Sala samobójców (2011)


Angielski tytuł: Suicide Room | Reżyseria: Jan Komasa Samobójstwo 2.0

Sala Samobójców Do kina polskiego ma uraz. Po obejrzeniu kilku bzdurnych komedii romantycznych oraz ciągłym męczeniu zapowiedziami kolejnych po prostu odpuściłem sobie wszystko, co polskie. Ostatnimi czasy nadeszły zmiany. Obejrzałem „Jak się pozbyć cellulitu” oraz recenzowaną tutaj „Salę samobójców”. O dziwo, obydwa mi się podobały.

Bohaterem „Sali samobójców” jest Dominik (Jakub Gierszał), który zdecydowanie nie można narzekać na brak czegokolwiek – ma kasę, ma dobrych rodziców (fenomenalna Agata Kulesza oraz Krzysztof Pieczyński), dobrą szkołę, znajomych. Wszystko zaczyna się psuć od pewnego incydentu z kolegą z klasy. Dominik wycofuje się ze społeczeństwa i spędza mnóstwo czasu w Internecie. Poznaje tam tajemniczą Sylwię (Roma Gąsiorowska), która zaprasza go do wirtualnej Sali Samobójców.

Podejście do tematu jest nowe, mało jest filmów o Internecie, a już szczególnie o problemach związanych z nim. W końcu to medium nowe i tak naprawdę nadal odkrywamy, co może z nami zrobić. Film Jana Komasy to na pewno ciekawe podejście do tematu, aczkolwiek momentami zbyt naiwne i mało realistyczne. Bo oto nastolatek zamyka się w pokoju i siedzi tylko przed komputerem. Przerażała mnie bezsilność a raczej zbytnia bierność rodziców Dominika. W końcu nie zauważyli, że siedział tam przez 11 dni, że zrobił sobie krzywdę. W końcu pozwolili mu nie iść na maturę. Drastyczne środki stosują dopiero pod koniec filmu, a to przecież powinni zrobić już dawno.

Również podejście Dominika do Sylwii i własnych problemów – owszem, były poważne, odrzucenie przez grupę, wyśmianie i w ogóle temat homoseksualizmu to raczej trudne tematu, nie mniej jednak szybkość, z jaką Dominik przywiązał się do Sylwii i Sali samobójców była przerażająca. Czy realna? Czy można tak szybko do kogoś się przywiązać? I tak, i nie. Dominik został odrzucony, a Sylwia (i pozostali) go akceptowali, można zaryzykować stwierdzenie, że go rozumieli. Tym samym wszelkie obawy i zupełnie absurdalne sprawy jak przyjaźń przez Internet odchodzą na dalszy plan. Ważne jest tu i teraz: oni mnie rozumieją, więc się ich trzymam. Jednocześnie Dominik cały czas próbuje pomóc Sylwii, sam sobie jednak nie zdaje sprawy, jak dalekie skutki będzie to miało.

W „Sali samobójców” zdecydowanie trzeba pochwalić aktorów – zaczynając od Jakuba Gierszała, który fenomenalnie zagrał Dominika. Jego emocje wyglądały na prawdziwe, często przerysowane, ale takie powinny być. Również Roma Gąsiorowska była świetna, przez większość filmów ‘grała’ głównie twarzą i podołała swojemu zadaniu. I koniec końców – prawdopodobnie najlepsza rola tego filmu, Agata Kulesza grająca matkę Dominika. Wspaniałe, tłumione emocje, narastający strach… Cudo.

I widzicie, tu jest problem. Bo przez cały seans miałem wrażenie jakbym oglądał jakąś fajną, amerykańską produkcję. I gdyby rzeczywiście taki film powstał w USA, grały tam jakieś ciekawe gwiazdy to i pewnie można by tu mówić o Oscarach. Z całej siły trzymam kciuki, aby to ten film reprezentował nas w kategorii „Nieanglojęzyczny film’. Ale niestety, interesujących (bądź zdaniem Polskiej Akademii Filmowej odpowiedniejszych) kandydatów w tym roku jest więcej: „Czarny Czwartek. Janek Wiśniewski padł” czy „Bitwa warszawska 1920” to tylko niektóre z nich.

Podsumowując, „Sala samobójców” to bardzo dobry, nie-polski polski film, który ogląda się z zapartym tchem, a po zakończeniu nie wiadomo, co z sobą zrobić. Dotyka poważnych problemów, w lekko przerysowany sposób, ale to nie zmienia faktu, że to produkcja godna obejrzenia.

Moja ocena: 7+/10

Previous Nicole 2010. Najlepsze i najgorsze filmy roku 2010 - wyniki!
Next Jak się pozbyć cellulitu (2011)
  • TJR

    „Do kina polskiego ma uraz.” chyba miało być mam bo dalej nie piszesz w trzeciej osobie.

    Swoją drogą też mam uraz, i nie wiem czy odważę się obejrzeć ten czy jakikolwiek inny, polski film

  • OpenGrid

    Nawet po tym filmie mam uraz. Film serwuje typowe dla polskich produkcji dłużyzny i pretensjonalne dialogi. Postacie są nakreślone do bólu stereotypowo. Do tego razi również modne używanie na siłę wciśniętych wulgaryzmów. Nie jestem estetą językowym, ale wciskanie do dialogów wymuszonego mięsa w celu zwiększenia realizmu to chyba nie tędy droga.

    Domyślam się, że jak na polski film mogło wypaść całkiem dobrze.

    Całkiem dobrze zagrali rodzice i fajnie był pokazany problem kryzysu męstwa i ojcostwa – tutaj duży plus. Reszta to tylko niepotrzebne tło.

  • Evka

    Do OpenGrid a widziałes/as Polski film z Kubą Gierszałem pod tytułem Wszystko co Kocham.Podobał Ci się?Jakie masz wrazenia po filmie Sala Samobójców?

  • Ewelina

    To jest gnot. Spory. Nie wiem co w nim tyle osób widzi. Znaczy się – co w nim rozhisteryzowane nastolatki niemające bladego pojęcia czym jest depresja widzą, wiem.

    Ech.
    Pozdrawiam.

  • Marta

    Masz uraz, bo widocznie oglądasz płycizny polskiego kina, reklamowane, gdzie się da, by przyciągnąć przed ekran masowego odbiorcę. Tymczasem ostatnimi laty polskie kino naprawdę ma się nieźle – wystarczy nadmienić chociażby takie tytuły jak „Dom zły”, „Rewers”, „Joanna”, „Chrzest”, czy „Matka Teresa od kotów”.