze bardziej szczególny, charakterystyczny i porażający.

Proszę państwa, oto w 2012 roku program typu talent show narodził nam kolejną, szczególną gwiazdę. Szczerze – mam nadzieję, że będzie to tak wielka i jasna gwiazda, jak chociażby Ania Dąbrowska czy Monika Brodka, które również gdzieś tam zaczynały w tego typu programie, ale dzisiaj są one już samodzielnymi jednostkami. Udowodniły, że owe programy były dla nich jedynie startem i stać je na o wiele więcej. I tak też mam nadzieję, że będzie z LemONem. Bo jest to zespół wyjątkowy.

A Enej niech gdzieś siedzi w kącie i płacze, bo trzeci zwycięzca Must Be the Music nagrał lepszy album niż pierwszy zwycięzca tego programu (LemON > Folkhorod).

Previous Ke$ha - Warrior (2012), recenzja Łukasza Mantiuk
Next Dziedzictwo Bourne'a (2012)
  •  Według mnie to, że w większości tekstów przewija się język łemkowski wcale nie sprawia, że płyta jest męcząca. Przeciwnie, takie połączenie sprawia, że płyta jest jeszcze bardziej ciekawsza i  oryginalna.

  • Płyta jest  świetna,cudowna  w każdym calu.Utwory są poruszające  i ten głęboki tekst….i głos Igora ,coś niesamowitego.Zakochałam się w Lemonie:).
    Pierwszy raz usłyszałam ten zespół z piosenką ”dewiat” prawdę mówiąc przez przypadek,przełączając kanały z jednego na drugi i….akurat trafil się finałowy występ Lemona i co ?zatkało mnie…..rzecz jasna POZYTYWNIE!

  • Po pierwsze nie zgadzam się z opinią „Doceniam łemkowskie elementy i słowa na całej płycie, jednak jest ich za
    dużo. Wolałbym dwa czy trzy utwory w całości w tym języku i to
    wszystko. A tak przewija się to przez cały krążek, co jest lekko
    męczące”. „Litaj ptaszko” było napisane po łemkowsku i po łemkowsku powinno byc spiewane. Tłumaczenie tekstów piosenek (jak i w ogóle poezji) zawsze coś zmienia, odejmuje oryginałowi. I jak mozna ograniczyć łemkowskie klimaty, skoro dwóch członków zespołu jest Łemkami?! Ten język śpiewamy brzmi, wg mnie, pięknie.
    Po drugie – recenzja tak sobie napisana, nie widzę, żeby ją napisał dziennikarz muzyczny, raczej zwykły słuchacz. I jeszcze wkradł sie do tekstu błąd ortograficzny!

  • Ekonomiapo Eko

    Nie uważam, żeby utwory Pizno i Bez boju były najsłabszymi. Po pierwsze czasem w minimalizmie tkwi sedno: Pizno jest piękną balladą, gdzie bez zbędnego „darcia mordy” jest tyle emocji przekazanych, że aż ciarki przechodzą. Po drugie są to utwory gdzie wyraźnie słychać wpływ kultury wschodniej (pomijając język) i to jest piękne, bo to jest takie właśnie „Ich”, autentyczne. Pod względem muzyki i tekstu też nie ma się do czego przyczepić. Po kilkukrotnym przesłuchaniu płyty to jedne z moich ulubionych utworów.

  • madakon

    Ciekawa, świeża i hipnotyzująca. Lubię, bardzo lubię.
    Mam nadzieję, że chłopaki z zespołu nie zatracą się gdzieś w drodze. 🙂

  • Pingback: Recenzje płyty LemON – „LemON” All About Music |()