Dziennikarze amerykański przyznający Złote Globy zawsze byli bardziej odważni niż konserwatywna Akademia przyznająca Oscary. W tym roku po raz kolejny to potwierdzili.

Za reżyserię Globa dostał Ben Affleck, a jego film „Argo” został okrzyknięty film roku w kategorii dramatów. Pokonał między innymi film „Lincoln” Stevena Spielberga czy „Zero Dark Thirty” Kathryn Bigelow.  Co ciekawe – Affleck nie powtórzy takiego sukcesu na Oscarach – nie został nominowany (podobnie jak Bigelow) za reżyserię, a jego film otrzymał tylko kilka nominacji – aczkolwiek w kategorii Najlepszy Film również.

W Oscarach 12 nominacji otrzymał „Lincoln”, a 11 „Life of Pi”. Obywa filmy nie odniosły sukcesu na Globach – nagrodzono jedynie kreację aktorską Daniela Day-Lewisa w „Lincolnie” i muzykę w „Life of Pi”. W scenariuszu wygrał Tarantino  za „Django Unchained”.

Nie rozumiem również nagrody Cecila B. DeMille Award za całokształt twórczości dla Jodie Foster. Wcześniej statuetkę tę otrzymywali m.in., a na swoim koncie nie ma jej np. Meryl Streep, Tommy Lee Jones czy wiele innych gwiazd, które mają na koncie Oscary, Globy i inne wyróżnienia. A Foster? Zbyt wiele dobrych ról nie miała… moim zdaniem przynajmniej.