Pitbull – Global Warming (2012), recenzja Łukasza

6
121

Trzeba na wstępie zaznaczyć, że Pitbull nie tworzy muzyki poważnej, ważnej i chociażby tak istotnej jak dzieła Adele czy Florence and the Machine. To prosta potupawa, komercyjna sielanka dla wszystkich, którzy chcą sobie tylko coś ponucić bez znaczenia, co to właściwie jest. I tak jest właśnie album Global Warming.

Podobnie jak na albumie Planet Pit, tak też i tutaj Pitbull zaprosił grono gwiazd. Większość z nich to jego dobrzy znajomi i przyjaciele, z którymi już nie jednokrotnie współpracował. Do takich należą Akon (pięć wspólnych utworów), Chris Brown (2), Jennifer Lopez (4) czy Enrique Iglesias (4). Są też nowości – m.in. zespół The Wanted czy Christina Aguilera. Niewątpliwie jest to robiące wrażenie grono.

Przejdźmy jednak do utworów – a tu jest zaskakująco dobrze. Moim zdecydowanym faworytem jest Feel This Moment z Christiną Aguilerą samplujące Take on Me zespołu A-ha. To będzie hicior – na świecie, a jak nie to na pewno w moim odtwarzaczu muzyki. Ciekawe są również utwory z Usherem – Party Ain’t Over czy The Wanted – Have Some Fun. Oczywiście nie są to arcydzieło, a durne club bangery, jednak w kategorii club bangerów są niewątpliwie utwory na najwyższym poziomie, skrojone i zmontowane w sposób doskonały. Bardzo spodobał mi się również utwór Hope We Meet Again z Chrisem Brownem, lekko nostalgiczny, ale bardzo udany. Rozczarował mnie natomiast utwór z Jennifer LopezDrinks For You (Ladies Anthem). Trochę nijaki, a jego konstrukcja i bit wydają się nietrafione i nudne. Również kawałek z Enrique Iglesiasem to totalna tragedia. To całe Tchu Tchu Tcha trochę przypomina mi Gusttavo Lima i jego okropieństwo jakim było Balada (tche tche rere). Niestety, ale po kawałkach z Lopez i Iglesiasem spodziewałbym się czegoś znacznie lepszego. A tak gwiazdy mniejszego formatu – jak The Wanted czy Havana Brown (utwór Last Night) – pobiły ich na całej linii. Szkoda.

Nietrafione są również single. Nie są złe – uwielbiam Get It Started z Shakirą, lubię Back in Time (ale to był utwór do filmu) i nie przepadam za Don’t Stop the Party. Mając jednak na albumie takie hiciory z takimi gwiazdami kompletnie nie rozumie takiego postępowania. Pierwszym singlem powinno być rzeczywiście Get It Started, na drugi wybrałbym Hope We Meet Again (zaraz po Get It Started, bardzo szybka promocja), a później przez dłuższy czas promowałbym Feel This Moment – tak aby dotarło na sam szczyt Billboard Hot 100. Później sukces można by powtórzyć utworami z The Wanted czy Usherem.

W sumie, album Global Warming to udana kompozycja hitów dla niewymagających, na imprezę, zabawę czy prywatkę (organizują teraz prywatki?). Jeśli macie ochotę na coś wesołego, co będzie sobie grało w tle i dobrze denerwowało sąsiadów mocnym bassem – album ten jest w sam raz. Plus świetne wokale Christiny Aguilery i Shakiry, to coś co warto docenić. Plus jak zawsze – nienaganna produkcja i wielki korowód topowych producentów. Ooops… He Did It Again!