Oryginalny tytuł: Vampires Suck Złoooooooo

Vampires Suck Nie ma już dobrych parodii. Nic już nie ma. Ciężko o dobrą komedię, ciężko o dobrą parodię. No i przez to wszystko muszę oglądać takie potworki jak „Wampiry i świry”. Chyba nie muszę, jaki duet zrobił ten film? Niezatapialni Jason Friedberg i Aaron Seltzer.

Tym razem na tapetę wzięto bijące rekordy popularności wampiry, a głównie serię „Zmierzch”. I tak oto głównym bohaterem jest ktoś a la Edward Cullen (tutaj Edward Sullen), a jego wybranką ktoś a la Bella Swan (tutaj Becca Crane). Są też wilkołaki i inne potwory. Jest też toaletowy humor, nijakie dialogi i gagi – wszystko, do czego przyzwyczaili nas Friedberg i Seltzer.

Szkoda, po raz kolejny piszę szkoda. Bo gdyby zabrał się za to ktoś bardziej utalentowany to mogłoby wyjść coś naprawdę fajnego. Parę razy panom udało się wywołać u mnie uśmiech na twarzy, ale to tylko po przez inteligentne nabijanie się ze „Zmierzchu” – jak chociażby Jacob idzie bez koszulki, a Bella go pyta, dlaczego tak paraduje pół nago – „bo mam tak zapisane w kontrakcie”. No, ale jedna czy dwie jaskółki wiosny nie czynią. To wszystko już było, te same zużyte żarty, te same stąpanie na grapie czy obrywanie zamykanymi drzwiami. Nie będę pisał zbyt dużo, bo nie ma, o czym. Jeśli wiecie, na co stać ten duet, to nie będziecie zawiedzeni.

Moja ocena: 2-/10

Zapraszam do przeglądu premier roku 2011 na moim drugim blogu: cz. 1, cz. 2, cz. 3 i cz. 4.