Właśnie obejrzane #3


Trzeci odcinek „Własnie obejrzane„. Dziś na tablicę biorę Mad Maxa (tego nowego), Deadpoola, Londyn w ogniu, Zbuntowaną i wisienkę na torcie: Batman v Superman: Świt sprawiedliwości. I tylko dwa z nich są naprawdę dobre. I nie jest to Batman v Superman.

Mad Max: Na drodze gniewu (2015) („Mad Max: Fury Road“)

Reżyser: George Miller;
Gatunek: Sensacyjny, Sci-Fi

Prześladowany przez demony przeszłości Mad Max uważa, że najlepszym sposobem na przeżycie jest samotna wędrówka po świecie. Zostaje jednak wciągnięty do grupy uciekinierów przemierzających tereny spustoszone przez wojnę nuklearną (Wasteland) w pojeździe zwanym War Rig, prowadzonym przez Imperatorkę Furiosę. Uciekają z Cytadeli sterroryzowanej przez Immortana Joe’ego, któremu odebrano coś wyjątkowego. Rozwścieczony watażka zwołuje wszystkie swoje bandy i wytrwale ściga buntowników, podczas gdy na drogach toczy się wysokooktanowa wojna.
Filmweb.pl

Film ten bardzo mi się podobał i uważam, że był jednym z najlepszych spośród dziewięciu nominowanych do Oscara. Miał przede wszystkim to, co w filmach najważniejsze: wciągnął. Oglądało go się bardzo miło, nie dłużyło się i nie nudziło. Sama historia była ciekawa, chociaż zakończenie może ciut przewidywalne. Nie mniej jednak bardzo interesujące i ciekawe odtworzenie świata starego Mad Maxa jak i połączenie z aktualnymi trendami i stylistykami. Na pewno zobaczymy jeszcze kolejne części tego widowiska i z tego powodu bardzo się cieszę.

Mocne 9/10.

Deadpool (2016)

Reżyser: Tim Miller;
Gatunek: komedia akcji, science-fiction, superhero movie

Ekranizacja jednego z najoryginalniejszych komiksów Marvel Comics. Wade Wilson (Ryan Reynolds) – niegdyś agent służb specjalnych, a obecnie najemnik – poddany zostaje nielegalnemu eksperymentowi, w wyniku którego nabywa niezwykłych mocy samouzdrawiania. Odtąd staje się znany jako „Deadpool” i wyposażony w nowe zdolności oraz czarne poczucie humoru wyrusza z misją wymierzenia sprawiedliwości człowiekowi, który niemal zniszczył mu życie.Filmweb.pl

Od dawna było wiadomo, że Deadpool będzie znakomity filmem dla każdego fana komiksów. Ale i nie tylko, nie-komiksowi też będą dobrze się bawić. Zdrowe, ciekawe podejście, romans z widzem poprzez burzenie czwartej ściany, niesamowity humor, trochę akcji i mamy znakomity film. Filmy Marvela zawsze są dobre, jednak powoli formuła zaczyna się wyczerpywać, a ci niezagorzali fani zaczynają narzekać. Ten film pokazał, że jeszcze wiele można pokazać, zmienić i zaproponować widzowi. 9/10.

Londyn w ogniu (2016) („London Has Fallen“)

Reżyser: Babak Najafi;
Gatunek: film akcji

Premier Wielkiej Brytanii umiera w niewyjaśnionych okolicznościach. Jego pogrzeb to największe zgromadzenie przywódców wolnego świata od dziesiątków lat. Wszystko wskazuje na to, że jest to najlepiej strzeżona impreza w dziejach, dopóki nie okaże się, że terrorystyczny spisek sięga samych szczytów zachodnich służb specjalnych, a spotkanie w Londynie od początku planowane było jako okazja do zamachu. Jedynym człowiekiem, który może jeszcze odwrócić bieg dramatycznych zdarzeń jest szef ochrony prezydenta USA czyli agent Mike Banning (Gerard Butler).
Filmweb.pl

Film z serii debilnych odmóżdżaczy. Jest tutaj całe mnóstwo rzeczy, które miejsca mieć nie powinny. Główni bohaterowie są niezniszczalni, mimo, że to nie jest superhero movie, fizyka nie gra tu żadnej roli, a terroryści i źli ludzie są ślepi i nic nie umieją. Czasami coś im się uda rozwalić czy coś, ale to jakiś kompletny przypadek. Owszem, oglądało mi się miło, ale nie tak, żebym jakoś szalał za tym obrazem. No i pierwsza część była dużo lepsza. 5/10.

