Właśnie obejrzane #4 – All „X-Men” Edition (i Księga Dżungli jako bonus)


W dzisiejszym, czwartym odcinku, skupię się na trzech filmach z serii X-Men. Dwie części nadrobiłem przed premierą trzeciej. Dodatkowo, przed tym wszystkim byłem w kinie na Księdze Dżungli. Ah jaki to był dobry film.

Księga dżungli (2016) („The Jungle Book“)

Reżyser: Jon Favreau;
Gatunek: Przygodowy

Mowgli (Neel Sethi) jest sierotą, wychowywanym przez wilki. Ale dżungla przestaje być bezpieczna dla chłopca, gdy pojawiają się pogłoski o tym, że w puszczy znowu grasuje tygrys Shere Khan (Idris Elba), który poprzysiągł zemstę na ludziach za dawno wyrządzone krzywdy. Wilki, chcąc ratować Mowgliego przed śmiercią, wysyłają go do wioski człowieka. W wyprawie towarzyszy chłopcu jego nauczyciel, czarna pantera Bagheera (Ben Kingsley) i nieco ekscentryczny niedźwiedź Baloo (Bill Murray). Podczas wędrówki Mowgli przeżywa mnóstwo przygód, spotyka hipnotyzującego węża Kaa (Scarlett Johansson), plemię małp oraz jego władcę, króla Louie (Christopher Walken), który ponad wszystko pragnie pojąć tajemnicę rozniecania ognia, znaną jedynie ludzkości.Filmweb.pl

Gdy ruszają elementy mojego dzieciństwa, to jestem bardzo sceptycznie do tego nastawiony. Cały Disney oraz książki/bajki takie jak Pocahontas, Arystokraci, Księga Dżungli czy Herkules to bajki, na których się wychowałem, miałem kolekcję książeczek i w ogóle wtedy to był szał. Teraz wzięto na afisz jedno z tych arcydziełek literatury dziecięcej i bałem się. Idąc do kina bałem się, ale wyszedłem bardzo zadowolony.

Skrojono bardzo ładny (wizualnie i fabularnie) film, który nie jest pusty, który nie jest głupim rzuceniem się na kasę. Jest wciągająco, jest ładnie (zwierzęta w CGI robią wrażenie, matko jak to wszystko poszło do przodu!).

Mocne 8/10.

X-Men: Pierwsza klasa (2011) („X-Men: First Class“)

Reżyser: Matthew Vaughn;
Gatunek: Akcja, Sci-Fi

Widowiskowy film akcji, ukazujący początki epickiej sagi X-Men. Zanim Charles Xavier (James McAvoy) i Erik Lensherr (Michael Fassbender) przybrali imiona Profesor X i Magneto, byli młodymi ludźmi, którzy odkryli w sobie niezwykłe moce. Nim zostali zaciętymi wrogami, byli bliskimi przyjaciółmi, którzy połączyli swe siły z innymi Mutantami, aby zapobiec największemu zagrożeniu, przed którym stanął świat. Wkrótce jednak rozdzielił ich konflikt, który doprowadził do wybuchu wiecznej wojny między Bractwem skupionym wokół Magneto a grupą X-Men, której przewodził Profesor X.Filmweb.pl

Za X-Menami tęskniłem bardzo, bo lubię te filmy, historię i ogólnie koncepcję. „Nowy start”, bo tak nazywana jest Pierwsza klasa bardzo udany. Mocne 9/10. Gdy ten film miał premierę nie było jeszcze wiadomo, jak bardzo scenarzyści chcą namieszać i że kolejny film zresetuje całą serię (a pierwsza trylogia odejdzie w niepamięć.

Podobało mi się tutaj właściwie wszystko – począwszy od doboru aktorów do odpowiednich postaci, po fabułę i efekty, aż na ciekawym zakończeniu. Po raz kolejny spisał się też Matthew Vaughn, który filmografię ma niemal idealną (Gwiezdny pył – 9, Kick-Ass – 8, Pierwsza klasa – 9, a Kingsman dopiero przede mną).

Solidne i zasłużone 9/10.

