Thor mierzy się w walce bogów, podczas gdy Asgard jest zagrożony Ragnarokiem, nordycką apokalipsą. Thor tworzy minidrużynę składającą się między innymi z Hulka i Lokiego.

Generalnie to nie powinien i raczej nie będzie długi artykuł. Jestem olbrzymimi fanem wszystkiego, co tworzy Marvel, zatem tu będzie dużo słodyczy.

Thor do niedawna należał do najmniej lubianych przeze mnie superbohaterów Marvela, jednak ten film to zmienił. Nowy reżyser wprowadził świeżą formułę filmu, a sukces Strażników Galaktyki (części pierwszej i jeszcze bardziej szalonej części drugiej) sprawił, że studio praktycznie pozwoliło pani Taikce Waititi’emu na wszystkie wizje, jakie tylko mu się przyśniły. I tak oto powstał film kolorowy, szalony, nie bojący się sięgać po dziwne wizje, kolorowe aspekty, przeróżne – wcześniej nie stosowane – rozwiązania.

Trzecia część Thora to najlepszy film z Marvela po pierwszych Avengersach i Civil War. Bije się mocno o miejsce trzecie z pierwszą częścią Strażników Galaktyki. Takiego odświeżenia potrzebował Marvel. Mam nadzieję, że w przyszłości kolejni nowi reżyserzy będą zatrudniani do tworzenia nowych filmów ze studia. Np. ktoś ciekawy stworzy szaloną wersję Irona Mana w jego czwartej wersji (jeśli Iron Man przeżyje). Ktoś zrobi coś ciekawego w drugiej części Doktora Strange’a albo Ant Mana (to ponoć ma być komedia romantyczna, jak będzie mądrze to zrobione mądrze i w nieoczywisty sposób – jestem za!).

Thor: Ragnarok to ostatni przystanek* przed Infinity War, wielkim finałem kilkuletniej trzyfazowej przygody z Marvelem. Co będzie dalej? Nie wiadomo.

* – Przed Avengers: Infinity War będzie jeszcze Black Panther, ale to będzie raczej zwykły orgin story, a po Avengers 3, a przed Avengers 4 druga część Ant-Mana (Ant-Man and the Wasp), która dzieje się przed Infinity War oraz Captain Marvel osadzona w latach 90.

[review]
Obejrzane w kinie