Zbuntowana (2015) („Insurgent“)

Reżyser: Robert Schwentke;
Gatunek: Akcja, Sci-Fi

Nastoletnia Beatrice Prior w imię miłości porzuciła uporządkowany świat i teraz, naznaczona piętnem Niezgodnej, musi zmagać się z konsekwencjami swojej decyzji. Podjęta przez nią walka może mieć wpływ nie tylko na jej osobistą przyszłość, ale także wstrząsnąć posadami otaczającego świata. O ile oczywiście uda jej się udźwignąć spoczywające na niej brzemię, by w ogarniętym wojną domową świecie zdać niespodziewany i trudny egzamin dojrzałości. A jednocześnie nie utracić tego, na czym zależy jej najbardziej.Filmweb.pl

Długo zwlekałem z obejrzeniem drugiej części tej wielologii, a to dlatego, że pierwsza wcale nie była jakaś rewelacyjna. Gdy w kinach pojawiła się część trzecia, wypadało nadrobić zaległości (głownie dlatego, że trailery trójki spoilerowały mi dwójkę). No i tak jak pierwsza część, tak i druga – bez rewelacji. A na trzecią miałem iść do kina, ale zrezygnowałem, bo… bo dwójka była nijaka. Ogółem ta cała wielologia jest całkiem ok., ale nie wywołuje we mnie takich emocji jak chociażby Harry Potter czy Igrzyska Śmierci. Wydaje mi się, że takich klasyków nigdy już nie zobaczymy w kinach. Wszystkie te filmy dla młodzieży próbują być jak Igrzyska, a żadnej nie wychodzi (Więzień labiryntu, Dawca pamięci). A szkoda. 6/10.

Batman v Superman: Świt sprawiedliwości (2016) („Batman v Superman: Dawn of Justice“)

Reżyser: Zack Snyder;
Gatunek: film akcji, science-fiction, superhero movie

W obawie przed poczynaniami nieposkromionego superbohatera o boskich rysach i zdolnościach, najznamienitszy obywatel Gotham City, a zarazem zaciekły strażnik porządku, staje do walki z otaczanym czcią współczesnym wybawcą Metropolis, podczas gdy świat usiłuje ustalić, jakiego bohatera naprawdę potrzebuje. Wobec konfliktu, który rozgorzał między Batmanem i Supermanem, na horyzoncie szybko pojawia się nowy wróg, stawiając ludzkość w obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa, z jakim jeszcze nigdy nie musiała się mierzyć.
Filmweb.pl

No i na sam koniec… wcale nie najlepsze. Najlepsze było na początku. Batman v Superman to jeden z najbardziej oczekiwanych filmów tego roku, a teraz jednoczesnie jedna z największych porażek. W tym filmie wszystkiego jest po prostu za dużo. Dopiero na koniec wszystko trochę wzbija się na odpowiedni tor, ale jest już za późno. Po pierwsze mamy zupełnie nijaką i nierealną pierwszą część filmu (nierealną w sensie totalnie debilną i nijak się mającą do jakichkolwiek historii, działań bohaterów itp.). Później mamy walczących bohaterów, Batmana na to wszystkiego patrzącego i głupie decyzje Supermana. No cóż, nie wiem czy dałoby się to dobrze zrobić, ale panu Millerowi się nie udało. Smuteczek – 4/10.

Previous Rzeczy miesiąca - Marzec 2016
Next ZAYN - Mind of Mine (2016), recenzja