X-Men: Przeszłość, która nadejdzie (2014) („X-Men: Days of Future Past“)

Reżyser: Bryan Singer;
Gatunek: Akcja, Sci-Fi

Spektakularny film science fiction, ukazujący dalsze losy legendarnych superbohaterów, kulisy konfliktu między nimi i walki o akceptację. X-Meni łączą swe siły, by zawalczyć o przetrwanie gatunków w dwóch epokach. Znani z poprzednich części bohaterowie łączą siły z młodszymi wersjami samych siebie, znanymi z filmu „X-Men: Pierwsza klasa” i przenoszą się w przeszłość, by ocalić swoją i naszą przyszłość.Filmweb.pl

Bywają takie trylogie, że druga część jest tą najlepszą. Tak było w przypadku Igrzysk Śmierci, Władcy Pierścieni czy pierwszej trylogii o X-Menach. Tak jest i w przypadku drugiej. „X-Men: Days of Future Past“ to ekranizacja idealna. To również idealny sequel – scenarzyści stanęli na wysokości zadania i ten film idealnie pasuje jako następca Pierwszej klasy, ale również następca Ostatniego Bastionu z 2006 roku, trzeciego i ostatniego filmu pierwszej trylogii. Wydarzenia się zakleszczają, powstaje nowa oś czasu, która ma tutaj swoje wytłumaczenie, ma swój sens. Właśnie ten „myk” przypadł mi do gustu najbardziej.

Z rozkoszą patrzyło się za równo na młode pokolenie poznane w poprzednim filmie, jak również na postaci znane z pierwszych trzech filmów powstałych w latach 2000-2006. I to niesamowite zakończenie, które daje otwartą drogę scenarzystom na w sumie… wszystko. Wtedy oglądając mówiłem sobie oby nie spieprzyli tego, dzisiaj, będąc po seansie „X-Men: Apocalypse”, wiem, że spieprzyli.

9.5/10.

X-Men: Apocalypse (2016)

Reżyser: Bryan Singer;
Gatunek: Akcja, Sci-Fi

Apocalypse to pierwszy i najpotężniejszy mutant z uniwersum X-Men, którego od zarania cywilizacji czczono niczym boga. Apocalypse przejął moce wielu innych mutantów, co czyni go nieśmiertelnym i niepokonanym. Gdy budzi się do życia po wielu tysiącach lat, postanawia podbić świat i gromadzi wokół siebie grupę potężnych mutantów, wśród których jest rozczarowany i pozbawiony złudzeń Magneto (Michael Fassbender). Wspólnie postanawiają oczyścić rodzaj ludzki i zaprowadzić nowy porządek na świecie, którym odtąd niepodzielnie władać będzie Apocalypse. Mimo iż los Ziemi wydaje się przesądzony, Raven (Jennifer Lawrence) i Profesor X (James McAvoy) postanawiają wkroczyć do akcji i z pomocą grupy młodych X-Menów powstrzymać wroga i ocalić nasz świat przed totalnym zniszczeniem.Filmweb.pl

Ten film ma za równo wiele wad, jak i wiele zalet. Chociaż niestety, wydaje się, że wad jest więcej. Zacznę od zalet: pięknie zrealizowany film, doskonale zagrane postaci, doskonały dobór kolejnych, młodych bohaterów (Storm, Psylocke, Cyclops, Jean Grey!). Świetnie rozegrana finalna walka i doskonały „finał” tej walki. Są też jednak minusy, pierwszy jest taki, że główny wróg, czyli tytułowy Apocalypse był niesamowicie denerwującą i irytującą postacią. Chyba każda taka postać z przerośniętym ego denerwuje, tu nie jest inaczej. Pierwsza połowa filmu była ciut nudna, a niektóre wątki (Pruszków) były komiczne.

Największy mój zawód to jednak brak odpowiedzi na to ‚co dalej‚, oraz jak to się ma do zakończenia poprzedniego filmu. Cała historia uniwersum nie została „popchnięta” do przodu. Po prostu ot stał się sobie film, ale mogłoby go też nie być. To właśnie przemawiało na korzyść „X-Men: Days of Future Past“ – bo był tak rewolucyjny i odwrócił do góry nogami wszystko to, co znaliśmy do tej pory. Dokładnie te same zarzuty miałem do „Avengers: Age of Ultron”, niby sobie film był, a mogło go nie być. Zupełnie inaczej niż „Captain America: Civil War„. Tu już coś ruszyło.

Najbardziej jestem ciekaw tego, co scenarzyści dalej i jak połączą starą obsadę z nową obsadą. Co się kim stanie i dokąd zmierzamy?

Póki co, ten film dostaje 7/10.

Previous Beyoncé - Lemonade (2016), recenzja
Next Najlepsze realizacje architektoniczne Gdańska na zdjęciach